Obrażanie Polonii? Wszołek pokazał, że jest gościem z klasą!

Gdy byliśmy młodsi i chodziliśmy na mecze piłkarskie to czasami bawiły nas wojenki i bitwy na słowa pomiędzy kibicami obu drużyn. Często można było usłyszeć coś zabawnego, coś, co w pewien sposób umilało najczęściej mało ciekawe widowisko sportowe. Z każdym kolejnym rokiem przyjemność z tego typu zachowań czerpaliśmy coraz mniejszą, aż dziś… w ogóle nas to nie bawi. Szczególnie razi nas w oczy błazenada, którą spotykamy praktycznie za każdym razem siadając na trybunach któregoś ze stadionów w Polsce.

O ile czasami kreatywność kibiców nie zna granic i nawet probując zachować powagę potrafimy roześmiać się do łez, o tyle trochę mamy dość już wiecznego obrażania kibiców ekipy przeciwnika. Szczególnie uderza nas to w przypadku, gdy mówimy o spotkaniu derbowym. Dla przykładu – ludzie z Gdyni i Gdańska na co dzień pracują ze sobą w jednym biurze, jeżdżą do pracy tą samą SKM-ką, jedzą obiady w tych samych knajpach i mają tych samych znajomych. Co dzieje się podczas meczu Arki z Lechią? Jedni jadą po drugich, wyzywają się od najgorszych zupełnie zapominając, że przecież Trójmiasto nie jest wcale takie duże i tak naprawdę ciśnie się własnemu kumplowi. Czemu tak się dzieje? Trudno nam to w przystępny sposób wytłumaczyć.

Od jakiegoś czasu Legię Warszawa reprezentuje Paweł Wszołek, czyli były zawodnik Polonii Warszawa. Wydawałoby się, że były skrzydłowy reprezentacji Polski grał w Polonii tak dawno, że już wszyscy o tym zapomnieli. Mało tego – Polonia nie gra dziś w ekstraklasie, ma spore problemy i nie można w żaden sposób porównywać jej do obecnej drużyny Legii, która walczy o mistrzostwo Polski. O co poprosili kibice Wojskowych Wszołka po wczorajszym wygranym 2:1 meczu z Lechem Poznań? Aby ten… obrażał Polonię.

Konkretnie chodzi o to, że kibice Legii wezwali go do ubliżania Polonii, a inny piłkarze wicemistrzów Polski wypchnęli go przed szereg, aby to on nadawał rytm przyśpiewkom. Na całe szczęście Wszołek pokazał klasę i odmówił. Ani nie wyszedł przed swoich kolegów, ani nie śpiewał. Przemilczał ten fragment świętowania zwycięstwa nad Lechem i dołączył do drużyny dopiero kilka chwil później.

Tak sobie myślimy… serio? Poważnie w takim momencie kibice chcą obrażać zespół, którego nie ma już na piłkarskiej mapie Polski? Którym nikt się nie interesuje? Który gra sobie amatorsko i nikt nie śledzi jego losów? Czy aby na pewno najważniejszym punktem świętowania zwycięstwa w najbardziej prestiżowym meczu dla Legii jest obrażanie lokalnego rywala?

Co to w ogóle za pomysł piłkarzy Legii, aby sprowokować Wszołka do nadawania rytmu takim przyśpiewkom? Co na celu Kante, Novikovas, Antolic, Karbownik czy Wieteska, aby zobaczyli swojego kolegę, który obraża były klub? Wszołek szanuje miejsce, z którego udało mu się wypłynąć na szerokie wody – my takie zachowanie w pełni doceniamy. Czy przeszedł z Polonii bezpośrednio do Legii? Nie. Czy kogoś zdradził? Czy obraził wcześniej Legię lub po powrocie do ekstraklasy Polonię? Nie. Czy Polonia zrobiła mu coś złego? Nie. To o co chodzi?

Czasami zadziwia nas głupota kibiców chodzących na mecze ekstraklasy, bo… to tacy ludzie jak my. Fani piłki, zajawkowicze, ludzie, których mijamy codziennie w metrze, tramwaju, stoją przed nami w kolejce po bułki czy tankują samochód w tym samym momencie na tej samej stacji. Zaczynamy się zastanawiać, co takiego trzeba mieć w głowie, aby zamiast okazywać radość po zwycięskim meczu, prowokować kogoś do zrobienia czegoś, co nie jest mądre i… nie ma w gruncie rzeczy żadnego sensu.

Paweł, wielki szacunek. Nie dałeś się podpuścić bandzie ludzi, która… nie ma zbyt dużo oleju w głowie.

Kursy forBET na niedzielne mecze ekstraklasy znajdują się na oficjalnej stronie bukmachera.