„Wole podawać piłki i sprzątać kible niż grać w Lechu…”

Kibice Lecha i Legii za sobą nie przepadają. To tak delikatnie i nie wchodząc w szczegóły, aczkolwiek każdy fan futbolu w naszym kraju wie, o czym mowa. Piłkarze również nie tęsknią za obozem wroga, niejednokrotnie dało się wywnioskować, że wspólne wypady na obiad nie mają miejsca. Czasami jednak wrogość względem znienawidzonego zespołu bierze górę, a zawodnicy dają publicznie upust swoim emocjom…

Zaczęło się niewinnie. Od wrzucenia fotki na Twittera przez Jakuba Rzeźniczaka z bazy treningowej Atletico Madryt. Podpis był co prawda dwuznaczny, aczkolwiek wszyscy wyczuli żart w podpisie byłego reprezentanta Polski. I o ile mniej lub bardziej poważnych komentarzy było pod tym wpisem sporo, o tyle pewna wiadomość rozzłościła zawodnika Karabachu Agdam.

Swoją robotę zrobiło zdjęcie w awatarze kibica, który za profilowe ustawił sobie koszulkę Kolejorza z napisem „Linetty” na plecach. Odpowiedź Rzeźniczaka była błyskawiczna. O ile społeczność kibicowska Legii bardzo się cieszy, że były kapitan stołecznego klubu błysnął szybką ripostą, o tyle szczęśliwi na pewno nie są kibice Lecha, którzy sympatią Rzeźniczaka w dalszym ciągu nie będą darzyć.

Jako kibice postronni, nie kibiujący ani Legii, ani Lechowi, ani nikomu innemu w naszym kraju, odnosimy wrażenie, że to Legii mało kto kibicuje i to właśnie ekipa z Łazienkowskiej jest drużyną, której porażki cieszą postronnych widzów najbardziej. Sympatycy Legii mówią jasno: to przez zazdrość, tytuły i pieniądze, które są w klubie ze stolicy. Gdy tak jednak przypomnimy kilka sytuacji, które miały miejsce w ostatnim czasie:

– „Razem obronimy mistrzostwo.”

– „Jesteśmy waszą stolicą.”

– „Musimy pracować w soboty.”

– „W czym jest problem? Może pan wyjdzie i zacznie grać? Ja wezmę mikrofon i zapytam pana, jak to jest grać. Pan jest po to, by pastwić się nad nami? Nie o to w tym wszystkim chodzi. Gdybyśmy wygrali 3:0 w dzisiejszym meczu, pan by tego pytania nie zadał.”

– „Fatalny to ty jesteś.”

I teraz ten tekst o czyszczeniu kibli i podawaniu piłek. To powoduje, że Legię mało kto lubi w naszym kraju. Oczywiście nie generalizujemy – są też w Polsce ludzie, których boli to, że w ostatnich latach to Wojskowi świętują najczęściej tytuły i do ich gabloty klubowej przybywa najwięcej trofeów. Sporo jest jednak takich osób, którzy patrzą na to wszystko z dystansem i widzą butę oraz arogancję w wypowiedziach względem kibiców, dziennikarzy czy innych piłkarzy.

Rzeźniczak został rzecz jasna sprowokowany. Gdyby jednak miał odpisywać każdej osobie, która obraża go w internecie, to pewnie nie robiłyby w życiu nic poza odpisywaniem hejterom. Dlaczego zatem dał się sprowokować? Po co obraził Lecha? Dlaczego po raz kolejny nadepnął na duży palec klubowi, który w ostatnim czasie nie jest dla Legii żadnym zagrożeniem i czemu taką polemikę wywołuje, skoro nie gra już w Polsce?

Finał Ligi Mistrzów: Liverpool vs Tottenham, kursy forBET:

Wygrana Liverpoolu: 1.89

Remis (do 90 minuty): 3.55

Wygrana Tottenhamu: 4.40