Już zrobiliście kawał świetnej roboty!

Na podsumowanie występu naszych koszykarzy przyjdzie jeszcze czas, wszak przed nimi walka o miejsca 5-8 mundialu w Chinach. I właśnie – pisząc poprzednie zdanie, sami nie możemy wyjść z podziwu, że jest ono prawdziwe. Polscy zawodnicy naprawdę są w Top 8 światowego basketu. Nieprawdopodobne.

Przyznajemy się bez bicia, że zwłaszcza w początkowej części przygotowań do MŚ nie wierzyliśmy w to. Że choćby sparingowa porażka z Tunezją zbiła nas z pantałyku i sprowokowała do mocnej tezy, wedle której zespół Mike’a Taylora do Chin owszem, pojedzie, ale głównie w roli podróżników-odkrywców. Jakie to szczęście, że teraz możemy to wszystko odszczekać. Hau hau!

Obawialiśmy się zwłaszcza pierwszego spotkania turnieju przeciwko Wenezueli, wiedząc, że premierowe mecze mają swoje, nerwowe prawa. I tak rzeczywiście było, nasi koszykarze – co później przyznał Łukasz Koszarek – grali nierówno, głównie przez to, że mocno się stresowali. Ale, o czym także powiedział gracz Stelmetu, „teraz będzie już tylko lepiej”. Rzeczywiście było. Na przekór rywalom i sędziom w dramatycznym pojedynku przeciwko reprezentacji gospodarzy. Mateusz Ponitka zaś tego dnia rozgrywał absolutnie kapitalne spotkanie, czym zresztą wywindował oczekiwania względem siebie niemal pod dach chińskiej hali. Rywalizacja z Wybrzeżem Kości Słoniowej, nie umniejszając przeciwnikom, była preludium do najważniejszego spotkania – konfrontacji przeciwko Rosji.

Triumf nad Sborną to było coś, co zapamiętamy na długo. Coś, co może nie jest aż takim wyczynem jak legendarny mecz siatkarzy Huberta J. Wagnera w olimpijskim finale w Montrealu w 1976 roku, ale z pewnością „coś”, co ma szanse dać obfite plony w przyszłości. Podkreślaliśmy bowiem, że koszykarze w Chinach walczą nie tylko o indywidualną chwałę i splendor, nie tylko o sam wynik drużyny, ale i o przyszłość koszykówki w naszym kraju. Przez tak istotne zwycięstwo na tak ważnym turnieju jest szansa, że w Polsce w jakiejś mierze wróci moda na basket i orliki coraz częściej szturmować będą ludzie z brązowymi piłkami pod pachami. Utopia? Tak – w tym sensie, że sama „moda” nie wystarczy, by poprawić kulejące szkolenie. Tu potrzeba głębokich, systemowych zmian. Sukces reprezentacji może dać jednak niezbędny ku temu impuls.

To, co powyżej jest pożywką dla optymistów. Malkontenci zaś mogą powiedzieć: naprawdę jest tak dobrze? A wysoka porażka z Argentyną? A w sumie, choć po walce, niedanie rady Hiszpanom? Tak, koszykarze ostatecznie przegrali najważniejszą batalię, lecz bierzmy pod uwagę to, z kim się mierzyli. To absolutny światowy top – jeśli Hiszpanie zdobędą w Chinach złoto, nie zostanie to odebrane jako niespodzianka. W końcu już w Państwie Środka pokonali i silnych Włochów i – to szczególnie zasługuje na wyróżnienie – Serbów, uważanych także przez nas za kadrę, mogącą zagrozić koszykarskiej supremacji Amerykanów. W półfinale Ricky Rubio z utalentowanymi kolegami powalczą ze zwycięzcą pary Australia-Czechy. Obojętnie, która ekipa wygra, będą zdecydowanymi faworytami.

A Polacy? Czekają ich jeszcze dwa mecze o miejsca 5-8. Niezależnie jednak od ostatecznych rozstrzygnięć, już można ze spokojem ducha stwierdzić, że zrobili kawał świetnej roboty. Ale walka trwa!

Kursy w forBET na dzisiejsze mecze koszykarskich MŚ:

13.00 USA – Francja: 1 – 1.24, X – 18.00, 2 – 4.40

15.00 Australia – Czechy: 1 – 1.22, X – 19.00, 2 – 4.60