Tyszanie nieco przykryli „horror”

Po tym, jak w ubiegły piątek przez wielki skandal nie doszło do ligowego meczu między GKS-em Katowice a JKH GKS Jastrzębie, polski hokej znalazł się na zakręcie, z którego delikatnie wyszedł dzięki wczorajszemu zwycięstwu GKS-u Tychy w Hokej Lidze Mistrzów. Bulwersująca sprawa jednak, w przeciwieństwie do udanego spotkania tyszan, nadal czeka na swoje finałowe rozstrzygnięcie.

O co chodzi? Podczas rozgrzewki przed pojedynkiem w Jastrzębiu doszło do… „pojedynku”, w którym poszkodowany został fiński gracz ekipy z Katowic, Jaakko Turtiainen – według relacji świadków do hokeisty podbiegło kilku napastników, kilka razy go uderzyło, próbując zerwać z niego treningową koszulkę jego klubu. Zawodnik trafił na obserwację do szpitala, jego koledzy zaś na znak solidarności odmówili gry w meczu. Pięknie, prawda?

Policja szybko ustaliła, że jednym z tych kozaków był pewien 15-latek (trafił do schroniska dla nieletnich), drugim zaś – tu spora niespodzianka – miał być wiceprezes klubu z Jastrzębia (!), Paweł D., którego funkcjonariusze szukali przez trzy dni. Pan wiceprezes „odnalazł się” w poniedziałek, opublikował oświadczenie, w którym zapewnił o swojej niewinności, pisząc też, że „zdarzenie to w zasadniczych kwestiach nie przebiegało tak, jak przedstawia się to w przekazach medialnych”. Wczoraj został przesłuchany przez prokuratora. Efekt? Przedstawiono mu zarzut rozboju, za który grozi od 2 do 12 lat więzienia. D. nie przyznał się do winy.

O tej bulwersującej sprawie rozpisywały się zagraniczne, głównie skandynawskie media, które dotąd bardzo rzadko zajmowały się polskim hokejem. „Szokujący atak”, „horror przed meczem” to tylko niektóre z określeń, jakimi posługiwano się przy okazji opisu piątkowego skandalu. Nie ma to, jak trafić na czołówki z tak słabego powodu… Nam pozostaje mieć nadzieję, że sprawa zostanie zamknięta i podobne incydenty już nigdy w przyszłości się nie zdarzą, a my będziemy mogli skupić się na hokeju i wynikach polskich drużyn.

Na szczęście o to zadbali właśnie gracze z Tychów, którzy w ramach Hokejowej Ligi Mistrzów wygrali 4-2 z Vienną Capitals, a dwie piękne gole strzelił Filip Komorski:

Zwycięstwo to, oczywiście, cieszy – mistrzowie Polski 2. raz w swojej historii wygrali spotkanie w tym zacnym gronie, ale po pierwsze i tak nie wyjdą już z grupy, nawet gdy powtórzą ten wynik 15 października w Wiedniu, po drugie zaś… chyba żaden sukces hokejowej drużyny z naszego kraju nie będzie w stanie w najbliższym czasie medialnie przysłonić przykrego, piątkowego incydentu, z jakim ta dyscyplina jest ostatnio kojarzona poza granicami Polski. Szkoda.