Pippo pomoże zdjąć klątwę z Krzysztofa Piątka?

Wszyscy łapiemy się za głowę, gdy widzimy poczynania Krzysztofa Piątka w nowym sezonie. Każdemu może zdarzyć się słabszy moment, lecz w przypadku gracza AC Milan należy śmiało stwierdzić, że przypomina on jedynie cień samego siebie. Winna takiemu obrotowi spraw może być słynna klątwa koszulki z numerem „9” w ekipie Rossoneri. To właśnie po założeniu nowego trykotu „Il Pistolero” przestał wyglądać na strzelca wyborowego, przez co w ostatnim meczu z Brescią usiadł na ławce rezerwowych. Kto może pomóc w rozwiązaniu problemu? Chęć odczarowania zawodnika zadeklarował sam… Filippo Inzaghi. 

Nie chcemy być zrozumiani źle. Dwa mecze włoskiej Serie A, a także niezbyt barwne występy byłego zawodnika Cracovii w reprezentacji Polski nie stanowią jeszcze powodów do przesadnej krytyki. Słabszy okres może się zdarzyć każdemu, a szczególnie jest on uwidaczniany przy rozpoczęciu danych zmagań piłkarskich. To właśnie wówczas mnożą się domysły, snuje się spekulacje i zaczyna się kwestionować klasę gracza. W przypadku 24 – latka można jednak odczuwać pewnego rodzaju zaskoczenie. Oto bowiem ten, który najpierw rządził i dzielił grając dla Genoi, a potem w stu procentach potrafił przenieść jakość swoich popisów na grę dla Milanu, obecnie wygląda jak odtworzona 1:1 kopia, niepotrafiąca robić na boisku różnicy. Skoro zawodzi logika, wszystko można zacząć sprowadzać do kwestii… klątwy. W lipcu tego roku dowiedzieliśmy się, że Krzysztof Piątek od tego sezonu występować będzie z koszulką numer 9. Na naszych łamach przypomnieliśmy także sylwetki graczy, którzy po założeniu tego trykotu przypominali jedynie marną namiastkę samych siebie.

Oni też chcieli być wielkimi „dziewiątkami” Milanu…

Do kogo należy wysyłać zatem reklamacje za nieudany pobyt w ekipie Milanu? Chyba najlepszym adresatem będzie wspomniany wcześniej Filippo Inzaghi. Były gracz Rossoneri to prawdziwa legenda włoskiej piłki – doskonale świadczą zanotowane przez niego w Serie A liczby. 156 bramek w 370 spotkaniach Serie A nie mogą być dziełem przypadku. Ostatnie 11 lat kariery (2001-2012) spędził on właśnie na występach w drużynie Rossonerich, z „dziewiątką” na plecach. Wszyscy, którzy przyszli do klubu po Inzaghim i próbowali nawiązać do jego niesamowitych wyników, okazywali się wielkim rozczarowaniem. Wierzymy, że Piątek zdoła jeszcze pokazać, na co go stać, a początkowa faza sezonu zostanie sprowadzona jedynie do roli lekkiej zadyszki. Niemniej Filippo Inzaghi przygotował już rozwiązanie, w razie dalszych niepowodzeń strzeleckich reprezentanta Polski.

„Jak tylko wrócę do Mediolanu, od razu pojadę do ośrodka treningowego Milanu i osobiście wręczę Piątkowi moją koszulkę z numerem „9”. To powinno zdjąć klątwę.” – powiedział F. Inzaghi dla Sky

Oczywiście był to jedynie całkiem udany żart, lecz patrząc ogólnie warto próbować wszystkiego. Wydaje się natomiast, że aby rozsądnie ocenić sytuację polskiego napastnika w swoim klubie, trzeba zwrócić uwagę na szereg różnych aspektów. Po pierwsze: czasy Inzaghiego a Piątka zdecydowanie się od siebie różnią. Z bólem serca największych sympatyków 18 – krotnego mistrza Włoch, to już nie ta sama ekipa, która była postrachem na europejskich boiskach, gdyż aktualnie przechodzi ona niezwykle złożony proces odbudowy. Nie bez znaczenia dla całej sytuacji mogła być także kwestia szkoleniowca – w bieżącej kampanii ligowej Gennaro Gattuso został zastąpiony przez Marco Giampaolo. Adaptacja do preferencji taktycznych nowego szkoleniowca zawsze stanowi wyzwanie i może zająć nieco więcej czasu. Najważniejsze natomiast, aby nie wyciągać daleko idących wniosków na przestrzeni kilku – kilkunastu meczów. Do odpowiedniej oceny sytuacji potrzebny jest przekrój całego sezonu, bo to właśnie regularność trafiania jest najbardziej pożądaną cechą napastników klasy światowej. A do tego grona zaliczaliśmy przez ostatni sezon także polskiego napastnika. Być może to właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Zbyt szybko przyzwyczailiśmy się do obrazu Piątka strzelającego na zawołanie i wsadziliśmy go do jednej szuflady z Robertem Lewandowskim, podczas gdy na prawdziwą weryfikację umiejętności oraz potencjału będziemy zmuszeni jeszcze poczekać. Przed „Il Pistolero” naprawdę wymagający sezon, w którym powinien pokazać pełnię swoich zdolności na boisku. Z rzetelną oceną wstrzymamy się zatem do jego zakończenia – także odnośnie tego, czy warto było interesować się klątwą rozpoczętą przez Filippo Inzaghiego…

Piątek pokaże, że żadnej klątwy nie ma i zacznie strzelać już w przyszłej kolejce? Typuj taki stan rzeczy na stronie forBET!