Typowa perfidia. Nie ma na to zgody!

Przed nami ciekawy, bo mocno obsadzony siatkarski turniej Final Six Ligi Narodów, który w dniach 10-14 lipca odbędzie się w Chicago. Nasi reprezentanci zagrają w grupie B z Brazylią (już dziś o 23.30) oraz przeciwko Iranowi (w nocy z czwartku na piątek). Ta ostatnia kadra została „specjalnie” potraktowana przez gospodarzy imprezy.

Wiadomo, jak napięte są aktualne stosunki polityczne i gospodarcze między USA a Iranem. Obecny konflikt ciągnie się co najmniej od maja 2018 roku, kiedy to zerwano porozumienie atomowe, a chwilę później nałożono na państwo z Zatoki Perskiej sankcje gospodarcze. W ostatnim czasie zaś, w Zatoce Omańskiej, a wcześniej u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich, doszło do incydentów, których celem były tankowce: saudyjskie, japoński oraz norweski. Izrael, a więc sojusznik Amerykanów, ustami szefa Mosadu potwierdził, że to właśnie kraj rządzony przez ajatollahów stał za atakami w Zatoce. Napięcie z ropą naftową, atomem i sankcjami w tle przybiera na sile i, co podkreślają eksperci, może stać się zarzewiem otwartej konfrontacji już nie tyle politycznej, co wojskowej… Ok., tyle wyjątkowo groźnej polityki.

Chodziło nam przede wszystkim, by nakreślić tło wydarzeń, które rozegrały się po przylocie siatkarskiej reprezentacji Iranu do Stanów. Podróż zawodników z Bliskiego Wschodu trwała jakieś 30 godzin. I nie zakończyła się wraz z opuszczeniem samolotu – Irańczycy wbrew normalnym procedurom pozostali na lotnisku przez dodatkowe 4 godziny. Dlaczego? Bo zostali przesłuchani przez miejscowe służby. Podobne problemy kadra Iranu miała podczas poprzedniej Ligi Narodów, kiedy to zdezorientowanym zawodnikom pokazywano zdjęcia osób, które mieli rozpoznać, zadawano im szereg mało istotnych pytań. „To jest czysta polityka, nie mam pojęcia, po co to robią. Czy sportowcy nie mogą po prostu skupić się na sporcie? To nielogiczne” – zaznaczył szef irańskiego związku, Afshin Davari. Poszedł oficjalny protest, Amerykanie, choć udawali zdziwionych, zapewne i tak wiedzieli, z jakich powodów uprzykrzają życie irańskim siatkarzom…

Dobrze, że głos w tej sprawie szybko zabrał szef FIVB Ary Graca, który przeprosił za incydent na lotnisku, dodając, że w sumie wcześniej razem z amerykańskim Komitetem Olimpijskim światowa federacja „współpracowała”, by „zapewnić delegacji Iranu jak najsprawniejszą procedurę wjazdu”. Ale wyszło, jak wyszło – bardzo słabo. Mieszanie brudów polityki z, przynajmniej teoretycznym, pięknem sportu jest haniebne. I nie ma to naszej zgody. W obliczu możliwego otwartego konfliktu między państwami, to właśnie sport powinien być hamulcem. Łagodzić napięcia, pokazywać, że po drugiej strony barykady są tacy sami ludzie, a nie „śmiertelny wróg”. To zresztą już kiedyś było udziałem reprezentacji USA i Iranu – podczas piłkarskiego mundialu we Francji w 1998 roku los zetknął obie kadry w jednej grupie. Przed meczem doszło do historycznego, symbolicznego wydarzenia: wspólnego zdjęcia roześmianych piłkarzy obu państw, a trzeba pamiętać, że kraje te nie utrzymują stosunków dyplomatycznych od 1979 roku, gdy w Iranie doszło do islamskiej rewolucji.

Miejmy nadzieję, że w przyszłości – tak jak zapewnił Graca – nie dojdzie do podobnych, kiepskich gierek, podgrzewających wojenną atmosferę. Być może siatkarskie kadry USA i Iranu spotkają się ze sobą w półfinale Final Six Ligi Narodów. I oby ta ewentualna rywalizacja przebiegała w zgodzie z duchem fair-play.

Jacek Hafka

Mecze Final Six Ligi Narodów obstawisz w forBET np.

23.30 Brazylia-Polska: 1 – 1.14, 2 – 5.40