Kuchy jeszcze coś pogra. Prawie 3 tys. km od Warszawy

Rośnie piłkarska kolonia polska w Rosji. Michał Kucharczyk, po tym jak nie dostał oferty przedłużenia kontraktu w Legii, znalazł wreszcie nowy klub – Ural Jekaterynburg. Miasto nad rzeką Iset leży w azjatyckiej części Rosji, więc do ojczyzny Kuchy będzie miał niesłychanie daleko: ponad 2900 km. To jednak nie powinno być problemem dla kogoś tak ambitnego jak właśnie były zawodnik Wojskowych.

Kucharczyk (dla złośliwców „Fatalczyk”) to na pewno nie jest rewelacyjny piłkarz. Przez 9 lat spędzonych w Legii 28-latek nie odznaczał się jakimiś kapitalnymi akcjami, ale bez cienia wątpliwości miał to, czego wielu z Ekstraklasy mogłoby mu pozazdrościć – wielką ambicję przejawiającą się walką o dosłownie każdą piłkę. Kucharczyk na boisku za każdym razem zostawiał kawał zdrowia, co jak co, ale akurat serducho do gry miał, jak mało kto. Teraz będą się mogli o tym przekonać kibice w dalekim Jekaterynburgu.

9-krotny reprezentant Polski dołączył tym samym do siedmiu innych naszych rodaków, którzy już zaczęli sezon w Priemjer-Lidze. Kierunek ten jest coraz popularniejszy, a za znaczną częścią tych transferów stoi agent i były piłkarz, Mariusz Piekarski, który – o czym niedawno wspominaliśmy na naszych łamach – w „Przeglądzie Sportowym” nie mógł się nachwalić tamtejszej ligi, zestawiając ją w jednej linii z francuską Ligue 1. To pod względem sportowym, ale nie da się również ukryć tego, że Kucharczyk w Rosji zarobi na pewno znacznie większe pieniądze niż te, za które grał w Legii.

Skoro już mowa o kasie. Były pomocnik Wojskowych swego czasu był łączony z klubami tureckimi (Akhisarspor, Kayserispor), a nawet z greckim gigantem, Panathinaikosem Ateny. Miał ponoć także ofertę z jeszcze bardziej dalekiego Iranu. Ofertę bardzo konkretną za konkretne pieniądze. I co? I nie zdecydował się, by wyjeżdżać do tego azjatyckiego kraju ze względu na niepewną sytuacją polityczną. Wydaje nam się, że postąpił w tym wypadku bardzo rozsądnie.

Zostałem wyrzucony z drużyny! Nie chcę na razie mówić z jakich przyczyn, trzymam to w sobie i poczekam na odpowiedni moment. Największy żal mam o to, że nie mogłem się pożegnać z ludźmi, z którymi spędziłem w Legii tyle lat” – powiedział swego czasu „Kuchy King”. I to właśnie jest smutne w przypadku jego odejścia z Łazienkowskiej. Bo jednak przez wiele lat był podporą Wojskowych. Zdobył z warszawską ekipą pięć tytułów mistrzowskich i sześć razy triumfował w Pucharze Polski, do tego wykręcił rekordową liczbę (67) występów w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Naprawdę nie można było „załatwić” tego odejścia w sposób godny? Z szacunkiem dla osiągnięć swojego wieloletniego reprezentanta? Gościa, który w łącznie 349 meczach strzelił 71 goli i miał 58 asyst? Oczywiście, że można było. Trzeba było, takie rzeczy robi się z klasą. A tej ewidentnie zabrakło Legijnym decydentom. Co może teraz zrobić Kucharczyk? Odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób, a więc solidnymi występami w Uralu. Takimi, by co jakiś czas można było napisać o nim w samych superlatywach. Kadry Biało-Czerwonych już nie zawojuje, ale niech przynajmniej w drugiej części kariery, w znacznym oddaleniu od Warszawy będzie sobie równo grającym rzemieślnikiem.

Poza tym, każdy wyjazd zagraniczny uczy czegoś nowego. Nawet, jeśli ma się 28 wiosen. To nic. Liga rosyjska jest w istocie znacznie lepsza, ciekawsza od PKO Ekstraklasy. Kucharczyk trafił do 10. zespołu poprzedniego sezonu, w którym gra już inny Polak, Rafał Augustyniak. Wychowanek Pogoni Zduńska Wola i były gracz m.in. Miedzi Legnica w Jekaterynburgu radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Czy podobnie będzie z Kuchym?

Zobacz ofertę forBET na spotkania PKO Ekstraklasy.