Frajerstwo? Jesteśmy w tym mistrzami świata!

Siedzicie sobie w sypialni. Nowo napotkana koleżanka po raz pierwszy zgodziła się przyjść do was na chatę. Winko czeka, sushi właśnie przyjechało, film polecony przez kolegów jest gotowy, żeby go włączyć. Filigranowa brunetka o bajecznych oczach właśnie bierze prysznic, a wy słyszycie, że ktoś puka do drzwi. Wychodzicie na klatkę w szlafroku, a tam sąsiad, Kozłowski z ósmego piętra, woła was na dwór. Krzyczy w progu, że każdy, kto przyjdzie wraz z nim do sklepu dostaje od kasjerki milion złotych.

Pierwsza myśl – zwariował, to nie może być prawda. Kolejna – zwariował, ale przecież by sobie tego nie wymyślił. Sowity rachunek za jedzenie cały czas macie przed oczami. Zaczynacie powątpiewać – przecież to tylko chwila. Zanim koleżanka wyjdzie spod prysznica, to wy już będziecie z powrotem. Jak dostaniecie hajs, to faktycznie będzie wydarzenie, jak nie, to poza Kozłowskim nikomu o tym nie powiecie.

Lecicie do tej Żabki, mimo że zgodnie z godzinami jej otwarcia od dwóch godzin jest już pewnie zamknięta. Leje jak z cebra, wieje, generalnie najgorsza pogoda z możliwych. Widzicie z daleka, że mimo późnej pory w sklepie pali się światło i ktoś urzęduje w lokalu. Przyspieszacie, wyprzedziliście sąsiada. Wbijacie do środka, jesteście podnieceni, wasz głos zmienił swój ton. Krzyczycie do kasjerki, żeby dała wam milion, który wam się należy. W odpowiedzi słyszycie:

„Panie, idź pan, bo zawołam policję!”

Wychodzicie ze sklepu, a tam Kozłowski i pięciu innych sąsiadów drze z was łacha. „Prima aprilis” słyszy całe osiedle, modlicie się tylko, aby wasza koleżanka, która właśnie powinna skończyć prysznic, nie siedzi teraz w oknie i całej sytuacji się nie przygląda. Palicie się ze wstydu na oczach całej spółdzielni. Wracacie w podskokach do domu z nadzieją, że ten wieczór może być jeszcze okazały.

Dupa, wracacie, a koleżanka śpi. Wypiła całe wino, zjadła najlepsze kawałki sushi, telewizor wyłączony mówi jasno – zwaliłeś. Dochodzicie do wniosku, że kolejnej szansy może nie być.

Jesteście frajerami, prawda? To mniej więcej tak, jak wczoraj piłkarze Piasta. Oni też zostali wczoraj frajerami. Byli tym gościem, który mając w sypialni laskę wartą milion dolarów postanowił poprawić sobie jakość dotychczasowego życia i zdecydował się na wędrówkę kilka minut po połnocy do Żabki po milion złotych.

Nie tak to miało wyglądać…

Mistrzowie Polski grali wczoraj dobrze. Grali godnie jak na mistrzów Polski. Mieli swoje sytuacje podbramkowe, jedną z nich wykorzystali, mieli naprawdę sporo argumentów po swojej stronie, aby wygrać spotkanie. Zerkaliśmy na Twittera praktycznie cały czas – och, ach, ech. „Dobrze to wygląda, Waldek King.” Wiecie jak się to skończyło, prawda? Piast odpadł w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów i 17 lipca pożegnał się z szansami na grę w elicie.

W poniedziałek Barcelona wróciła do treningów, kilka dni wcześniej Manchester United poleciał na tournee i obóz przygotowawczy. Bayern z Robertem Lewandowskim miał kilkadziesiąt godzin temu badania medyczne, bo wszyscy zachwycali się sylwetką Polaka. Poważni piłkarze budzą się od kilku dni z zakwasami, bo po wakacjach w końcu dostali w tyłek na treningu. Co robi Piast? Już odpadł z najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich. Już musi ratować sezon eliminacjami do Ligi Europy.

Błąd bramkarza – a w zasadzie wielbłąd, chwilę później znowu drzemka golkipera, który daje sobie wbić piłkę z trzeciego metra do bramki. Moglibyśmy rysować strzałki, kreślić, co poszło nie tak, a co powinniśmy zrobić lepiej w tej kwestii. Możemy napisać jak jest i tak właśnie zrobimy: wstyd. Po raz kolejny wstyd nam, że jesteśmy pominięci z europejskiej piłki, zanim zaczyna ona wkraczać na jakikolwiek poziom sportowy.

Mecze eliminacji do Ligi Europy z udziałem Legii Warszawa oraz Cracovii znajdziecie na stronie forBET.