Napastnicy w Ekstraklasie wymarli?

Tylko jedna bramka w kończącej się dziś 4 kolejce PKO Ekstraklasy jest dziełem napastnika. Początek sezonu jest dla snajperów wybitnie nieudany, pytanie brzmi: to zbieg okoliczności czy też posucha wśród „9-tek” to coś, do czego powinniśmy się przyzwyczaić?

Łukasz Broź, Darko Jevtić i Sergiu Hanca, a więc dwóch pomocników i obrońca, to najskuteczniejsi zawodnicy bieżących rozgrywek. Każdy z nich zgromadził na koncie 3 gole, co jest wynikiem póki co nieosiągalnym dla żadnego z piłkarzy grających na szpicy. Najbliżej „liderów” są Rafael Lopez i Christian Gytkjaer, którzy do siatki trafiali po dwa razy. To jednak koniec, żaden inny nominalny napastnik nie pokonał bramkarza więcej niż raz!

Skąd tak słaby wynik? Patrząc logicznie i spokojnie: nie powinien on dziwić. Słaba forma Carlitosa i innych snajperów Legii oraz coraz bardziej widoczne oznaki zaawansowanego wieku u takich piłkarzy jak Flavio Paixao i Igor Angulo (którzy nie muszą być traktowani jako środkowi napastnicy, ale na tych pozycjach grają w ostatnich sezonach najczęściej) to główne wytłumaczenie. Oczywiście, obaj snajperzy z Półwyspu Iberyjskiego na pewno nie raz w tym sezonie zaprezentują swoje nieprzeciętne umiejętności, niemniej nie możemy od nich wymagać najwyższej formy przez cały sezon. Nie zapominajmy także o Marcinie Robaku, który tego lata pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Wymieniona wyżej czwórka zdobyła w minionej kampanii w sumie 73 gole, zajmując 4 z 5 pierwszych miejsc w klasyfikacji strzelców.

A co z młodymi Polakami? Pierwsza kolejka dawała nadzieję, że do siatki w nowej kampanii regularnie trafiać będzie Adam Buksa. Od meczu z Legią na Łazienkowskiej uczestnik czerwcowego EURO U-21 nie trafił już do siatki, dodatkowo jego przyszłość ponoć nadal nie jest rozstrzygnięta. Jeśli pojawi się atrakcyjna oferta, Pogoń nie zamierza robić zawodnikowi problemów z odejściem, jeśli tylko warunki będą dla klubu ze Szczecina atrakcyjne finansowo. Obok Buksy liczyć możemy także na Patryka Klimalę, napastnik Jagiellonii otrzymuje w tym sezonie sporo szans od Ireneusza Mamrota, jak się wydaje – nie tylko ze względu na status młodzieżowca, 21-latek po prostu prezentuje się dobrze. Na tym niestety póki co koniec, pozostali snajperzy urodzeni nad Wisłą opuścili już Ekstraklasę. Począwszy od Kownackiego, przez – idąc wedle wieku – Świderskiego, Świerczoka, Stępińskiego, Teodorczyka, kończąc na naszej wielkiej trójce asów: Piątku, Miliku i Lewandowskim. Nietrafiony więc będzie argument, że Polska ma problem z napastnikami, jest wręcz przeciwnie. Niemniej, nasza liga faktycznie może cierpieć w najbliższym czasie na brak egzekutorów. Przynajmniej póki formy nie odnajdą napastnicy z Warszawy, obok Carlitosa przecież także Niezgoda czy Kulenović zdają się mieć ogromne, niewykorzystywane dzisiaj rezerwy.

Jest jeszcze szansa, że na koniec czwartej serii spotkań statystyki snajperów będą choć odrobinę lepsze. W starciu Lechii z Jagiellonią wystąpią przecież z jednej strony Flavio lub Sobiech, z drugiej zaś prawdopodobnie wspomniany Klimala. W spotkaniach drużyn z Gdańska i Białegostoku rozgrywanych na Pomorzu padało w ostatnich latach mnóstwo goli, liczymy zatem, że tym razem nie będzie inaczej.

Kursy forBET na poniedziałkowy mecz PKO Ekstraklasy:
18.00 Lechia Gdańsk – 2.20, X – 3.40, Jagiellonia Białystok – 3,40