I po co Ci to było…

Wygląda na to, że jego historia nie zakończy się happy endem… Podczas pobrania drugiej próbki od Michała Kołby, bramkarza ŁKS’u Łódź, ponownie wykryto obecność niedozwolonych substancji, co stawia zawodnika beniaminka przed niezwykle poważnym problemem. Wychowankowi klubu grozi nawet dwuletnia dyskwalifikacja za stosowanie dopingu – sprawa jest o tyle zadziwiająca, że w przypadku golkiperów bardzo rzadko mówiliśmy, do tej pory, o tego typu przewinieniach…

Ta sytuacja zszokowała praktycznie całe środowisko piłkarskie w Polsce i była bezpośrednią przyczyną transferu Arkadiusza Malarza do Łodzi. Gdy w mediach pojawiła się informacja o oskarżeniach wobec Michała Kołby, najbardziej zagorzali fani ŁKS mieli nadzieję, że sprawa znajdzie szczęśliwy finał. Mowa wszak o kimś wyjątkowym: człowieku, który ze swoim klubem przybył z samego dna na szczyt i był kapitanem tej grupy ludzi. Co zatem skłoniło go do podjęcia tego typu, niedozwolonych, ruchów? Trudno spekulować bez dowodów, niemniej naprawdę zastanawia sięgnięcie po tego typu działania, a w szczególności motywacja. Czy na jego pozycji stosowanie klomifenu, leku zmniejszającego niepożądane działanie sterydów, ma sens? Kołba najwidoczniej uznał, że tak, lecz teraz będzie musiał bardzo słono za to zapłacić.

Z perspektywy czasu możemy zastanawiać się, czy to właśnie nie zamieszanie z sytuacją kapitana klubu mogło być jedną z przyczyn bardzo słabej dyspozycji ŁKS’u na początku sezonu. Zawodnik zapewne wiedział, że za swoje postępowanie czekają go konsekwencje, co mogło wpłynąć na morale jego, a w konsekwencji całego zespołu. Gdy sprawa wyszła na światło dzienne, także nie można było być pełnym optymizmu. Transfer Arkadiusza Malarza wydawał się hitem, lecz jego bolesny debiut, a więc porażka 1:4 u siebie z Arką Gdynia, nie mogła stanowić dobrego prognostyku. Być może jednak kluczowe może być tutaj wyjaśnienie całej kwestii i wrócenie do normalnego funkcjonowania. Fakt, szatnia straciła bardzo ważnego członka, swojego kapitana, któremu grożą poważne konsekwencje, natomiast nie mogą one uderzyć w sam klub. To właśnie taki stan rzeczy powinien stanowić motywację do poprawy jakości swojej gry i pokazania kibicom, że nawet w tak trudnej sytuacji mogą oni liczyć na swoich piłkarzy. Promień słońca wyszedł po ostatniej wygranej 4:1 łodzian przeciwko Koronie Kielce. Jeżeli udałoby się podtrzymać zwycięską serię i zacząć wreszcie systematycznie punktować, doszlibyśmy do wniosku, że całe zamieszanie z Kołbą tylko pomogło napiętej atmosferze przy al. Unii. Z takimi spostrzeżeniami będziemy zmuszeni się jednak jeszcze trochę wstrzymać.

A co dalej z Michałem Kołbą? Jeżeli zostanie wymierzona mu najwyższa z możliwych kar, na dwa lata zostanie on pozbawiony możliwości profesjonalnych występów. Czy to oznacza koniec jego kariery? Parę przykładów z historii pokazało, że nawet po takim czasie można wrócić na ligowe boiska, lecz oznaczałoby to naprawdę poważne wyhamowanie kariery 27 – letniego bramkarza. Szkoda, że tak wspaniałe wydarzenie, jakim było dla niego przebrnięcie z klubem od III Ligi do Ekstraklasy puentuje się tak ponuro. Takie to już uroki współczesnej piłki nożnej, prawda? Tutaj nie ma miejsca nawet na najmniejszy błąd – szczególnie w kwestii stosowania niedozwolonych substancji. Tylko po co to było, Panie Michale…?

Kolejny dzień el. Euro 2020 obstawisz na stronie forBET