40-sekundowe manto? „Tego się spodziewałem!”

  • Redakcja

Nie mieliśmy pojęcia, co wydarzyło się w sobotni wieczór tuż po polsatowskiej gali FFF. Nie oglądaliśmy całej imprezy, więc pewne fakty dochodzą do nas z poważnym opóźnieniem, ale okazuje się, że… Marcin Najman przewidział, że właśnie w taki sposób jego pojedynek z Pawłem Trybałą się zakończy. Mistrz wszechwag zdawał sobie sprawę z tego, że wytrzyma z Trybsonem w klatce jedynie 40 sekund.

Zatkało, prawda? Nas też trochę to zdziwiło, ale od razu przyznajemy się bez bicia, że trochę zajęło nam uwierzenie w te dyrdymały. Przed walką bowiem:

– obaj zawodnicy byli pewni swego

– każdy z nich wierzył, że szybko rozstrzygnie pojedynek na swoją korzyść

– Trybson był w formie, ale Najman też zarzekał się, że solidnie się przygotował

– żaden z nich nie miał wątpliwości, że starcie potrwa maksymalnie jedną rundę

Jak się jednak okazuje – 40 sekund walki to był plan, który nie tylko w głowie miał zwycięzca, czyli Trybson. O takim scenariuszu tego starcia od dawien dawna śnił również zbity na kwaśne jabłko rycerz z Częstochowy, który jak gdyby nigdy nic wyszedł do dziennikarzy po wszystkim i powiedział: wiedziałem!

Zaklepane. „Wiedziałem”. To trochę jak „nie liczy się”. Liczyłoby się dopiero wtedy, gdyby to Trybson wygrał skacząc z drabiny na Najmana i palnął go patelnią w głowę. Zwycięstwo miałoby sens w sytuacji, gdyby Trybson związał El Testosterona w Kajdanki łaskocząc go w stopy. Gloria chwały spłynęłaby na Trybałę, gdyby ten zabił Najmana strzelając w niego całym magazynkiem kapiszonów lub topiąc go pociskami z pistoletu na wodę.

Ale nie – było zejście w nogi, obalenie i ciosy z góry – też nam coś! Zwykła, klasyczna akcja – podręcznik, strona trzecia. Nie, to za banalne, żeby zachwycić Najmana. Na nim to nie robi wrażenia. On się tego spodziewał, tylko nie potrafił się temu przeciwstawić. A w zasadzie potrafił, tylko – jak powiedział w wywiadzie – mrugnął okiem, gdy Trybson doprowadzał do obalenia i było za późno. Nie zdążył przeciwstawić się temu, co było dziecinnie łatwe.

Czyli śmiało można powiedzieć, że Najman prawie nie przegrał. Nie liczy się. Idąc krok dalej z tym tokiem rozumowania – Trybson wcale nie wygrał, bo nie miał śmiałości zrobić czegoś, co naszego mistrza zaskoczy. W końcu Najman tyle razy przegrywał w swojej karierze, że abecadło nie jest go w stanie wprowadzić w ekstazę i trzeba się trochę postarać, by skraść jego serce.

Walki nie oglądaliśmy, ale jej skrót nam mignął w socialach. A w zasadzie to nie był skrót, to był cały, 40-sekundowy pojedynek. Szczerze? Tego się spodziewaliśmy. Podobnie jak Trybson i Najman rzecz jasna.