Spong na dopingu, Usyk czeka na rywala w debiucie

Długo kibice boksu czekają na debiut w kategorii ciężkiej Ołeksandra Usyka i wszystko wskazuje na to, że po pojedynku, który odbędzie się w najbliższą sobotę, będziemy czuli spory zawód. Tyrone Spong zaliczył wpadkę dopingową i nie skrzyżuje rękawic z Ukraińcem. Sam pięściarz uważa, że… to spisek i niczego nie brał. 

Wiadomo – chyba jeszcze żaden z pięściarzy, którzy wpadli na dopingu, nie godził się od razu z decyzją komisji antydopingowej, że faktycznie brał i faktycznie nie był czysty przed rozpoczęciem walki. Spong jednak jest święcie przekonany, że to wszystko było ukartowane od dawien dawna, a Przemysław Garczarczyk informuje w swoim vlogu, że Holender przepytany przez dziennikarzy zza oceanu przyznał, że jeszcze przed komunikatem wydanym przez Eddiego Hearna czuł, że coś jest nie tak i do tej walki może nie dojść. Podczas nagrywania materiałów promocyjnych w hotelu w Chicago Spong widział, że ekipa Ukraińca dziwnie się zachowuje i odniósł wrażenie, że na rękę by im było, gdyby do tego starcia w ogóle nie doszło. Tego oczywiście nikt nie powiedział, ale być może chodzi o to, że Usyk bał się konfrontacji z pięściarzem urodzonym w Paramaribo.

Spong oczekuje teraz na badania próbki B i przeprosiny od Hearna, który jego zdaniem pogarsza bezpodstawnie jego wizerunek i dobre imię. Wiadomo – wpadka dopingowa chluby nie przynosi, ale na ten moment musimy uznać za informację wiążącą to, że Spong faktycznie zażywał niedozwolone substancje, bo finalnie do ringu w sobotę naprzeciwko Usyka nie wyjdzie. Argumenty, że Ukainiec się bał? Na ten moment wkładamy to między bajki – po pierwsze najlepszy pięściarz kategorii junior ciężkiej walczył już z groźniejszymi rywalami, po drugie podejmował wszystkich na obcym terenie i za każdym razem pewnie zwyciężał. Do tego zdecydował się podjąć tę walkę już dawno temu, więc nie ma o czym gadać – to wymyślona historyjka przez Sponga, który miał być swoją drogą bezpiecznym wprowadzeniem Usyka do królewskiej dywizji.

Kibice boksu na pewno nie są pocieszeni, bo strasznie przedłuża się debiut Usyka w kategorii ciężkiej. Najpierw miał być maj i walka z Carlosem Takamem, potem wrzesień i ten sam rywal. Długo nie widzieliśmy żadnej oficjalnej informacji na ten temat, aż były przeciwnik Marcina Rekowskiego związał się umową z kim innym i wiadomo było, że nie podejmie Usyka. W końcu pojawiła się data październikowa, ale z nowym przeciwnikiem, który ostatecznie też zmieni się na ostatnią chwilę. Hearn zapewnia, że ma kilku pięściarzy i spośród nich wybierze tego, który przywita Usyka w kategorii ciężkiej. Czy postawi Ukraińcowi wysoko poprzeczkę? Chyba nie, aczkolwiek też nie takie pewnie stoi przed nim zadanie. Nie ma dać się ośmieszyć i to powinno wystarczyć – nikt nikogo nie próbuje nawet oszukać, że to walka zorganizowana pod Usyka i pod jego zwycięstwo.

Usykowi zmiana rywala też nie jest na rękę, bo przygotowywał się przez ostatnie kilka tygodni pod innego rywala. Chyba że o wpadce dopingowej Sponga wiedział dawno temu, czego niestety znając obecne trendy w boksie również nie możemy wykluczyć…

Oferta forBET na najbliższą walkę Ołeksandra Usyka – TUTAJ.