Kamil Grabara = Wojciech Szczęsny 2.0?

Przez niego z reprezentacji miał zrezygnować Bartłomiej Drągowski, sympatią niekoniecznie darzy go Tomasz Hajto, a przez wielu uważany jest za jednego z najbardziej bezczelnych piłkarzy młodego pokolenia w Polsce. O kim mowa? Oczywiście o Kamilu Grabarze. Przed zawodnikiem Liverpoolu wielkie wyzwanie – występ na Mistrzostwach Europy U-21, które rozpoczną się już w najbliższą niedzielę. Dyspozycja 20 – letniego gracza na turnieju może mocno pomóc w określeniu jego dalszej przyszłości. 

Choć kariera byłego zawodnika Ruchu Chorzów wygląda całkiem przyzwoicie, rozważań trudno nie zacząć od jego pozaboiskowych wyczynów. Kamil Grabara jest bowiem bardzo aktywnym użytkownikiem portalu Twitter, gdzie wielokrotnie wygłaszał dość mocne opinie i prowokował bardzo ostre dyskusje. Chyba już na zawsze w naszą pamięć wbije się wymiana zdań z Tomaszem Hajtą – polski bramkarz wyśmiał eksperta stacji Polsat Sport, który nie dawał naszym reprezentantom najmniejszych szans na awans do nadchodzącej imprezy. Zawodnik The Reds nie mógł sobie odpuścić pewnego rodzaju złośliwości, natomiast jak zapewniał w późniejszych wypowiedziach, cała sprawa z Hajtą została już wyjaśniona.

Sprowadzanie Kamila Grabary tylko i wyłącznie do internetowego krzykacza bez osiągnięć byłoby jednak bardzo niesprawiedliwe. Mówimy przecież o człowieku, który już w wieku 17 lat zwrócił na siebie uwagę Liverpoolu i od tego czasu pozostaje graczem The Reds. Póki co, bez większego znaczenia w seniorskiej piłce, niemniej Grabarę mogliśmy oglądać podczas rozgrywek Młodzieżowej Ligi Mistrzów czy Premier League 2, gdzie ogrywał się na poziomie juniorskim. Jego sytuacja zmieniła się zimą bieżącego roku, gdy spędził pół roku na wypożyczeniu w duńskim Aarhus GF. Tam nie opuścił żadnego meczu i choć przez pewien czas wyciągnięto jedną z jego pomyłek na tamtejszych boiskach, 16 występów oraz 6 czystych kont potwierdzają, że był to czas spożytkowany naprawdę dobrze. Najnowszy plan Liverpoolu na Grabarę jest podobny do poprzedniego – urodzony w 2000 roku zawodnik ponownie ma się udać na wypożyczenie. Dokąd? To zapewne pokaże nadchodzący turniej U-21. Oferty miały pojawić się z Belgii czy Niemiec.

Śledzenie ligi duńskiej z poziomu naszego kraju jest dość ciężkie, dlatego też zdecydowana większość polskich fanów Grabarę może kojarzyć z grą w młodzieżowej reprezentacji Polski. Jak na chwilę obecną wyglądają tam jego liczby? W eliminacjach do rozpoczynających się wkrótce zmagań oglądaliśmy Grabarę w sumie w 8 meczach, gdzie zbierał dość wysokie recenzje. Przed nadchodzącym turniejem zawodnik Liverpoolu jest niekwestionowanym numerem jeden w bramce reprezentacji Polski – nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to właśnie na niego zdecyduje się postawić Czesław Michniewicz. Mimo, iż Tomasz Loska czy Mateusz Lis to także zdolni bramkarze młodego pokolenia, bardzo trudno któremukolwiek z nich będzie aspirować do wygryzienia gracza The Reds. A dla samego Grabary trudno przecież o lepsze okno wystawowe niż rywalizacja w jednej z najtrudniejszych grup na Euro U-21.

Trafienie w tak młodym wieku na Wyspy Brytyjskie oraz zadziorny charakter Kamila Grabary sprawiają, że automatycznie kojarzymy jego osobę z Wojciechem Szczęsnym, który w podobnych okolicznościach rozwijał się w Arsenalu. Czy takie porównanie to nadużycie? Obecny gracz Juventusu zadebiutował w Premier League już jako niespełna 20 – letni zawodnik. Z powodu kontuzji Manuela Almunii oraz nieco słabszej dyspozycji Łukasza Fabiańskiego, pierwsza konfrontacja Szczęsnego w angielskiej elicie miała miejsce przeciwko Manchesterowi United. Do końca sezonu zgromadził on 15 występów na poziomie angielskiej ligi, a już od przyszłego sezonu był niekwestionowanym numerem 1 w bramce drużyny Arsene’a Wengera. 42 – krotny reprezentant Polski wytyczył pewien szlak dla Kamila Grabary, jednak zrównywanie obydwu zawodników jest jeszcze trochę nie na miejscu. O wiele więcej w tej materii powie nam zbliżające się Euro U – 21.

O przyszłość naszej kadry odnośnie pozycji bramkarza nie powinniśmy się specjalnie martwić. Na samych Wyspach występują przecież: Marcin Bułka (wciąż gracz Chelsea), wspomniany Kamil Grabara, a także Jakub Ojrzyński, którego przejście na Anfield ogłoszono całkiem niedawno. W kolejce mamy także wielu zdolnych pokroju Bartłomieja Drągowskiego czy Tomasza Loski, zatem choć mówią, że od przybytku głowa nie boli, przyszłych selekcjonerów czekają ogromne dylematy. No chyba, że swoim poziomem całą resztę stawki odstawi Kamil Grabara – były zawodnik Ruchu Chorzów, ze swoją pewnością siebie, nonszalancją, a także dość trzeźwym podejściem do życia ma absolutnie wszystko, aby zrobić światową karierę. Czego pozostaje zatem życzyć byłemu bramkarzowi Ruchu Chorzów? Aby o jego popisach boiskowych było zdecydowanie głośniej, aniżeli o zachowaniach na portalu Twitter. Wtedy wszyscy będziemy mieli pewność, że polska myśl szkoleniowa ponownie wyhodowała zawodnika najwyższej klasy.

Karol Czyżewski