Polska szkoli – ale czy wyszkoli?

Kamil Grabara wypożyczony do Huddersfield, Jakub Ojrzyński na tournee z Liverpoolem, Marcin Bułka w kadrze PSG, a także spore szanse na grę Bartłomieja Drągowskiego we Fiorentinie. Sytuacja młodych golkiperów z Polski wygląda naprawdę obiecująco, a my jesteśmy świadkami narodzin niezwykle zdolnego pokolenia naszych bramkarzy. O obsadę tej pozycji, na najbliższe lata, powinniśmy być naprawdę spokojni – czy jednak cała czwórka w komplecie odniesie sukces na miarę swojego potencjału?

76 lat – tyle w sumie liczy wiek wszystkich omawianych przez nas graczy. Zdecydowana melodia przyszłości – przed każdym z zawodników stopniowy rozwój, a następnie około 10-15 lat gry na najwyższym poziomie. Jak należy ocenić poszczególnych graczy? Z największym dystansem i spokojem należy podejść do Jakuba Ojrzyńskiego. Gracz, który jeszcze minionej wiosny mógł być oglądany przez kibiców III ligi na tamtejszych boiskach, znalazł się w szerokiej kadrze The Reds na zgrupowanie w Stanach Zjednoczonych. Wydarzenie godne docenienia, niemniej spodziewamy się, że kolega klubowy Kamila Grabary będzie ogrywać się na młodzieżowych szczeblach. Mówimy przecież o zawodniku, który ma dopiero 16 lat. Cała kariera przed nim, a jej dalszy progres będziemy uważnie obserwować.

Inny z Polaków występujących w Liverpoolu, a więc Kamil Grabara, swoich sił w przyszłym sezonie będzie próbować na poziomie Championship. Huddersfield, spadkowicz zeszłego sezonu Premier League, zdecydował się sięgnąć po usługi byłego gracza Ruchu Chorzów. Wydaje się, że to idealny moment na takie przenosiny. Po bardzo udanym dla naszego rodaka Euro U-21, a także po dość przyzwoitych liczbach notowanych w Danii, czas wreszcie zyskać więcej czasu boiskowego na Wyspach. Bezpośredni rywale do składu? Joel Coleman, który w styczniu powrócił z wypożyczenia do Shrewsbury Town, a także Ben Hamer. Cała dwójka specjalnie nie powala swoim CV czy umiejętnościami, zatem dla Kamila Grabary wydaje się być to idealne miejsce na złapanie poważniejszego kontaktu z dorosłą piłką na Wyspach. Udany czas spędzony w Huddersfield może być przepustką do zdecydowanego impulsu dla i tak prężnie rozwijającej się kariery polskiego golkipera.

Dość intrygująco wygląda także sytuacja Bartłomieja Drągowskiego. Gdy wydawało się, że spowodowana „kontuzją” absencja byłego piłkarza Jagiellonii Białystok na Euro U-21 zaowocuje wynegocjowaniem transferu, z Włoch dochodzą doniesienia o powierzeniu bluzy z nr „1” właśnie 21 – latkowi. A wszystko za sprawą bardzo udanego pobytu Drągowskiego w Empoli – zawodnik znokautował resztę stawki, jeżeli chodzi o liczbę interwencji w jednym meczu, gdy 17 razy skutecznie bronił strzały w wykonaniu Atalanty. Te liczby nie uciekły uwadze władz klubu, które postanowiły dać szansę Drągowskiego w kolejnym sezonie, wypożyczając jednocześnie do FC Nantes, Albana Lafonta, Co ciekawe, rywalem do składu polskiego bramkarza został… Pietro Terracino z Empoli, sprowadzony podczas letniego okienka transferowego. Skoro udało się zdeklasować konkurenta w poprzednim klubie, teraz powinno być równie obiecująco.

Obiecująco zapatrujemy się także na przygodę Marcina Bułki w PSG, choć w jego przypadku wszystko wygląda niezwykle zagadkowo. Dość dziwnym byłoby bowiem, gdyby za Gianluigiego Buffona do kadry miał wskoczyć zawodnik z bardzo małym doświadczeniem w dorosłym futbolu. Dotychczasowa kariera Bułki to, w dużej mierze, występy w zespołach młodzieżowych The Blues. Do końca okienka transferowego jeszcze mnóstwo czasu, a w mediach co jakiś czas przewijają się nazwiska Gianluigiego Donnarummy czy Davida de Gei właśnie w kontekście przeprowadzki do stolicy Francji. Na ten moment jego rywalami do gry w wyjściowym składzie są Alphonse Areola oraz Kevin Trapp (którego chętnie by się pozbyto), a więc zawodnicy zdecydowanie bardziej doświadczeni od naszego rodaka. Być może jednak rzeczywiście Bułka dostanie w PSG realną szansę, co logicznie tłumaczyłoby wybór zespołu mistrza Francji kosztem The Blues. Na całkowite rozstrzygnięcie sytuacji przyjdzie nam jednak trochę jeszcze poczekać.

Czterech niezwykle zdolnych golkiperów będziemy z uwagą obserwować podczas nadchodzącego sezonu – a trzeba przyznać, że wśród seniorów mamy przecież także Łukasza Fabiańskiego, Wojciecha Szczęsnego czy Łukasza Skorupskiego. Często wspominamy o klęsce polskiej myśli szkoleniowej, lecz gdy spojrzymy na krajową szkołę bramkarzy, wygląda ona na produkt z każdym rokiem rozwijający się. Nasi zawodnicy uzyskali bardzo mocną renomę na całym świecie, co na pewno będzie działać tylko na korzyść kolejnych pokoleń. Miejmy nadzieję, że mimo ogromnych wyzwań, cała czwórka zrobi spore zamieszanie na Starym Kontynencie i nazwiska żadnego z nich nie zapomnimy w przeciągu najbliższej dekady. Bo wśród wszelkich bolączek trawiących piłkę klubową czy futbol reprezentacyjny, zawsze dobrze mieć pewnego rodzaju odskocznię. A tą niewątpliwie jest śledzenie losów naszych golkiperów poza granicami kraju.

Karol Czyżewski