Wreszcie coś o koszykarskiej przyszłości

W ostatnim czasie sporo dzieje się wokół Marcina Gortata, ale – co trzeba przyznać – mało informacji dotyczy jego dalszej, sportowej przyszłości. Jest jednak szansa, że jeszcze zobaczymy byłego gracza m.in. Los Angeles Clippers w akcji. I to zza oceanem – oby!

Łodzianin w sobotnie popołudnie był gospodarzem już ósmego spotkania jego Teamu przeciwko zespołowi Wojska Polskiego. Charytatywna impreza jak zwykle była udana, o co zadbał komplet publiczności w Atlas Arenie, niezwykle profesjonalna transmisja telewizyjna oraz oczywiście znamienici goście, których nasz jedynak z NBA zaprosił do Łodzi.

Gortat zaprosił i… przegrał, choć właściwie tylko na parkiecie. Wojskowi okazali się lepsi, zwyciężając jednym punktem (78:77), ale przecież nie wynik był tu najistotniejszy. Chodziło o dobrą zabawę, zebranie funduszy na rzecz Fundacji „Mierz Wysoko”, której podstawowym celem jest pomoc dla utalentowanej sportowo młodzieży i promocja zdrowego trybu życia, a także sam rozgłos, o co zadbały gwiazdy show-biznesu jak np. Agnieszka Włodarczyk, Misiek Koterski czy Szymon Majewski oraz zawodnicy innych dyscyplin m.in. Agnieszka Radwańska, Paweł Fajdek, Mariusz Wlazły czy byłe gwiazdy basketu z Maciejem Zielińskim i Andrzejem Plutą na czele.

I bardzo dobrze, że takie spotkanie się odbyło, wszak moda na koszykówkę trochę przeminęła, ale – także dzięki staraniom Gortata – jest szansa na odbudowę pozycji dyscypliny w naszym kraju. Taki „iwent” też jest potrzebny, a o tym, że 35-latek ma wielki potencjał w przyciąganiu uwagi doskonale wiedzą media, również te plotkarskie, które skrzętnie wychwyciły, z kim teraz (Żaneta Stanisławska) spotyka się były reprezentant kraju.

Praca dla fundacji, charytatywny mecz, wypełnianie roli celebryty (udział w obfotografowanej z każdej strony premierze filmu „Fighter”) – tym ostatnio żył Gortat. No dobrze, a co z jego planami sportowymi? Z wypowiedzi udzielonej PAP: „Myślę, że bez problemu propozycja z NBA będzie. Ale ja już jestem innym koszykarzem, człowiekiem, więc nie przyjmę każdej oferty. Wszystko zależy od warunków, roli w zespole. Nie mam potrzeby, by iść do jakiegoś klubu jako trzeci center, czyli w praktyce nie grać i siedzieć na ławie” można wywnioskować, że coś na rzeczy jest. A przynajmniej będzie. I oto media, powołując się na te z Detroit, doniosły, że Polak jest jednym z kandydatów do gry w Pistons. Jednym z trzech, bo konkurencję stanowią 39-letni Hiszpan Pau Gasol oraz 34-letni Joakim Noah. Niestety dla Polaków, największe szanse na angaż ma ponoć Gasol, choć miniony sezon skończył z poważną kontuzją stopy. Mniejsze ma zaś Noah, który być może wyląduje w Nowej Zelandii w zespole Breakers. Ciekawy tylko, ile w tym prawdy.

Z drugiej strony, w sumie nieważne „ile”. Grunt, że nadal możemy przeczytać o Gortacie w kontekście wyłącznie sportowym, choć przecież wiadomo, że jego koszykarski czas dobiega końca. My chętnie pooglądalibyśmy łodzianina w akcji. Najdłużej, jak to będzie możliwe.