Polski dzień na Pekao Szczecin Open!

Poniedziałkowy awans Pawła Ciasia do drugiej rundy Pekao Szczecin Open został z dużą radością przyjęty przez kibiców. W końcu w ostatnich latach – nie biorąc pod uwagę Jerzego Janowicza, Kamila Majchrzaka czy Huberta Hurkacza – na palcach jednej ręki mogliśmy policzyć wygrane biało-czerwonych w imprezach tej rangi. Tymczasem we wtorek do Ciasia dołączyli kolejni reprezentanci Polski. Kacper Żuk, Daniel Michalski i Filip Kolasiński zgodnie wygrali swoje mecze i wywalczyli awans do 1/16 finału.

Warunki atmosferyczne początkowo znów krzyżowały plany organizatorów Pekao Szczecin Open, którzy najpierw początek wtorkowych zmagań zaplanowali na godzinę 10:00, ale później stopniowo przekładali start. Ostatecznie gry udało się rozpocząć kilkanaście minut po 15, a w planie zostawiono jedynie spotkania pierwszej rundy – mecze deblowe i starcia drugiej rundy przeniesiono na środę.

Natłok spotkań (w pewnym momencie grano na pięciu kortach) spowodował, że w jednej chwili o awans do drugiej rundy walczyli trzej Polacy – Karol Drzewiecki, Daniel Michalski i Filip Kolasiński. Największe „show” zrobił ten ostatni, który za sprawą swojej świetnej gry i regularnych interakcji z publicznością, zaskarbił sobie ich sympatię. A, że przeciwko dużo wyżej notowanemu Louisowi Wesselsowi radził sobie niebywale pewnie, to zanotował najważniejszą wygraną w krótkiej karierze. 18-latek tym samym potwierdził, że decyzja dyrektora turnieju, Krzysztofa Bobali, o przyznaniu mu dzikiej karty, była strzałem w dziesiątkę.

Kolasiński na pewno udanie przedstawił się dużej rzeszy kibiców, którzy wcześniej o nim nie słyszeli. W środę będzie miał okazję spowodować, aby jego nazwisko poznali kolejni. Jego rywalem w walce o trzecią rundę szczecińskiej imprezy, która wchodzi w skład cyklu LOTOS PZT Polish Tour, będzie Facundo Arguello – niegdyś 104. tenisista świata, czterokrotny triumfator turniejów pod egidą ATP Challenger Tour oraz dwukrotny półfinalista Pekao Szczecin Open.

Na mecz z argentyńskim oponentem przygotowuje się również Daniel Michalski, który za sprawą wygranej z Evgenii’m Tiurnevem po raz trzeci w karierze zanotował wygraną w głównej drabince turnieju tej rangi. Jak sam przyznał – chciałby, aby potwierdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”, bowiem we wcześniejszych próbach na tym etapie kończył swój udział. Czeka go jednak trudne zadanie, bo Facundo Bagnis na pewno nie jest tenisistą mniejszego formatu niż wspomniany parę zdań wyżej Arguello. Wręcz przeciwnie – ma na swoim koncie wygrane w imprezach wielkoszlemowych oraz kilka tygodni spędzone w gronie najlepszych „100” na świecie.

Sporo szczęścia miał Kacper Żuk, który zamiast z Włochem Andreą Vavvassorim, zmierzył się z Maciejem Smołą. Ten pierwszy z powodu kontuzji musiał się wycofać z rywalizacji, przez co Smoła wszedł do głównej drabinki jako „szczęśliwy przegrany” z eliminacji. 26-latek jednak wykorzystał swojej szansy i musiał uznać wyższość młodszego rodaka. W przypadku Żuka warto przytoczyć powiedzenie „co się odwlecze, to nie uciecze” – miał zagrać z reprezentantem Włoch w pierwszej rundzie, a zagra w drugiej. Z tą różnicą, że jego rywalem nie będzie Vavassori, a notowanym prawie 300 pozycji wyżej Gianlucą Magerem. Bukmacherzy nie dają Żukowi wielkich szans, ale pamiętajmy, że nikt nie dawał jakichkolwiek szans na to, że będziemy mieli czterech Polaków w drugiej rundzie. Nikt się nie pogniewa, jeśli któryś z nich przedłuży swój udział na Pekao Szczecin Open o kolejny dzień!

Obszerna oferta bukmacherska na kolejne dni zmagań podczas Pekao Szczecin Open jest dostępna w forBET.

fot. Pekao Szczecin Open