120 kilogramów szczęścia – Adam, zrób ten ostatni krok!

Ostatni krok przed walką o pas – taki jest plan na ten pojedynek. W teorii łatwy do wygrania, zdaniem większości ekspertów pięściarskich w naszym kraju – w początkowych rundach przed czasem. Chris Arreola? Leciwy już i rozbity pięściarz, który najlepsze lata ma dawno za sobą. Który w boksie sporo widział, dużo wygrał, ale dla Adama Kownackiego ma być cennym łupem, który pozwoli mu powalczyć w kolejnym pojedynku o pas mistrzowski w kategorii ciężkiej.

Nie wiadomo, czy tak się stanie, nie wiadomo kiedy taka walka mogłaby się odbyć i z którym z mistrzów Kownacki miałby się zmierzyć, ale jedno jest pewne – zwycięstwo dzisiejszej nocy na pewno Polakowi jest potrzebne jak woda na pustynii. Kownacki nie walczył od stycznia, kiedy to zdemolował Geralda Washingtona. Taki też jest plan na walkę z Arreolą – ruszyć szybko, mocno, zdecydowanie od samego początku walki. Plan Amerykanina na zniszczenie Baby Face’a? Dokładnie taki sam – pokusić się o zaskoczenie Kownackiego spychaniem go pod liny i zadawaniem ogromnej liczby ciosów. Kto wygra? Ten, kto bije mocniej i potrafi więcej przyjąć.

Kownacki nie tylko potrzebuje zwycięstwa, ale potrzebuje również głośnego nazwiska w swoim rekordzie. Ono jest mu niezbędne do tego, aby jeszcze większa liczba kibiców o nim usłyszała. Otwarta antena ogólnoamerykańskiej telewizji ma mu w tym pomóc – kilkanaście (kilkadziesiąt) milionów ludzi za oceanem dowie się, kim jest pocieszny chłopak z Łomży i co w ringu potrafi. Arreola ma być tym, kim dla Macieja Sulęckiego kilka lat temu był Grzegorz Proksa – ma być trampoliną, która zbuduje jego popularność. Która ugruntuje również w wyobraźni najlepszych na świecie, że Polak potrafi walczyć i nokautować gości nie z przypadku.

Czy pojedynek z Arreolą skończy siętak samo jak z Washingtonem?

Gdybym miał pokusić się o wynik tej potyczki, to nie byłbym oryginalny – postawił bym na zwycięstwo Polaka, pewnie przed czasem i pewnie prędko, w pierwszej w fazie walki. Co jednak, gdy Kownacki otrzyma mocny cios, a Arreola go zauważy i postawi wszystko na jedną kartę? Co się stanie, gdy boks po raz kolejny wywinie nam figla i znowu nas zaskoczy? Czy murawny faworyt do zwycięstwa, kolejna nasza ostatnia nadzieja białych zawiedzie i wąskie grono najlepszych na świecie to będą dla niego za wysokie progi? Czy ktoś z osób mieszkających w kraju nad Wisłą w ogóle bierze taki scenariusz pod uwagę?

„Chris Arreola jest wojownikiem, każdy wie, że gdy walczy Chris, to walka jest dobra. Ale ja zamierzam sprawdzić, ile mu jeszcze zostało sił. Arreola boksował z mistrzami świata, gdy zrobię swoje w sobotę, będę o krok bliżej do pojedynku o pas. To starcie ma wszystko, by stać się Walką Roku. Żaden z nas nie unika wymian ciosów, bez wzgledu na to, jak to się skończy, prawdziwymi zwycięzcami będą kibice.”

Lepiej niż Adam Kownacki bym tego nie powiedział. Czego nas wojna. Być może krótka, być może jednorundowa, być może walka na pełnym dystansie, w której obaj pięściarze będą padali na deski. Czeka nas pojedynek, w którym o zwycięstwie będzie mówiło się bardzo długo. Jednym z komentatorów tuż przy ringu podczas tej walki będzie Deontay Wilder. Po tym jak Baby Face pokonał Washingtona, amerykański bokser był mocno zmieszany i nerwowo poprawiał okulary, co wychwycili czujni operatorzy. Jak zachowa się w sytuacji, gdy Polak po raz kolejny błyskawicznie odprawi z kwitkiem swojego rywala?

Jakub Borowicz

 

Adam Kownacki vs Chris Arreola, kursy forBET:

Wygrana Kownackiego: 1,06

Wygrana Arreoli: 10,00