Murray i Fognini, czyli mieszanka wybuchowa

Wszystko wskazywało, że większość z nas obojętnie przejdzie obok meczu drugiej rundy turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju pomiędzy Fabio Fogninim a Andym Murrayem. Owszem, powrót Brytyjczyka jest fascynujący, ale nadal nie wrócił on na taki poziom tenisowego rzemiosła, który powodowałby, że oglądamy jego mecze z rumieńcami na policzkach. Z drugiej strony reprezentant Włoch to nie jest zawodnik, który regularnie prezentuje swoje „optimum”, tym bardziej na kortach twardych. Tymczasem obaj zawodnicy stworzyli niezłe widowisko, które jednak atrakcyjnością i tak przegrało z wojnami słownymi pomiędzy tenisistami.

Nie od dziś wiadomo, że zarówno Andy Murray i Fabio Fognini, to nie są ludzie, którzy dają sobie w kaszę dmuchać. Ba – spokój na pewno nie jest cechą charakteru, którą prezentują na korcie. Obu bliżej do uśpionych wulkanów, które jednak mogą wybuchnąć w każdej chwili. I tak właśnie było podczas wtorkowego meczu, chociaż w przypadku Włocha niekoniecznie możemy mówić o wybuchu. On najzwyczajniej w świecie prowokował rywala, kiedy tylko mógł. Podczas jednej z wymian, gdy Murray kończył akcję pod siatką, ktoś (najpewniej był to Włoch) wydał z siebie głośny okrzyk. Były lider rankingu ATP chciał zlokalizować tego osobnika i zaczął go szukać za plecami Fogniniego, który wówczas powiedział: „Przestań na mnie patrzeć”.

To wywołało sporą dyskusję po zakończeniu gema – najpierw tenisiści odbyli krótką pogawędkę, a następnie Murray ruszył po pomoc do sędziego. Do ich rozmowy nie chciał dopuścić Fognini, który ciągle im ją utrudniał, aż jego rywal nie wytrzymał: „[Do Fogniniego] Zamknij się! [Do sędziego] Miałem woleja na siatce; on wydaje z siebie jakieś odgłosy, a później mówi, żebym na niego nie patrzył.Robi to samo w każdym meczu, bez znaczenia z kim gra”.

Duże znaczenie w tym całym zamieszaniu miało położenie, w jakim w danym momencie znajdował się popularny „Muzza”. Mianowicie: w trzecim secie dwukrotnie serwował na zakończenie tego pojedynku, ale w obu przypadkach tracił własne podanie, przez co koniec końców doszło do tie-breaka. W nim można było odnieść wrażenie, że całe to zamieszanie i dyskusje – czy to z Fogninim, czy arbitrem tego meczu – zabrały Murrayowi sporo energii. Tenisista wracający do gry po poważnej operacji biodra zdołał pokusić się jedynie o wygranie dwóch punktów, przez co po emocjonującym meczu, to Fognini zameldował się w trzeciej rundzie chińskiej imprezy.

Obecnie 12. zawodnik rankingu ATP w Szanghaju gra już po raz dziewiąty – jak dotychczas nigdy nie dochodził w tym turnieju dalej, jak do trzeciej rundy? Czy zmieni się to w tegorocznej edycji? Jego kolejnym rywalem będzie lepszy w starciu Taylora Fritza z Karenem Khachanovem. Kursy na ten mecz, ale nie tylko, dostępne są w ofercie bukmachera forBET.

P.S. Tak, zapomnielibyśmy – panowie bardzo serdecznie podziękowali sobie za mecz!