Po co Cracovii brat Carlitosa?

  • Redakcja

Napastnik z trzeciej ligi hiszpańskiej, który w zeszłym sezonie mógł pochwalić się zdobyciem sześciu goli w 32 spotkaniach. Taki transfer na nikim nie powinien robić specjalnego wrażenia, niemniej Ruben Lopez Huesca ma z naszą ligą o wiele więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Urodzony w 1995 roku to brat napastnika Legii Warszawa, Carlitosa, a sama Cracovia bardzo sprytnie wykorzystała ten fakt w informowaniu na temat przyjścia nowego gracza. Pytanie natomiast: czy „Rubio” równie dobrze sprzeda się na boisku, co w mediach społecznościowych?  

Zacznijmy jednak od tego, że samo tytułowanie nowego zawodnika Pasów może przyprawiać o dreszcze. Rozumiemy, że o wiele łatwiej jest kogoś przedstawić odnosząc go do zdecydowanie bardziej sławnego członka rodziny, niemniej takie tytułowanie Rubena Lopeza przypomina nam trochę określenia typu: „kochanka Zelta” czy „kochanek kochanki Zelta”. Wskazuje to na ogromną anonimowość świeżego nabytku Cracovii,. Nie chcemy z miejsca stawiać na „Rubio” kreski. Gdy przypomnimy sobie przecież, co wyczyniał ściągnięty z czwartej ligi Dani Quintana, możemy stwierdzić, że poziom Segunda Division B powinien jak najbardziej wystarczyć na krajowe warunki. Jeżeli hiszpański napastnik z takim samym przytupem zaprezentuje się w Ekstraklasie, jak miało to miejsce na portalu Twitter, możemy być pewni, że jedynie kwestią czasu będzie odtrąbienie sukcesu przy ul. Kałuży.

Wolimy jednak skupić się na aspektach sportowych, a tam – szału nie ma. Na docenienie zasługuje fakt, że „Rubio” mogliśmy oglądać regularnie w swoich klubach podczas 4 ostatnich sezonów. Nie mówimy zatem o człowieku, który grzał ławę na Półwyspie Iberyjskim, a teraz nagle ma w Polsce dostawać szansę w każdym meczu i z miejsca odbudować swoją formę. Gdy natomiast skoncentrujemy się na tym, co najważniejsze, a więc liczbie strzelanych goli: jest średnio. 7 bramek: tyle w swoim najlepszym dotychczas sezonie potrafił strzelić Ruben Lopez. Miało to miejsce w sezonie 16/17, gdy Hiszpan reprezentował barwy trzecioligowego CE L’ Hospitalet. A jak wyglądały sprawy z trafianiem do siatki w minionej kampanii ligowej? Do wyrównania rekordu brakowało zaledwie jednej bramki, ale zanotowanie sześciu trafień raczej nie ma prawa nikogo powalić na kolana. Grunt natomiast, że na starcie bije od niego ogromny optymizm z powodu przenosin do naszej ojczyzny.

Jak sam główny bohater wypowiadał się na temat ruchu transferowego?

– Bardzo się cieszę, że jestem tutaj, w tak dużym klubie. Mam wielką satysfakcję, że ciężka praca się opłaciła – mówił Rubio w rozmowie z klubową telewizją. – Śledziłem polską ligę, która jest bardzo ciekawa. Cracovia to świetny klub, bardzo ważny w kraju. Spodobał mi się pomysł przejścia tutaj i udało się. [za: gazetakrakowska.pl]

Ruben nie jest, co prawda, bratem bliźniakiem Carlitosa, niemniej doskonale wiemy, że braterska współpraca przynosiła w naszej lidze ogromne owoce. Wystarczy wspomnieć duet braci Paixao, którzy w czasie wspólnych występów w Śląsku Wrocław lub Lechii Gdańsk dawali swoim zespołom naprawdę wiele jakości. Tutaj jednak sytuacja jest zdecydowanie inna, a oprócz przeszkody występowania w zupełnie innych miejscach, trudno nie odnieść wrażenia, że jest to ruch nieco bardziej marketingowy, aniżeli próba zwiększenia jakości na boisku. Ktoś polecił, że na trzecim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii gra brat Carlitosa, transfer fajnie się sprzeda, bo przecież jego brat odszedł z Wisły do Legii Warszawa, więc można zbudować wokół tego całkiem ciekawą narrację. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Rubena Lopeza w transferowych negocjacjach reprezentował… właśnie napastnik Legii Warszawa. Wielu wskazuje na fakt, że „Rubio” ma niewiele gorsze statystki niż Carlitos za czasów gry w hiszpańskiej trzeciej lidze. Gdyby natomiast cała sprawa była tak prosta, a każdy strzelec z nieco słabszymi liczbami miałby być gwiazdą naszych rozgrywek, kluby ściągałyby samych zawodników o podobnej specyfice do brata Carlitosa.

Z Pasami ma pożegnać się Airam Cabrerra, którego żądania kontraktowe zdecydowanie przekraczają budżet transferowy Cracovii. Czy Ruben Lopez z miejsca zostanie następcą swojego rodaka? Poprzeczka zawieszona jest niezwykle wysoko – mówimy przecież o zdobywcy 14 goli, który swoją grą pomógł Cracovii zająć 4. miejsce w naszej lidze. A tyle popularny „Rubio” zdobywał, do tej pory, w przeciągu dwóch sezonów. Niemniej znając realia naszej piłki, a także bardzo często pojawiający się tam często brak logiki, nie zdziwi nas, jeżeli z dwójki braci to Carlitos będzie miał na swoim koncie mniej goli. I wówczas to o napastniku Legii Warszawa będziemy z czasem mówili – brat Rubena Lopeza…

Karol Czyżewski