Ciaś zdobył trzeci tytuł, pierwszy raz Rogozińskiej-Dzik

Kolejna, już 93. edycja Mistrzostw Polski w tenisie ziemnym, które wchodzą w skład cyklu LOTOS PZT Polish Tour, dobiegła końca w Gliwicach. Mimo, że dla wielu na tego typu imprezach gra się jedynie o prestiż, na Górnym Śląsku walczono o coś jeszcze. Triumfatorzy zmagań w grach pojedynczych mężczyzn i kobiet mogli liczyć na zarobek rzędu 18 tysięcy złotych. Dodatkowo rywalizacja toczyła się również o dzikie karty, odpowiednio do Pekao Szczecin Open (ATP Challenger Tour) i Warsaw Sports Group Open (ITF, 60 tys. dolarów). Czyli chcąc nie chcąc – imprez jak dotychczas nieosiągalnych dla tych, którzy zdecydowali się na start w Gliwicach.

Z powyższych przyczyn w niedzielę na kortach gliwickiego obiektu MZUK było bardzo ciekawie. Początkowo dopisała pogoda, a także frekwencja, bowiem na skromnych trybunach kortu głównego trudno było znaleźć wolne krzesełko. Na początek do gry przystąpiły Anastazja Szoszyna i absolutna debiutantka – Stefania Rogozińska-Dzik. Mimo gorszego startu, lepszy całokształt gry zaprezentowała zawodniczka tenisowej sekcji Legii Warszawa. Popularna „Stefa” po przegraniu premierowej odsłony nadal starała się grać bardzo agresywnie, co w późniejszej fazie meczu przyniosło wyczekiwany efekt. Ogromne znaczenie w tym wszystkim miała dyspozycja fizyczna Szoszyny, która w pewnym momencie po prostu stanęła na korcie. Powodów nie trzeba szukać daleko: wystarczy napisać, że Ukrainka od ośmiu lat mieszkająca w Polsce w Gliwicach startowała na trzech frontach – w singlu, deblu oraz mikście – i co najważniejsze – wszędzie dochodziła do finału.

Rogozińska-Dzik bezsprzecznie zasłużyła na tytuł mistrza Polski – chociaż niedzielny mecz nie był najlepszym w jej wykonaniu w Gliwicach, to jednak odporność psychiczna, jaką się wykazała szczególnie w końcówce trzeciej partii, była na wagę złota. 18-latka zapisała na swoim koncie największy sukces w karierze, dostała czek na niezłą kasę. Czasu na radość jednak nie ma, bowiem już od poniedziałku rozpocznie rywalizację w pobliskim Bytomie, gdzie rozgrywany będzie kolejny turniej z cyklu LOTOS PZT Polish Tour. Miejmy nadzieję, że zmagania w Bytom Open zakończy na tej samej fazie, co w Gliwicach!

Stefania Rogozińska-Dzik w debiucie zdobyła 🏆 mistrzyni Polski!

Opublikowany przez Serwis na zewnątrz – tenisowy blog Michała Pochopień Niedziela, 21 lipca 2019

Chociaż nie można mówić o większej jednostronności, to jednak mniej zawiły był finał turnieju mężczyzn. W nim od początku do końca pieczę nad tym, co działo się na korcie, trzymał Paweł Ciaś. Mimo niezłej gry – nijak odpowiedzieć na plan taktyczny 25-latka potrafił Daniel Michalski, który w porównaniu do wcześniejszych spotkań stanowczo obniżył loty. Kto wie, jaki wpływ na to miały warunki atmosferyczne – w końcu tenisiści przez ponad godzinę rywalizowali w deszczu. Następnie grę przerwano i zmagania wznowiono kilkanaście minut później. Przerwa nie wpłynęła jednak na zmianę obrazu gry. Ciaś nadal był lepszy w kluczowych momentach, przez co triumfował 6:4, 6;4.

Niegdyś 395. zawodnikowi świata nie można odbierać zasług, ale fakt, że Mistrzostwa Polski wygrał tenisista, który w tym roku porzucił zawodowe starty, nie najlepiej świadczy o polskim tenisie. Najlepiej byłoby, gdyby Ciaś zdecydował się na powrót do profesjonalnych startów i zrobił kilka wyników. To sprawiłoby, że stan biało-czerwonego tenisa zostałby złagodzony. Ale czy na pewno tego chcemy?

Zdjęcie: Michał Buksa/Fundacja Radan/LOTOS PZT Polish Tour