Płaczący i przygnębiony Mou. „Tęsknie za piłką, za trenerką.” (WIDEO)

Gdy był trenerem Chelsea, Interu czy później Realu, to mieliśmy wrażenie, że jest bardzo knąbrnym i pewnym siebie gościem, który ma wywalone na cały otaczający go świat. Niezwykle zarozumiały i przemądrzały trener, który zawsze szukał zwady. Piekielnie inteligentny człowiek, który jednym zdaniem potrafił włożyć kij w mrowisko i rozpętać awanturę, o której mówił cały piłkarski świat.

Mowa oczywiście o Jose Mourinho, który w pewnym momencie podzielił futbol. Było wielu jego wyznawców, czyli ludzi, którzy uwielbiali taki styl bycia. Kochali jego prowokacje, kochali konferencje prasowe z jego udziałem i grę aktorską na absolutnie topowym poziomie. Byli jednak i tacy, którzy mieli go dość. Którym działał na nerwy i nie mogli na niego patrzeć. Wygłaszane teorie, usprawiedliwienia porażek oraz prztyczki pod adresem Arsene Wengera, Barcelony, Guardioli czy Juventusu były momentami na tyle niesmaczne, że obrzydzały kibicom spojrzenie na piłkę oferowaną przez Mou, która w pewnym momencie była dziełem sztuki. Zawsze bowiem Portugalczyk słynął z tego, że jest perfekcyjnym strategiem, który potrafi wygrywać trofea dzięki swojemu warsztatowi. Zatrudnienie The Special One było gwarancją sukcesów niemalże każdej drużyny.

Z czasem jednak Mou przestał być trenerem skutecznym. Dość powiedzieć, że ostatnie zwycięstwo w Lidze Mistrzów prowadzonego przez niego zespołu miało miejsce w 2010 roku. Później z Realem sięgnął tylko po mistrzostwo Hiszpanii, po czym stracił pracę w stolicy Hiszpanii. W Chelsea i Manchesterze United również zwalniano go za to, że nie dowozi rezultatów, które miał zrealizować. Mit Mourinho zaczął pomału przemijać, a sam Portugalczyk nie był już tak aroganckim i zarozumiałym człowiekiem – z czasem jego wizerunek zaczął się ocieplać. Oglądając jego wspólne występy z Wengerem w studiu telewizyjnym na stanowiskach eksperckich można było odnieść wrażenie, że Portugalczyk to wesoły, przyjemny i bardzo dobry człowiek z sercem na dłoni, który każdemu życzy dobrze. Który nikomu nie chce sprawić przykrości swoimi śmiałymi osądami.

Jak się okazuje – Mourinho również ma swoje uczucia, ma swoje przemyślenia i potrzeby. W jednej z rozmów z dziennikarzami, której fragmenty znaleźliśmy wczoraj na Twitterze, Portugalczyk przyznał, że szalenie brakuje mu piłki nożnej. Brakuje mu trenerki, która była całym jego życiem. Byłemu trenerowi Chelsea poleciały łzy, a obrazki, patrząc po liczbie reakcji i komentarzach, nie tylko naszym zdaniem były wzruszające…

Tego się prawdę mówiąc nie spodziewaliśmy, bo obserwujemy Mou grubo od ponad dekady i zwykle był to wódz nie okazujący żadnych emocji. Twardy jak skała, silny jak tur lider, który nie ma skrupółów. Który za wszelką cenę jest w  stanie pokonać rywala doszukując się u rywala najsłabszego punktu u wykorzystując go z premedytacją. Który swoich piłkarzy wspiera w każdej sytuacji i jest w stanie narzucić im swoje spojrzenie na futbol, aby tylko odnieść sukces, który jest dla niego w życiu najważniejszy.

Jeszcze niedawno Mou był takim człowiekiem:

Teraz pokazuje swoje właściwe oblicze, co prawdę mówiąc bardzo nas zdziwiło. Jakim człowiekiem naprawdę jest The Special One?

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że w piłce oglądamy wiele transferów, również tych trenerskich, a od kilku lat Mou w tych roszadach jest regularnie pomijany. W ciągu dziewięciu lat prowadził tylko trzy kluby, łącznie od trenerki odpoczywał około trzech, w tym teraz od grudnia czeka na kolejny wakat, ale specjalnie nikt się o jego osobę nie zabija. Czemu nagle z topu i człowieka, którego chcą mieć w swoim klubie wszyscy, Mourinho jest niechciany przez najlepszych?

Oferta kursowa forBET na mecz Wolves vs Manchester United znajduje się na stronie forBET.