To może być najbardziej jednostronny mecz o stawkę w historii piłki

Dawno nie mieliśmy wrażenia, że czeka nas tak jednostronny i tak… pozbawiony sensu mecz o stawkę w Europie. Przyzwyczailiśmy się do grzmotów – Liga Mistrzów w poprzednim sezonie przysporzyła nam tylu emocji, że naprawdę trudno jest nam dzisiaj wybrać spotkanie, które zrobiło na nas największe wrażenie. Liverpool kontra Barcelona czy Real z Ajaxem? A może Tottenham z Manchesterem City? Te wszystkie spotkania zasługują na wielkie brawa. To wszystko miało miejsce w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Na pewno doskonale to pamiętacie – co mecz, to szlagier, co faza pucharowa, to działo się coś spektakularnego, co w każdej z poprzednich edycji z marszu byłoby ozdobą całego sezonu. Liverpool na koniec rozgrywek okazał się być najlepszy w poprzedniej kampanii, na co w stu procentach zasłużył. Sam finał może nie porwał, ale wynagrodziło nam to wszystko, co działo się przed nim. Zanim sędzia podczas decydującej partii zagwizdał po raz pierwszy, to wszyscy liczyli na to, że znowu może dziać się coś spektakularnego. Że skazany na pożarcie zespół Kogutów dokona rzeczy niemożliwej. Że będzie w stanie zrobić coś tak niebywałego, jak kilka tygodni wcześniej, gdy wyeliminował Ajax Amsterdam.

Wprowadziliśmy was już w nastrój, który towarzyszył nam wiosną tego roku w niemalże każdy wtorek i każdą środę, prawda? To teraz uwaga: dziś finał Superpucharu Europy. Zmierzy się Liverpool z Chelsea. Spójrzmy na otwarcie sezonu przez obie ekipy w poprzedni weekend:

Liverpool vs Norwch 4:1

Manchester United vs Chelsea 4:0

The Reds zapakowali cztery gole w pierwszej połowie Kanarkom i bawili się z nimi w kotka i myszkę kompletnie dominując swoich rywali na przestrzeni całego sezonu. Chelsea, no cóż, dostała łomot od Czerwonych Diabłów, którzy wyszli na boisko w mocno eksperymentalnym składzie. Którzy poprzedni sezon znowu mieli bardzo słaby i niewiele wskazuje, by teraz było lepiej. Którzy długimi fragmentami pokazywali ekipie z Londynu, jak się gra w piłkę.

To nie był najlepszy debiut, jaki mógł przydażyć się w życiu Lamparda…

I teraz mamy nieoficjalne otwarcie sezonu w Europie, a przyjęło się mówić, że mecz o Superpuchar Europy ma być tym, po którym uruchomiona zostanie piłkarska karuzela na Starym Kontynencie. Naprzeciwko siebie ekipa, która w niemalże identycznym składzie, co w poprzednim sezonie, kilka dni temu roztrzaskała swojego rywala na otwarcie sezonu i marzy o obronie tytułu kontra drużyna, w której:

– jest nowy trener

– odszedł najlepszy zawodnik kilku ostatnich lat

– odszedł podstawowy środkowy obrońca

– odszedł obrońca, który był w klubie od 7 lat

– odszedł napastnik, który w końcówce sezonu był pierwszym wyborem trenera

I na samym początku sezonu kompletnie to nie zagrało.

„W tamtym tygodniu wiele się wydarzyło, ale byłem na to gotowy i nie obawiałem się tego. Podjęliśmy decyzje, które podejmujemy każdego dnia i jestem na to przygotowany więc zobaczymy, w jakim kierunku tym razem pojedzie ten rollercoaster.”

To oczywiście słowa, które na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział Frank Lampard. Były kapitan Chelsea zdaje sobie sprawę z tego, w jak trudnym obecnie położeniu jest jego ekipa i jakie stoi przed nim wyzwanie. Postawienie oporu Liverpoolowi będzie czymś, z czego Anglik będzie dumny. Rozpędzona na nowo maszyna Kloopa może chcieć wciągnąć Chelsea w swoje sidła.

Jedyną nadzieją na to, że w tym meczu będą emocje i Liverpool nie rozjedzie Chelsea może być to, że zmierzą się dwie angielskie ekipy, które bardzo dobrze się znają. The Reds mogą mieć respekt względem drużyny Lamparda. Dwa lata temu w półfinałe Ligi Mistrzów z Manchesterem City zmierzył się właśnie skazywany na pożarcie Liverpool, który wyeliminował Obywateli w dużej mierze właśnie dlatego, że doskonale znał ją z krajowego podwórka. Kilka miesięcy wcześniej w spotkaniu Premier League City pewnie wygrało z The Reds aż 5:0.

To jak, „europejskie rozgrywki to zupełnie co innego” czy bez niespodzianki i łatwa robota oraz pewne zwycięstwo Liverpoolu?

Oferta forBET:

Zwycięstwo Liverpoolu: 1.61

Remis po 90 minutach: 4.20

Zwycięstwo Chelsea: 5.60