3 nieoczywiste pozytywy po starcie Ekstraklasy

Pierwsza kolejka nowego sezonu najbardziej nieprzewidywalnej ligi świata już niemal za nami. I nikt nie może czuć się rozczarowany: w siedmiu spotkaniach nie widzieliśmy żadnego zwycięstwa gospodarzy, swoich meczów nie wygrał ponadto żaden z czterech pucharowiczów. Ponadto Legia i Wisła przegrywając swoje mecze przerwały wieloletnie, pozytywne serie: „Wojskowi” bez porażki z Pogonią u siebie, krakowianie – bez klęski na inaugurację rozgrywek.

My natomiast pokusiliśmy się o wskazanie trzech innych wniosków, które rzuciły nam się w oczy przy okazji startu nowej kampanii. 

1. Bramki w internecie. 

A dokładnie – filmiki wideo z trafień piłkarzy naszej ligi, które od tego sezonu publikowane będą w mediach społecznościowych. Gole, a także inne ciekawe zdarzenia można już zobaczyć na oficjalnych profilach PKO Ekstraklasy oraz Canal+Sport na Twitterze czy Facebooku. Do tej pory musieliśmy zadowolić się grafiką z sylwetką piłkarza, który akurat trafił do siatki.

To wbrew pozorom istotny krok z marketingowego punktu widzenia. Eksperci od PR-u już od dłuższego czasu zwracali uwagę, że udostępnianie odpowiednich treści to obecnie kluczowy element w promocji rozgrywek. Mistrzami w tym względzie są oczywiście Anglicy – filmiki z kompilacjami bramek czy innych wartych przestawienia sytuacji boiskowych udostępniane na profilach Premier League od dawna biją rekordy popularności, a przy okazji przeważnie nie zagrażają „prawom” wykupionym przez telewizję – przeciwnie, wbrew pozorom potrafią wpłynąć pozytywnie na frekwencje podczas transmisji ze spotkań, poprzez kreowanie atrakcyjnego wizerunku ligi.

Przede wszystkim jednak okazja do oglądania ekstraklasowych trafień to doskonała informacja dla nas, kibiców. A Ligę+ Ekstra kto ma obejrzeć – obejrzy i tak, dla analiz i dyskusji.

2. Oprawa graficzna. 

To kontrowersyjny punkt, ze względu na nową tablicę wyników, która nie wszystkim przypadła do gustu. Niektórzy zwracali uwagę na to, że jest zbyt mała – ten problem został już rozwiązany.

Przede wszystkim jednak, wielu kibiców narzekało na ogólny wygląd tego elementu graficznego. W tym względzie w sedno trafia chyba jednak Andrzej Twarowski.

Ekspert NC+ wie co mówi, bo jego drugą „wiodącą” ligą jest Premier League. A w niej spotykano się w ostatnich latach z podobnymi problemami – nowe, nierzadko mocno nowatorskie, by nie rzec pstrokate propozycje twórców transmisji były powszechnie krytykowane, dotyczy to także grafiki z wynikami. Po kilku kolejkach wszyscy jednak przyzwyczajali się do proponowanych rozwiązań i narzekania kończyły się.

Wynik wynikiem, wrażenie robi jednak przede wszystkim sposób prezentacji zawodników. Ten został wykonany niewątpliwie na wzór ligi angielskiej czy Champions League i prezentuje się efektownie. Cała „otoczka” stoi więc ponownie w przypadku Ekstraklasy na najwyższym poziomie. Teraz tylko czekać, aż do poziomu realizatorów czy cenionych komentatorów dobiją piłkarze. Ten rok w pucharach zaczął się nie najlepiej, ale następny – będzie nasz. A w najgorszym razie – zawodnicy i trenerzy będą mogli skupić się na lidze.

3. Beniaminkowie chcą grać w piłkę. Aż do przesady…

Rozegranie rzutu wolnego przez piłkarzy Rakowa Częstochowa w ostatnich sekundach pierwszej połowy meczu z Koroną Kielce jest już hitem internetu. Kto nie widział, prosimy szybko nadrobić zaległości:

Co ciekawe, podobnym osiągnięciem, choć niestety nie w ostatniej akcji przed zejściem do szatni, mogą pochwalić się po meczu z Lechią zawodnicy ŁKS-u. Jedno z krótkich rozegrań rzutu rożnego skończyło się tym, że po wymianie kilku podań futbolówka trafiła pod nogi bramkarza Łodzian. Kibice skwitowali to zdarzenie gwizdami i oczywiście rozumiemy ich…

… niemniej generalnie należy docenić podejście do gry nowych w Ekstraklasie zespołów. Tak często narzekamy przecież na drużyny kopiące profilaktycznie po autach przy każdej trudniejszej piłce – tutaj mamy zaś beniaminków, którzy chcą wymieniać jak najwięcej podań, prowadzić grę, narzucać swój styl. Szczególnie dobrze wyglądało to w przypadku klubu z alei Unii, prowadzonego przez kreatywnego Hiszpana Daniego Ramireza. Raków – co oczywiste ma kilka elementów do poprawy, frycowe zostało zapłacone, teraz powinno być już tylko lepiej.