Komu warto się przyjrzeć podczas Sopot Open?

Już w poniedziałek ruszą zmagania w drugim tegorocznym turnieju rangi ATP Challenger Tour, który odbędzie się w Polsce. Sopot Open, bo o tej imprezie mowa, nie może liczyć na wyśmienitą obsadę złożoną przynajmniej z kilku graczy z TOP 100, ale o tym wiedzieliśmy już kilka tygodni temu. W tym wypadku nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, dlatego postanowiliśmy przygotować dla Was listę kilku graczy, których poczynania warto śledzić w nadmorskim kurorcie.

Już o godzinie 11:00 pierwsi zawodnicy wyjdą na korty przy ul. Floriana Ceynowy. Najpierw rozegraną zostaną dwa spotkania eliminacyjne,  w których wystąpi aż trzech reprezentantów Polski. Paweł Ciaś o miejsce w głównej drabince powalczy z Filipem Pieczonką, natomiast etatowy deblista – Szymon Walkow – swoich sił spróbuje w starciu z Alexandrem Zhurbinem. Biało-czerwonych, którzy są pewni miejsca w turnieju głównym, jest już pięciu. Kamil Majchrzak, Kacper Żuk, Michał Przysiężny, Michał Dembek oraz Daniel Michalski – chyba nikt nie miałby nic przeciwko, aby do tego grona dołączył przynajmniej jeden, albo nawet dwóch rodaków!

My jednak skupimy się na innych tenisistach – tych, którzy dla niedzielnego, bądź mniej zaangażowanego w rozgrywki ATP Challenger Tour kibica, są wręcz anonimowi. Mimo małej rozpoznawalności – jest kilku takich, którzy znają się na grze w tenisa i wkrótce mogą wypłynąć na szerokie wody. Zaczynamy!

Christopher O’Connell

Wiecie, który tenisista ma najwięcej wygranych w oficjalnych turniejach w 2019 roku? Nie, nie jest to nikt z trójki Roger Federer, Rafael Nadal czy Novak Djoković. Miano to posiada Christopher O’Connell, który pomimo wielu kontuzji, po każdym urazie wraca do tenisa i zawsze w ten sam sposób potwierdza, że wie, jak odpowiednio trzymać rakietę i uderzać nią w piłeczkę. 25-latek w tym sezonie rozegrał już 70 spotkań – 53 z nich wygrał, co złożyło się na trzy wygrane turnieje rangi ITF – łącznie w karierze ma na swoim koncie dziewięć. Co ciekawe – sześc z nich zdobył na mączce, która przecież nie jest ulubioną nawierzchnią Australijczyków. O’Connell jednak bardzo dobrze się na niej odnajduje i przy niezwykle przeciętnej obsadzie Sopot Open, jest w stanie namieszać. W Polsce powalczy o pierwszą w tym sezonie trzecią rundę Challengera.

Gastao Elias

Dlaczego do tego grona wybraliśmy zawodnika, który przecież kilka lat temu był już w TOP 100 rankingu ATP, a w ostatnim czasie jedynie dołuje? Otóż dlatego, iż jego tenis jest bardzo przyjemny dla oka. Portugalczyk, niegdyś 57. tenisista świata, oraz siedmiokrotny triumfator imprez rangi ATP Challenger Tour, posiada niezwykłą umiejętność dostosowania się do gry rywala. Potrafi grać zarówno skrajnie ofensywnie, jak i okopać się kilka metrów za linią końcową kortu i czekać na okazję do skontrowania. Tak, jak wspomnieliśmy powyżej – w ostatnich miesiącach spotkało go pasmo niepowodzeń – ale z turnieju na turniej wraca do lepszej dyspozycji.

Chun-Hsin Tseng

Chun-Hsin Tseng to kolejna nadzieja azjatyckiego tenisa – w ostatnich latach było kilku tenisistów z tego kontynentu, którzy będąc jeszcze nastolatkami, osiągali świetne wyniki, ale później zatrzymywali się w miejscu. 17-latek miał wybitny 2018 rok – wygrał dwie imprezy wielkoszlemowe wśród juniorów – French Open oraz Wimbledon, a do tego dołożył trzy triumfy w seniorskich zawodach ITF. Natomiast ten rok nie układał się po jego myśli, aż do tego tygodnia, kiedy to w Pradze doszedł do pierwszego finału w karierze. W nim poległ z Mario Vilellą Martinezem, ale na przestrzeni całej imprezy potwierdził, skąd się biorą te wielkie oczekiwania względem jego osoby. Podsumowując: chociaż w Sopocie może pojawić się bardzo zmęczony, to jednak warto zapoznać się z jego wachlarzem możliwości. W końcu kto wie, czy za kilka, bądź kilkanaście miesięcy nie zrobi on kolejnego kroku w przód.

Kamil Majchrzak

Nie można w gronie zawodników, których trzeba zobaczyć w Sopocie, nie wymienić Kamila Majchrzaka. Chociaż Piotrkowianin to nie jest już postać anonimowa, to jeśli tak dalej pójdzie – a tego mu na pewno życzymy – już wkrótce może on nie potrzebować Challengerowych startów i będzie mierzyć zdecydowanie wyżej. Miał już okazję kilka razy zagrać w zawodach głównego cyklu i pokazał w nich, że zupełnie nie odstaje od reszty stawki. Majchrzak, który od poniedziałku dołączy do grona najlepszej setki na świecie, ma świetną okazję, aby zwiększyć swoją popularność w Polsce i zanotować w sopockich zawodach dobry wynik – a o to, jak dotychczas, na polskiej ziemi było mu trudno.

Znany jest już plan startów na pierwszy dzień Sopot Open. Tak, jak wspomnieliśmy powyżej, rywalizacja rozpocznie się od dwóch meczów eliminacyjnych. Później do gry przystąpią kolejni biało-czerwoni. Wszystkie mecze są dostępne w ofercie bukmachera forBET.

Z Sopotu, Michał Pochopeń