Charakterni ci młodzi Brazylijczycy

Jesteśmy świeżo po finale mundialu do lat 17. I wiecie, co? Pierwszy raz od 16 lat wygrali go Brazylijczycy – gospodarze, choć ich końcowy triumf wcale nie przyszedł łatwo. Czy to znaczy, że możemy już uczyć się nowych nazwisk, potencjalnych gwiazd światowego formatu?

Historia turniejów w tej kategorii wiekowej sięga 1991 roku. Wcześniej, przez trzy edycje (od 1985) rywalizowali ze sobą 16-latkowie. Tak więc, wracając do pytania, dzieje światowego czempionatu U17 nie zawsze przynoszą wysyp znakomitych, młodych zawodników, którzy później podbijają świat. Kto był „gwiazdką” poprzedniej edycji? Choćby Anglicy: Rhian Brewster czy Phil Foden. Kariera tego pierwszego jeszcze się rozkręca w Liverpoolu, ale ten drugi ma niedługo zostać wpisany na listę Rekordów Guinnesa jako najmłodszy w dziejach zawodnik, który sięgnął po tytuł w Premier League – od 2017 roku uzbierał już łącznie 44 występy w pierwszym zespole Manchesteru City, z czego prawie połowę rozegrał w lidze. Nie ma więc reguły i prostego przełożenia, że ci, którzy błysną w tak młodym wieku, później na pewno wyściełają sobie pewne miejsce w dorosłym futbolu.

Spójrzmy na Brazylijczyków. W klasyfikacji wszech czasów tylko jeden kraj miał więcej triumfów w rywalizacji U17 – Nigeria. Ale wiadomo (a raczej nie wiadomo…), jak to z młodymi zawodnikami afrykańskimi jest tzn. nierzadko bywa, że data urodzenia z paszportu nijak ma się do metrykalnej prawdy. W Brazylii jest pod tym względem nieco inaczej, a dzisiejszym triumfem Canarinhos pokazali światu, że znowu należy traktować ich bardzo poważnie. Że być może rosną następcy Neymara, Coutinho, Firmino, Marquinhosa, Alissona i innych. Na triumf w takiej imprezie czekali bowiem aż 16 długich lat – w 2003 w Helsinkach pokonali, prowadzonych przez Cesca Fabregasa, Hiszpanów. Co ciekawe jednak, z tamtego brazylijskiego składu kariery nie zrobił właściwie nikt. Dość powiedzieć, że ich najskuteczniejszymi zawodnikami były takie „nołnejmy” jak: Abuda czy Evandro Roncatto. Jaka przyszłość czeka kolejne młode pokolenie Brazylijczyków?

Okaże się może niedługo, może dopiero za kilka lat. Tegoroczny mundial był jednak wyjątkowy – juniorzy z Kraju Kawy wygrali, choć… mieli w ogóle nie wystąpić w turnieju, bo przepadli w kwalifikacjach. Szansa na występ otworzyła się wraz z decyzją FIFA, która w marcu postanowiła przenieść rywalizację z Peru do Brazylii właśnie. Dlaczego? Bo zdaniem przedstawicieli światowej organizacji, trzeci co do wielkości kraj w Ameryce Południowej jednak nie spełnił wymogów organizacyjnych. Brazylijczycy więc mocno zyskali, a ich sukces niektórym przywodzi na myśl triumf Duńczyków w Euro 1992 roku.

Gospodarze w huraganowy sposób przeszli rywalizację grupową, ale przeciwników (Angola, Nowa Zelandia, Kanada) trudno uznać za tych z najwyższej półki. To mogło wpłynąć na zgubne podejście w dalszej części turnieju – w fazie pucharowej Brazylijczycy aż trzy razy wychodzili z poważnych tarapatów. W 1/16 finału męczyli się z Chile, w półfinale dopiero w końcówce ograli Francuzów, w kluczowym meczu zaś przeciwko Meksykowi w dodatkowym czasie gry gola na wagę zwycięstwa zdobył Lazaro:

Co ciekawe, 17-latek jest rezerwowym obrońcą, a niezwykle ważnego gola zdobył także w półfinale przeciwko Trójkolorowym. To nazwisko zatem właściwie samo wpadło w kajet. Kto jeszcze był młodym bohaterem Brazylii? Za gracza turnieju uznano Gabriela Verona (napastnik w młodzieżowym Palmeiras), najlepszym bramkarzem został zaś Matheus Donelli (juniorskie Corinthians), a swoje w ataku (5 bramek, 1 asysta) robił także Kaio Jorge z Santosu. Najlepszym strzelcem (6 goli) turnieju był jednak holenderski wychowanek Ajaksu, Sontje Hansen. Warto zapamiętać tych młodych grajków, kto wie, może wyrosną z nich poważni zawodnicy?