Nie usłyszał falstartu, przebiegł 400m. Kuriozalna sytuacja podczas Diamentowej Ligi (WIDEO)

Widzieliśmy już mnóstwo dziwnych sytuacji w sporcie. Za każdym razem oglądając coś niecodziennego łapaliśmy się za głowę z niedowierzaniem. Zawsze mieliśmy nadzieję, że po obejrzanej właśnie akcji nic więcej nie jest już nas w stanie zaskoczyć – kiedyś w końcu muszą się wyczerpać „dziwolągi”. Z każdym kolejnym tego typu zdarzeniem nasze zaskoczenie było jednak jeszcze większe…

Wczoraj oglądaliśmy mityng Diamentowej Ligi, by delektować się kolejnym znakomitym występem Piotra Liska. I fakt – nasz najlepszy skoczek pobił swój własny rekord Polski, czym po raz kolejny bardzo nam zaimponował. Wiecie, kto jeszcze zapadł nam poza nim w pamięć po piątkowym wieczorze? Jonathan Jones, który przebiegł dystans 400 metrów, mimo że sędzia zasygnalizował wcześniej falstart…

Trzech zawodników nie usłyszało charakterystycznej komendy, która oznacza ponowny start. Dwóch pierwszych po przebiegnięciu około 150 metrów zorientowało się w tej sytuacji, Jones jednak twardo biegł do końca. Powtórki telewizyjne nie pokazują całego biegu, tylko ostatni jego fragment, gdy dobiegał do mety. Jego mina wydawała się zadawać pytanie – dlaczego biegłem sam? Gesty po przekroczeniu linii mety były bardzo wymowne – nie słyszałem komendy, która oznaczała falstart.

Zawodnikiem, który za szybko wystartował, był Kahmari Montgomery. Zgodnie z przepisami winowajca nie zostaje upomniany – ostrzeżenie wędruje do wszystkich zawodników. Dopiero drugi falstart eliminuje ze startu tego zawodnika, który za szybko wystartuje. Jones mógł zatem bieg powtórzyć, ale tego nie zrobił. Nie był w stanie w tak krótkim odstępie ponownie stawić się w blokach. Jego wynik z samotnego biegu nie został uznany za oficjalny.

Bieg powtórzono, a najszybszym zawodnikiem okazał się… Montgomery, który nie miał sobie równych podczas zawodów odbywających się w Monako.

20:30 Superpuchar Polski: Piast Gliwice vs. Lechia Gdańsk (kursy forBET 1 – 3.05, X – 3.30, 2 – 2.35)