Promotorka to ciężki kawałek chleba – z gali w Kałuszynie wypadł czwarty pięściarz

Ciężki jest los promotora sportów walki – to żadna nowość dla kibiców boksu i MMA. Niektórzy myślą, że sternicy największych organizacji to krezusi, którzy palą pieniędzmi w kominku – nic z tych rzeczy. Przynajmniej nie zawsze i nie każdy. Do takiego statusu polskim organizatorom jeszcze sporo brakuje.

31 sierpnia w Kałuszynie miała się odbyć gala bokserska, podczas której mieliśmy zobaczyć między innymi Nikodema Jeżewskiego. Jeden z najlepszych polskich pięściarzy w kategorii junior ciężkiej szykował się na największe wyzwanie w swojej dotychczasowej karierze – miał skrzyżować pięści z Markiem Falanaganem. Australijczyk wypadł z karty walk, a organizatorzy przewidzieli dla niego zastępstwo. Niestety – ta sztuka się jednak nie udała i Jeżewski musiał odwołać walkę. Przygotowania oczywiście dokończy, ale zamiast wisienki na torcie w postaci oficjalnego pojedynku będzie co najwyżej sparing na otarcie łez.

Organizatorzy gali w Kałuszynie pierwotnie przygotowali ciekawą kartę walk, która miała być mocnym zakończenie sezonu ogórkowego, czyli wakacji i wprowadzeniem w bokserską jesień, w której zazwyczaj dzieje się bardzo dużo. Niestety – wycofać ze startu w wydarzeniu musieli się Michał Olaś i Adrian Ali Ahmad. Wczoraj portal ringpolska.pl podał informację, że niepokonany na zawodowstwie Wołodymir Katsuk również nie wyjdzie między liny. Powód absencji? Kontuzja łokcia, która eliminuje go z pojedynku.

Mamy zatem czterech pięściarzy, czterech, którzy mieli stanowić o sile karty walk, których nie zobaczymy w Kałuszynie. Wszyscy musieli odwołać swój występ w wydarzeniu organizowanym w powiecie mińskim, a kibice boją się, że impreza zostanie odwołana. Do jej rozpoczęcia został bowiem równo tydzień.

💥 Kilka słów, ode mnie do Was w związku z odwołaniem mojej walki z Markiem Flanaganem. Pozdrawiam wszystkich kibiców.

Opublikowany przez Nikodem Jeżewski Środa, 14 sierpnia 2019

Profil na Twitterze organizacji na razie milczy i od 19 sierpnia nie było na nim żadnej aktywności, co trochę martwi kibiców i nas, bo skoro nie informuje się za pomocą swoich kanałów w social mediach o tym, że zawodnik wypada z karty walk i jego pojedynek się nie odbędzie, to istnieje przypuszczenie, że z opóźnieniem (lub w ogóle) nie dowiemy się o tym, że wydarzenie zostaje odwołane lub przeniesione na inny termin. Oczywiście mamy nadzieję, że wszystko odbędzie się zgodnie z planem, ale pewne powody do niepokoju są – na pewno wydarzenie wygląda na coraz mniej profesjonalne i nie budzi naszego zaufania.

Zaczęliśmy od promotorów i organizatorów gal sportów walki. To nie jest lekki kawałek chleba, aby zorganizować wydarzenie, bo kontuzje są elementem nieodłącznym w tego typu imprezach i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kiedy i co się komu przytrafi. Jeszcze kilka tygodni temu Jeżewski udzielał wywiadów i mówił, że walka z Flanaganem jest dla niego szansą, aby zaistnieć i pokazać się na tle bardzo dobrego zawodnika rozpoznawalnym w świecie. Dziś wiemy, że nie tylko jego pojedynek się nie odbędzie, ale i główne postaci wypadają z wydarzenia, które naprawdę nieźle się zapowiadało. Organizatorzy mają teraz dwie opcje – albo szukać zastępstw, czyli zawodników, którzy przyjadą na galę nieprzygotowani (bez formy, z góry skazani na porażkę), albo odwoływać walki pozbawiając się największych gwiazd wydarzenia. Obie opcje są ryzykowne, obie powodują, że straci kibic, którego coraz trudniej jest w dzisiejszych czasach namówić do zakupu biletu na galę bokserską.

Co z Summer Boxing Night? Czekamy na jakiekolwiek wieści i walki, które przyniosą emocje. Czy z gwiazdami, czy bez nich, trzymamy kciuki za powodzenie tego projektu.

Jakub Borowicz