forBET Włókniarz z takim gościem może zagrozić Bykom

Dziś mija ostatni dzień, w którym można przeprowadzać transfery przed startem sezonu 2020. Było to, na co już zresztą zdążyliśmy nieco ponarzekać na naszych łamach, bardzo nudne „okienko”. Brakowało w nim spektakularnych przejść, rzewnych pożegnań, nie doświadczyliśmy niemal żadnej niespodzianki. No dobrze, ale jak wygląda układ sił przed kolejnym sezonem PGE Ekstraligi?

W naszej opinii drużyną, która może strącić niemal niezmienioną Fogo Unię Leszno z żużlowego tronu jest forBET Włókniarz Częstochowa. Ok., może w składzie roi się od całkiem już wiekowych zawodników, ale metryka we współczesnym speedway’u nie odgrywa kluczowej roli. Pozyskanie (na razie roczne, w ramach wypożyczenia) z Torunia byłego mistrza świata Jasona Doyle’a w zestawieniu z dotychczasowymi liderami, a więc Leonem Madsenem i Fredrikiem Lindgrenem stanowi siłę, zdolną do wygrania z każdym. Dodajmy do tego weterana Ryśka Holtę, który zwłaszcza w Częstochowie może być solidnym zawodnikiem i aktualnego młodzieżowego mistrza kraju juniorów, Kubę Miśkowiaka i już oczami wyobraźni widzimy finał pod tytułem: „forBET Włókniarz-Fogo Unia”.

To idźmy w takim razie dalej. Jaka jeszcze drużyna może zameldować się w play-offach? Według nas, co może wydawać się dość ryzykowne, Speed Car Motor Lublin – wzmocniony, z najlepszą parą juniorską w Ekstralidze. Ale o lublinianach już pisaliśmy:

„Nuda, nic się nie dzieje”. No dobra, są małe wyjątki

Pozostałe drużyny, z wyjątkiem beniaminka PGG ROW-u Rybnik, stoczą między sobą zażartą walkę o jedno miejsce w fazie medalowej. Będzie na żyletki, będzie na milimetry. We Wrocławiu mocno odczują brak Maksyma Drabika „na juniorce”, choć skład seniorski teoretycznie jest mocny, ambitny. W Zielonej Górze ocknąć muszą się wychowankowie Patryk Dudek i zwłaszcza Piotr Protasiewicz, do tego dość duży ciężar spocznie na Antonio Lindbaecku, od lat – zdaje nam się – nie wykorzystującego w pełni swojego potencjału. Czy uda się Szwedowi wypełnić lukę po Nickim Pedersenie? Raczej nie. Duńczyk będzie robił wszystko, by Grudziądzowi (i sobie, bo to kasa kasa) załatwić dodatkowe mecze w play-offach, w co od kilku sezonów celuje GKM. Gorzów? To wielka niewiadoma. „Na papierze” wzmocnili się, zamieniając słabego Petera Kildemanda na wracającego Nielsa K. Iversena, ale czy ta roszada zapewni im miejsce w czołowej czwórce? W naszej opinii, truly.work Stal znowu nie załapie się do tego zacnego grona. I nie pomoże nawet mistrz świata, Bartosz Zmarzlik.

I tak dojeżdżamy do Rybnika. Wracającego do elity Krzysztofa Mrozka i jego bandę czeka trudna-żmudna walka o ekstraligowy byt. Nazwiska nie powalają, choć skład złożony jest z tych, co to mają sporo do udowodnienia (np. wrocławianom). Rybnik to będzie Lublin-bis? Taaak, w takim razie spójrzmy na młodzieżowców… Kiepściutko. I to w mieście, niegdyś słynącym z dobrego szkolenia. Może ratunkiem będzie niemal 50-letni Greg Hancock? Tego nikt, nawet zapewne on, nie wie. Na pewno jednak chętnie pooglądalibyśmy Amerykanina w ekstraligowej (i to niejednej) akcji.

Jak na razie, a czasu do wiosny mamy naprawdę dużo, trzeba będzie pooglądać nową tabelę biegową, jaka od sezonu 2020 będzie obowiązywać w „najlepszej lidze świata”. Dotychczasowy układ został poważnie zachwiany m.in. przez pola startowe, a także to, kto z kim będzie rywalizował w danym momencie meczu. W skrócie i zdaniem niektórych, mocno stracą ci stawiani pod „9” u gospodarzy i pod „3” u gości, w dodatku menedżerowie będą musieli modyfikować swoje pomysły w zależności od tego, czy ich zespoły będą jeździć u siebie czy na wyjeździe. Wyjdzie w praniu, żużlowej szamotaninie. Ale początkowy galimatias dla wszystkich gwarantowany.

Jacek Hafka