Piast – BATE: po czyjej stronie więcej argumentów?

W środę o godzinie 20 rozpocznie się, zdaniem niektórych, najważniejsze spotkanie w historii Piasta Gliwice. – Szanse na awans oceniam 50 na 50 – mówi Waldemar Fornalik i choć faktycznie faworyta do ostatecznego triumfu wskazać niełatwo, należy to uznać za przedmeczową kurtuazję. Jak w istocie rozkładają się szanse obu zespołów? By to ocenić wypisaliśmy argumenty przemawiające za każdą z drużyn.

Za Piastem:

1. Wsparcie kompletu publiczności

Nie tak dawno w jednym z wywiadów Gerard Badia cieszył się, że zna już prawie wszystkich kibiców, którzy przychodzą na kameralny stadion gliwickiego klubu. Gdyby nie to, że hiszpański skrzydłowy miał jednoznacznie pozytywne intencje, można by uznać to za szpilę wbitą własnym sympatykom – w istocie bowiem frekwencja na meczach przy ul. Okrzei rzadko powala na kolana, o czym lubią przypominać kibice rywali. Nawet w mistrzowskim sezonie średnia frekwencja na meczach Piasta wynosiła niewiele ponad 4,5 tysiąca widzów i był to wynik słabszy od uzyskanego choćby przez Miedź Legnica.

W rywalizacji z BATE problemu wolnych krzesełek nie będzie – bilety zostały wyprzedane, a doping kompletu widzów z pewnością będzie stanowił wielki zastrzyk dodatkowej energii dla Czerwińskiego, Valencii i spółki.

2. Styl w pierwszym meczu

Wynik z pierwszego spotkania jest bardzo korzystny – to jasne. Przede wszystkim jednak podopieczni Waldemara Fornalika pokazali na Białorusi, że w rywalizacji z wyżej notowanym potrafią bardzo długimi fragmentami kontrolować grę. To zasługa z pewnością mądrości taktycznej doświadczonego trenera, który skutecznie przekazał swoje przemyślenia zawodnikom. Piast mógł się podobać także pod względem zrozumienia między formacjami i funkcjonowania boiskowych mechanizmów, dzięki którym udawało się szybko odbierać piłki, zamykać gospodarzy na ich połowie, operować w okolicy ich szesnastki.

Nie ma także wątpliwości, że Piast jest dobrze przygotowany pod kątem fizycznym, czego po ubiegłotygodniowych meczach nie powiemy choćby o warszawskiej Legii, męczącej się z outsiderem z Gibraltaru.

3. Bramka na wyjeździe

Nie unikniemy tego: rezultat 1-1 przywieziony ze Wschodu to najbardziej oczywisty argument przed rewanżem. Bramka zdobyta na boisku rywala nie tylko daje Piastowi margines błędu, ale też pozwala rozgrywać spotkanie na własnych zasadach. Nie ulega przecież wątpliwości, że możliwość gry z kontrataku to o wiele przyjaźniejsza perspektywa niż konieczność tkania akcji wśród broniących twardo całym zespołem przeciwników. Gliwiczanie już pod koniec ubiegłego sezonu w Gdańsku czy Warszawie pokazali, że potrafią bezbłędnie postawić zasieki i skutecznie wykorzystywać okazje do wypadów na połowę rywala.

Trzeba tylko mieć na uwadze lekcje trenera Andrzeja Strejlaua i nie przesadzić z oddaniem inicjatywy. Tego jednak Waldemarowi Fornalikowi tłumaczyć nie trzeba, były selekcjoner doskonale wie, gdzie postawić granice.

4. Wskazania bukmacherów

Te są dla mistrza naszego kraju niezwykle korzystne, o czym świadczy fakt, że za awans BATE możemy otrzymać niemal 2,5-krotność postawionej sumy, a za przejście do kolejnej rundy graczy z Górnego Śląska – już „tylko” 1,5 razy tyle, ile wpłaciliśmy. Jeszcze większe są dysproporcje w przypadku prognoz na wynik samego rewanżu, zwycięstwo gości możemy w forBET postawić po kursie 3.70, a remis – 3.30 (szczegóły oferty znajdziesz TUTAJ)

Wniosek jest prosty: Piast jest dla bukmacherów zdecydowanym faworytem. Dlaczego to istotne? Bo mówimy o ludziach, którzy w swej pracy muszą wykazywać się skrajnym obiektywizmem i wnikliwością – ich oceny są więc bardzo wymowne.

Za BATE: 

1. Doświadczenie

– My mamy większe doświadczenie, oni gola na wyjeździe – odparł szkoleniowiec mistrza Białorusi zapytany o przewidywania przed zbliżającym się spotkaniem na południu Polski. – BATE może być faworytem, bo ma doświadczenie w pucharach. Niejednokrotnie remisowali pierwszy mecz, a potem wygrywali – wtóruje Waldemar Fornalik, dodając jednak: Myślę jednak, że zagramy na tyle mądrze, że awansujemy.

Tak czy inaczej nie ma żadnych wątpliwości, że bagaż doświadczeń jest po stronie przyjezdnych z Borysowa. Mówimy o zespole grającym regularnie jeśli nie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, to przynajmniej Ligi Europy. Skład, który przed tygodniem zremisował u siebie z Piastem, kilka miesięcy temu potrafił na tym samym obiekcie pokonać późniejszego finalistę rozgrywek – Arsenal. Pod tym względem „Piastunki” rzecz jasna nie mogą się równać w żaden sposób.

2. Przetrzeźwienie 

Początek dwumeczu był w wykonaniu piłkarzy BATE nadspodziewanie mizerny, można wręcz odnieść wrażenie, że pod kątem mentalnym nie byli oni dobrze przygotowani do rywalizacji. Nie oskarżamy oczywiście nikogo o lekceważenie rywala – faktem jest jednak, że dopiero przerwa pozwoliła gospodarzom uporządkować szyki i zarysować plan na grę. W drugiej części Białorusini nadal nie spisywali się wybitnie, ale ich akcje wyglądały już momentami przyzwoicie i jedna z takich prób dała wyrównanie.

Zawodnicy z Barysau-Arena już wiedzą, że aby pokonać mistrza Polski muszą wznieść się na dużo wyższy poziom. Efekt zaskoczenia został wykorzystany dzięki trafieniu Piotra Parzyszka, ale w kontekście rewanżu powinniśmy spodziewać się przeciwnika grającego z dużo większą determinacją i prawdopodobnie także – lepiej w piłkę.

Środa, godz. 20.

Piast Gliwice – 2.10, X – 3.30, BATE Borysów – 3.70

Pełną ofertę na to spotkanie oraz pozostałe mecze eliminacji europejskich pucharów znajdziesz na stronie forBET.