Dziki Dziczek – wolimy tak niż ciepłe kluchy bez ambicji

Momentami z dumą patrzyliśmy wczoraj na postawę piłkarzy Piasta Gliwice (1:1) w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Zgoda – polskiej ekipie nie przyszło mierzyć się z europejskim tuzem, ale BATE Borysow to ekipa, która regularnie melduje się na salonach, może nie powala swoją grą na kolana, ale z pewnością prezentuje od lat poziom, do którego nasze zespoły aspirują. 

No i wczoraj serio nie liczyliśmy na wiele. Wiemy bowiem i doskonale pamiętamy, jak to wyglądało w poprzednich sezonach. Mieliśmy spore nadzieje na awans do fazy grupowej LM, a poza Legią, której udało się prześlizgnąć do Champions League, za każdym razem byliśmy bardzo brutalnie weryfkowani przez drużyny, których nazw dopiero musieliśmy się przed meczem zacząć uczyć.

Czy Piast już na BATE zakończy swoją przygodę z piłką poza Polską w tym sezonie? Całkiem możliwe, choć po pierwszym spotkaniu w Białorusi możemy mieć naprawdę sporo powodów do radości. Zespół dowodzony przez Waldemara Fornalika zremisował na trudnym terenie 1:1 i wraca na Górny Śląsk przynajmniej z poczuciem dobrze wykonanego zadania. Mniej więcej tyle samo, co o wyniku tej potyczki, mówi się jednak o zachowaniu Patryka Dziczka. Pomocnik młodzieżowej reprezentacji Polski schodząc z boiska wyładował swoją złość kopiąc w bidon i nie podając ręki swojemu trenerowi, co zostało szeroko skomentowane przez internautów. Dziczek został też bohaterem wielu nagłówków na portalach o tematyce piłkarskiej.

Jak oceniacie zachowanie Dziczka?

Dziczek zagrał kaszankę i ostro zagotował się w trakcie ostatnich minut spędzonych na boisku. Faul na żółtą kartkę, chwilę później drugie przewinienie, które również mogło skończyć się w podobny sposób. Wyraźnie mu nie szło, więc Fornalik ściągnął go z boiska temperując jego zapędy. Dziczek wyładował swoją złość wiedząc, że zawiódł. Zdając sobie doskonale sprawę z tego, że to nie był jego dzień.

„Rozmawialiśmy już na ten temat. Patryk przyszedł i wyjaśnił sytuację. Był bardzo zły na siebie. Ten mecz mu nie wyszedł i to była autentycznie złość na samego siebie. Takie słowa padły z jego ust. To wszystko rozumiemy. Ostatnio miał dużą dawkę emocji: zdobycie mistrzostwa Polski, Mistrzostwa Europy do lat 21, teraz eliminacje do Ligi Mistrzów. To się nawarstwiło. Cóż, takie sytuacje się zdarzają. Najważniejsze, że wszystko wyjaśnione.”

Powiedział chwilę po spotkaniu Fornalik cytowany przez klubową stronę internetową. Szczerze? Chyba wolimy takie podejście piłkarza bez formy do wykonywanych obowiązków, niż przechodzenie obok spotkania. Jasne – może nie faule, nie dwa i tak ewidentne przewinienia w krótkim odstępie, ale widać było, że temu chłopakowi bardzo zależy. Jest ambitny i mimo że mu nie idzie, to zdaje sobie sprawę z tego, że jest bohaterem bardzo ważnego spotkania dla swojego zespołu, obok którego nie można przejść obojętnie. Walka o każdy centymetr boiska – to coś, co na pewno towarzyszyło Dziczkowi w tym starciu. A że był słabszy, wolniejszy i mniej zwrotny od swoich przeciwników? Podobne sytuacje oglądamy na polskich boiskach w każdym spotkaniu i nikt nie robi z tego żadnej sensacji. Po prostu – nie poszło, tyle!

Brak podania ręki trenerowi – bura. Kopnięcie w bidon – zupełnie bez sensu. Za faule też nie będzie dobrej cenzurki od nas, bo naprawdę nie ma za co chwalić. Rozumiemy jednak kogoś, komu nie idzie, a kto bardzo chce. Doceniamy wylewającą się z niego ambicję, która przybrała na sile i stała się frustracją.

Dla Piasta brawo, bo takie zespoły chcemy oglądać na europejskich boiskach. Zdeterminowane, agresywne, pewne siebie, walczące na boisku.

Mecze w eliminacjach do Ligi Europy w wykonaniu Legii Warszawa i Cracovii można obstawiać na stronie forBET –  TUTAJ.