Oszczędna Premier League. Liderem wydatków – beniaminek

Kolejny sezon Premier League na horyzoncie, a angielskie kluby nadal cechuje duża powściągliwość w poczynaniach na rynku transferowym. Podczas gdy Real, Atletico, Barca czy BVB liczą już wydatki w setkach milionów euro, na Wyspach tylko jeden zespół przekroczył już magiczną granicę 100 mln jednostek europejskiej waluty*. Co ciekawe, klubem tym jest beniaminek – Aston Villa. 

Dyrektorzy z Villa Park do środy dokonali przelewów na sumę przekraczającą 93 miliony euro, ale właśnie tego dnia zakontraktowali byłego kapitana belgijskiej młodzieżówki Bjorna Engelsa. Zdaniem osób blisko związanych z klubem z Birmingham transfer obrońcy ze Stade Reims opiewał na co najmniej 7 milionów euro, a więc „setka” została przekroczona. Nieoficjalnie, bo władze „The Villans” nie publikują kwot, jakie przelewane są na konta kontrahentów przy okazji pozyskiwania kolejnych piłkarzy.

Tych trafiło do West Middlands już 7, a to wcale nie musi być koniec wzmocnień. Aston Villa w ubiegłym sezonie opierała się bowiem w dużym stopniu na graczach wypożyczonych, ponadto aż dziewięciu zawodnikom z końcem czerwca skończyły się kontrakty. Nie zdecydowano się przy tym przedłużać umów z wiekowymi już Alanem Huttonem czy Glenem Whelanem. Kadra zasłużonego, liczącego 145 lat klubu jest więc budowana niejako od podstaw – Villa powtarza w ten sposób drogę Fulham, które po awansie do Premier League również wydało fortunę na dokonanie szeroko zakrojonych, ale koniecznych wzmocnień. W przypadku zespołu z zachodniego Londynu poszczególne posunięcia okazały się nietrafione i nie wystarczyły do wywalczenia utrzymania.

Potężne sumy w trwającym okienku wydało już także Leicester City: 45 milionów euro to koszt transferu definitywnego wypożyczonego dotychczas Youriego Tielemansa, 33,5 miliona kosztował as Newcastle Ayoze Perez. „Lisy” mogą wkrótce odzyskać wydane pieniądze, jeśli do skutku dojdzie transakcja z udziałem Harry’ego Maguire i Manchesteru United. Ciekawych ruchów dokonuje także West Ham uwolniony po sprzedaży do Chin Marko Arnautovicia, którego tygodniówka stanowiła nie lada wyzwanie dla klubowych księgowych – „Młoty” sprowadziły za 28 milionów euro Mistrza Europy U-21 Pablo Fornalsa, a w trwającym tygodniu zakontraktowały snajpera Eintrachtu Sebastiena Hallera. Koszt obu wzmocnień – 48 milionów euro – w połowie zrekompensowało zbycie austriackiego napastnika do Shanghai SIPG.

A co z potentatami? Ci w działaniach są niezwykle oszczędni: Manchester City i Tottenham dokonały po jednym spektakularnym transferze środkowych pomocników, kupując odpowiednio Rodriego i Tanguya Ndombele, oprócz tego oba kluby skupiają się jednak na uzupełnieniu składu o perspektywicznych graczy. Jedną transakcję gotówkową ma na koncie także Chelsea, która sprowadziła już na dobre Mateo Kovacicia z Realu, do tego kadrę uzupełnił kupiony formalnie zimą Christian Pulisic. Przede wszystkim jednak na Stamford Brigde wraca plejada młodych, dotychczas wypożyczanych zawodników – ci, do tej pory traktowani po macoszemu, mają teraz pełnić istotną rolę w klubie Romana Abramovicia, obciążonym sankcjami FIFA.

Liverpool poważnych transferów nie dokonuje póki co wcale i to mimo faktu, że liderzy zespołu, Mohamed Salah i Sadio Mane, wrócą do rywalizacji ligowej z marszu, wycieńczeni udziałem w trwającym wciąż Pucharze Narodów Afryki. Senegalczyk, który ze swoją reprezentacją zagra w piątkowy wieczór w finale turnieju, od ponad roku nie miał okazji odpocząć od piłki – zaraz po zakończonym 1 czerwca sezonie rozpoczął przygotowania do występów w kadrze. Jedynym wzmocnieniem „The Reds” pozostaje cały czas 17-latek z PEC Zwolle Sepp van den Berg.

O ile w przypadku wicemistrza Anglii brak wydatków jest kwestią wyboru, to już Arsenal zakusy ma potężne. „Kanonierzy” jednak nadal nie mogą pochwalić się żadnym efektownym posunięciem, a przecież skromna i tak kadra została tego lata osłabiona odejściem Aarona Ramseya. Unaiowi Emery’emu marzyło się sprowadzenie na The Emirates Wilfrieda Zahy, zawodnik Crystal Palace jest jednak poza zasięgiem finansowym finalisty ostatniej edycji Ligi Europy – nowym celem „The Gunners” jest ponoć w związku z tym Brazylijczyk Everton, który na zakończonym niedawno turnieju Copa America występował nawet w pierwszym składzie Canarinhos.

„Honor” wielkiej szóstki, rozumiany w tym przypadku jako ilość wypłaconych z konta sum, stara się ratować Manchester United, chociaż po majowych zapowiedziach rewolucji w składzie padających z ust Ole Gunnara Solskjeara spodziewaliśmy się jeszcze więcej. Póki co 55 milionów euro kosztowało sprowadzenie Aarona Wan-Bissaki, kolejne 17 – transfer Daniela Jamesa ze Swansea. Te wydatki klubowi z Old Trafford zwrócą się, jeśli do skutku dojdzie sprzedaż Romelu Lukaku, o której od dłuższego czasu spekulują media nad Tamizą.

W zawieszeniu jest cały czas kwestia Maguire’a. Brendan Rogers jeszcze w środę mówił: – Sprawa jest prosta. Mamy konkretną wycenę zawodnika i na razie nikt nie zaproponował takich pieniędzy. Do tego czasu Harry jest w pełni skupiony na byciu piłkarzem Leicester City. Jeśli transakcja ostatecznie dojdzie do skutku, Czerwone Diabły oczywiście przeskoczą Aston Villę w rankingu.

*Zwracamy uwagę, że wszystkie sumy wskazane w tekście wyrażone są w euro, a nie w funtach.

Kursy forBET na pierwsze 3 kolejki Premier League znajdziesz TUTAJ.