„Jak kiwać Ekstraklasę” – uczy Legia Warszawa

Niby pauzowali, ale jednak znali sposób na wystawienie sporej ilości zawodników pierwszego składu. Legia Warszawa, a raczej dla zmylenia przeciwnika jej rezerwy rozegrały w sobotę wyjazdowe starcie przeciwko Broni Radom. Wojskowi pewnie wygrali 2:0, co nie byłoby wielką sensacją, gdyby nie skład osobowy, który pomógł w osiągnięciu tego rezultatu. Drugą drużynę wicemistrza Polski wzmocniło bowiem aż 9-osobowa grupa piłkarzy pierwszej drużyny. 

Jasnym jest, że nie ma nic nielegalnego w takim postępowaniu. Kluby mogą niezwykle swobodnie decydować, kto znajdzie się w szeregach ich drugiego zespołu i mają możliwość elastycznego manewrowania danymi zawodnikami. W przypadku Legii Warszawa zdarzało się zatem, że na trzecioligowych boiskach oglądaliśmy graczy pokroju Daniela Chimy Chukwu, Hildeberto Pereiry, Arkadiusza Malarza czy Dominika Nagy’a (ten ostatni znalazł się zresztą w składzie na wspomniany pojedynek w Radomiu). Wówczas jednak pierwsza drużyna normalnie rozgrywała swoje mecze, a wymienieni wyżej zawodnicy występowali na tym szczeblu rozgrywek z zupełnie innych powodów: rehabilitacji po kontuzji, gorszej dyspozycji czy zesłania przez trenera pierwszego zespołu. Tutaj natomiast sytuacja wygląda zgoła odmiennie – aby mieć więcej czasu na przygotowanie do rewanżu w Atenach, Ekstraklasa postanowiła przełożyć starcie Wisły Płock z Legią Warszawa na dzień 16 września. Teoretycznie zatem do dyspozycji Piotra Kobiereckiego byli wszyscy zawodnicy dostępni normalnie w pierwszym garniturze stołecznej ekipy, a liczba dziewięciu wykorzystanych zawodników robi naprawdę spore wrażenie.

Nie chcemy być źle zrozumiani i oceniać w kategoriach błędu możliwość uzyskania dłuższego odpoczynku przed decydującym rewanżem w Atenach. Rozegranie meczu w niedzielę i przygotowywanie się do starcia już w środę mogłoby skutkować poważnymi roszadami w składzie, które nie w pełni umożliwiłby pokazanie potencjału 2. drużyny zeszłego sezonu przeciwko Nafciarzom. Ważna jest także kwestia Atromitosu. Grecy nie rozegrali bowiem w ten weekend swojego spotkania w lidze, zatem trudno nie zauważyć ewentualnych dysproporcji w kwestiach fizycznego zmęczenia przed rewanżem 3. rundy eliminacji Ligi Europy. Mimo wszystko, gdy zdamy sobie sprawę, że aż 6 na 9 piłkarzy występujących w pojedynku przeciwko Broni Radom znalazło się kadrze na wyjazd do Aten, coś nam tutaj nie gra. Sobotni pojedynek w ramach III ligi gr. 1 wygląda jak umiejętnie zorganizowany sparing. Ranga samego spotkania, jak i możliwość ogromnej elastyczności w wyborze składu sprawiły, że na zawodnikach nie ciążyła praktycznie żadna presja, a przy przeskoku rzędu trzech poziomów rozgrywkowych, nawet w przypadku gorszej dyspozycji dnia, trudno nie odnieść solidnej wygranej. Trochę szkoda w tym wszystkim drużyny z Radomia, bo raczej nie na tym powinny polegać założenia wspomnianych rozgrywek ligowych, ale to temat na zupełnie inne rozważania.

Dlaczego wspominamy zatem o „kiwaniu Ekstraklasy”? W naszej opinii legioniści dokonali naprawdę umiejętnego zabiegu. Przy jednoczesnym zwolnieniu z kolejnych komentarzy dotyczących ich występu w lidze, spora część piłkarzy mogła sprawdzić swoje siły w ramach meczu III ligi. A to także, w perspektywie, ma pomóc przed jutrzejszym pojedynkiem w stolicy Grecji. I nie chcemy tutaj przesadnie nikogo krytykować, kwestionować moralności wystawiania tak zróżnicowanych swoimi poziomami graczy w ramach rozgrywek ligowych czy pisać o skandalu. Legia Warszawa bardzo mądrze wykorzystała obowiązujące obecnie przepisy i urządziła sobie sparing w ramach trzecioligowych rozgrywek. Czy ta formuła przygotowań wypali? Być może w tym szaleństwie jest metoda. Atromitos zaprezentował się w stolicy naszego kraju tak mizernie, że należało zejść parę poziomów niżej i poszukać inspiracji właśnie na tego rodzaju szczeblu. Jeżeli podopieczni Aleksandara Vukovicia pokonają jutro ateńską ekipę, trzy strony będą mogły odtrąbić swój sukces. Przede wszystkim warszawiacy, którzy mądrze zagospodarowali czas bez ligowego pojedynku. Do tego Ekstraklasa, bo przecież to dzięki jej dobroduszności Wojskowi mieli możliwość niedzielnej pauzy. Na uznanie zasłuży także Broń Radom – wszak to pojedynek z trzecioligową ekipą przygotował Jarosława Niezgodę i spółkę do jednego z najważniejszych meczów w bieżącym sezonie. Pytanie tylko, jakiego rodzaju tłumaczenia usłyszymy, gdy cała misja zakończy się niepowodzeniem?

Karol Czyżewski

Atromitos czy Legia? Jutrzejszy mecz 3. rundy eliminacji Ligi Europy już dziś typuj na stronie forBET!