Margines błędu jest tu mniejszy

Zespoły mistrza i wicemistrza kraju rozpoczęły właśnie zmagania w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Niestety, zarówno Anwil Włocławek, jak i Polski Cukier Toruń musiały uznać wyższość swoich przeciwników. Honoru drużyn z EBL skutecznie broniła za to Arka Gdynia.

Koszykarze znad morza reprezentują naszą ligę w EuroCupie, a więc drugich po Eurolidze zmaganiach na Starym Kontynencie, organizowanych przez Euroleague Basketball Company. Reprezentują i to z już lepszym skutkiem niż przed rokiem, bowiem zawodnicy trenera Przemysława Frasunkiewicza wygrali 2 z 3 dotychczasowych spotkań. Tym razem, choć grali w ósemkę, mając spore problemy zwłaszcza na rozegraniu, okazali się lepsi w istnej koszykarskiej bitwie przeciwko Buducnostowi Podgorica, zdecydowanie najlepszej drużynie Czarnogóry. Gdynian do minimalnego zwycięstwa 62:59 doprowadził przede wszystkim duet Josh Bostic – Ben Emelogu, który nie bał się wzięcia odpowiedzialności za grę drużyny w kluczowych momentach spotkania.

Takich grajków zabrakło u mistrzów Polski. Rottweilery w pojedynku z Niemcami z Rasta Vechty były bezzębne, miały ogromne problemy ze skutecznością i to zarówno z gry (30/75, w tym zaledwie 5/28 za 3), jak i w rzutach osobistych (tylko 11/21). Nie pomagali nawet (a raczej „zwłaszcza”) ci, kreowani na absolutnych liderów Anwilu, czyli Chase Simon, a nade wszystko Ricky Ledo. Dodatkowym problemem były urazy: tego drugiego oraz Tony’ego Wrotena, które choć ostatecznie okazały się niegroźne, zapewne nie pozostaną bez wpływu podczas niedzielnego, derbowego meczu w EBL przeciwko Astorii Bydgoszcz (kursy w forBET: 1 – 6.60, X – 23.00, 2 – 1.10). Fakt, że włocławianie bezdyskusyjnie przegrali z teoretycznie najsłabszym rywalem w grupie B Ligi Mistrzów nie jest zbyt optymistyczny. Co z tego, że na krajowym podwórku mistrzowi Polski mało kto dorównuje, skoro w tym sezonie celem podstawowym było właśnie mocne zaakcentowanie swojej obecności w Europie. To nadal jest możliwe, mimo że spotkanie w Niemczech było pod wieloma względami (skuteczność, obrona, energia) po prostu fatalne, a kolejni rywale będą już tylko mocniejsi. Oby drużynę Anwilu opuścił jakiś dziwny „paraliż” mentalny, bo prawdopodobnie to on w dużej mierze stał za tak marnym występem z Rastą.

O ile gracze Igora Milicicia nie mieli żadnych argumentów do zwycięstwa, o tyle Polski Cukier miał szansę wygrać w swoim debiucie w Champions League. Zabrakło niewiele, by w rozedrganej politycznie Katalonii pokonać zespół (także debiutanta) Baxi Manresa. Porażka 4 punktami wstydu nie przyniosła, a na szczególną uwagę zwraca pewny Damian Kulig, którego najwyraźniej nadal trzyma wysoka forma z MŚ. Mistrzowskiej dyspozycji nie ma za to na pewno Kyle Weaver – skuteczności Amerykanina zabrakło we wczorajszej potyczce. Gdyby 33-latek trafił nieco więcej niż tylko 1 rzut z 8 prób z gry, wówczas torunianie najpewniej wyjechaliby z Katalonii z premierowym triumfem.

Arka, w porównaniu do poprzedniego sezonu, już mocno poprawiła swój bilans w EuroCup. Teraz idzie o to, by o zwycięstwo w ramach FIBA Ligi Mistrzów powalczyły dwie z trzech dotąd niepokonanych drużyn w EBL. Bo kto ma to zrobić, jeśli nie mistrz i wicemistrz Polski…?

Kursy w forBET na dzisiejsze mecze w Energa Basket Lidze:

17.30 Stelmet Zielona Góra vs. Legia Warszawa: 1 – 1.29, X – 17.00, 2 – 3.80

19.00 King Szczecin vs. Start Lublin: 1 – 1.67, X – 14.00, 2 – 2.32

W koszykarskiej ofercie bukmachera znajdziesz także m.in. spotkania w Eurolidze – sprawdź!