Cholernie niebezpieczny sport

Żadnej Ameryki tu nie odkryjemy, pisząc o żużlu jako o sporcie ekstremalnym, takim, w którym wystarczy ułamek sekundy, żeby mieć możliwość pożegnania się – co najmniej ze zdrowiem…

Griszka na cenzurowanym

Tai Woffinden, bo o niego także nam chodzi, prawdopodobnie wróci na tor dopiero na początku sierpnia. Informacja ta oznacza ni mniej ni więcej, że już w połowie czerwca mistrz świata może pożegnać marzenia o obronie tytułu. Złamany jeden z kręgów, do tego pogruchotana łopatka i stłuczone płuco to efekt kolizji z Grigorijem Łagutą. Przypomnijmy: kraksy przez niego niesprokurowanej, to Rosjanin stracił panowanie nad maszyną… Szkoda naprawdę, bo w światku speedwaya mało jest tak wyrazistych postaci, jak Woffinden, tak bardzo charakterystycznych. Wiedzą o tym od lat we Wrocławiu, gdzie Brytyjczyk jest liderem, ale i zżytym z tamtejszą publiką, normalnym gościem, nie żadnym tam gwiazdorem. Zresztą, gwoli ścisłości, żal każdego zawodnika, któremu trafia się tak poważy uraz – na przestrzeni lat niestety mieliśmy aż nadto takich przypadków.

Podczas ostatniej kolejki pierwszoligowej w Gdańsku na torze miejscowego Zdunek Wybrzeża doszło do innej poważnej sytuacji, także niezawinionej przez tego, który ledwo uszedł z życiem. Tak, tak – o mały włos, a doszłoby do prawdziwej tragedii. Siergiej Łogaczow z ROW-u Rybnik uległ fatalnemu wypadkowi po tym, jak niefortunnie straconą pozycję chciał odbić Szwed Kim Nilsson.

Wypadek nie wyglądał aż tak makabrycznie, jak mógłby przypuszczać ktoś mało zorientowany w sporcie żużlowym. Całą szkodę zrobił jednak motocykl Rosjanina, który z pełnym impetem wpadł na jego plecy – możemy sobie tylko wyobrazić, co znaczy uderzenie około 80-kilogramowej maszyny, jadącej wcześniej z prędkością około 100 km/h. Siła to ogromna, przerażająca.

Łogaczow natychmiast na sygnale został odwieziony do szpitala. Tam od razu przeszedł operację, ratującą życie, podczas której stracił 1,5 litra krwi. Na szczęście obyło się bez poważnych złamań, choć początkowo podejrzewano nawet uraz kręgosłupa. Skończyło się „tylko” na bardzo poważnym obiciu płuc i naruszeniu kilku żeber, co w sumie uspokoiło fanów „czarnego sportu”.

Rosjanin niedługo wyjdzie ze szpitala. Jak znamy życie, po kilku dobrych tygodniach wróci do ścigania. Pytanie, z jakim skutkiem? Czy tak dotkliwa kontuzja nie odbije się na jego zdrowiu psychicznym? To może być wielki problem. Wielkim problemem przez wzgląd na wypadki (a może w tym też tkwi jego „urok”…?) jest także czasami śledzenie tego pięknego, aczkolwiek bardzo niebezpiecznego sportu. Dobrze, że w przypadku Łogaczowa skończyło się przede wszystkim na dużym strachu. Pamiętajmy jednak, emocjonując się kolejnymi zawsze ważnymi wyścigami, ile ci faceci ryzykują. Jak cienka jest granica między żużlowcem zdrowym i w pełni sił a zawodnikiem poważnie kontuzjowanym. I dotyczy to tak samo mistrza świata, jak 24-letniego jeźdźca dopiero pukającego do bram wielkiego żużla.

Sprawdź ofertę forBET na dzisiejszą rundę Grand Prix Czech.