Co Rafa Nadal robił w Gdańsku?

W tym tygodniu oczy tenisowych maniaków były skierowane głownie na s’Hertogenbosch, Nottingham i Stuttgart, gdzie na poziomie ATP i WTA zainaugurowano tegoroczne zmagania na kortach trawiastych. Tymczasem na celowniku tenisowej społeczności znalazł się również Gdańsk. W nadmorskim mieście nie odbywa się jednak żaden turniej, ale odwiedzić je postanowił sam Rafael Nadal!

Hiszpański tenisista, jeden z najlepszych graczy w historii tej dyscypliny, niedawny triumfator wielkoszlemowego Roland Garros, który wygrał po raz dwunasty w karierze, wcale nie zamierzał sam chwalić się pobytem w Polsce. Sprawa została nagłośniona dzięki zagranicznym dziennikarzom, którzy przebywali w pobliskiej Gdynii (w piątek rozgrywany tam był mecz o trzecie miejsce na piłkarskich MŚ do lat 20). To oni na portalach społecznościowych opublikowali zdjęcia z Nadalem, przez co następnie wszyscy zaczęli się zastanawiać, co Hiszpan robi w Polsce.

Choć obecnie drugi tenisista świata zameldował się w tym samym hotelu, co reprezentacja Włoch rywalizująca w Polsce na MŚ do lat 20, to jednak jego celem nie były piłkarskie emocje. Pojawiło się kilka spekulacji na temat powodów jego pobytu w Gdańsku, ale tylko jedna z nich wydaje się być najbardziej prawdopodobna. Nie od dziś wiadomo, że Hiszpan jest wielkim sympatykiem jachtów, a w naszym kraju miał się pojawić, aby odebrać właśnie luksusowy jacht, który miał czekać na niego w Sunreef Yachts w Stoczni Gdańskiej.

O ile obecnie tenisiści przygotowują się do sezonu gry na kortach trawiastych, tak Nadal śmiało może zając się sprawami prywatnymi. Już od kilku tygodni wiadomo, że były lider rankingu ATP na trawie wystąpi tylko w jednym turnieju. Tajemnicą nie jest, że będzie to wielkoszlemowy Wimbledon, w którym triumfował w latach 2008, 2010. 33-latek w ubiegłym roku na londyńskich trawnikach doszedł do półfinału, ale wcześniejsze edycje tych zawodów do dla niego pasmo niepowodzeń. Najlepszym tego potwierdzeniem jest fakt, że w latach 2012-2017 ani razu nie znalazł sposobu na wywalczenie przepustki do półfinału. To jednak nie przeszkadza bukmacherom w uważaniu go za jednego z największych faworytów do sięgnięcia po tytuł. Bukmacher forBET na jego potencjalne wygranie Wimbledonu oferuje kurs 6,60. Większe szanse daje się tylko Novakowi Djokoviciowi (2,45) i Rogerowi Federerowi (4,30).