Tottenham vs Liverpool: oceniamy siłę, pozycja po pozycji…

Finał Champions League zbliża się wielkimi krokami, a jedno z podstawowych pytań zadawanych sobie przez dziennikarzy na całym świecie brzmi: w jaki sposób ocenić szansę obu drużyn na końcowy triumf? Pomysłów jest wiele, my postawiliśmy na analizę pod kątem poszczególnych pozycji, w konsekwencji powstała nam „wymarzona 11′ złożona z piłkarzy Tottenhamu i Liverpoolu. Kto ma mocniejszy skład „na papierze’? Zobaczcie sami! 

Bramka: Alisson

Jak wszyscy wiemy, Hugo Lloris potrafi popisać się interwencją, po której ręce same składają się do oklasków. Niestety, jednocześnie wśród bramkarzy z najwyższej półki jest w czołówce pod względem liczby mniejszych lub większych potknięć, szczególnie kiedy przychodzi interweniować inaczej niż na linii. Wprawdzie Alissonowi także moglibyśmy postawić minusika – za mocno nieudany drybling w meczu z Leicester City zakończony utratą bramki – ale i w tym względzie golkiper Tottenhamu nie dał za wygraną. Ponadto Brazylijczyk niewątliwie lepiej prezentuje się w grze na przedpolu.

Prawa obrona: Trent Alexander-Arnold

Jeszcze rok temu na tej pozycji wystawilibyśmy z pewnością Kierana Trippiera. O ówczesnej hierarchii wśród angielskich bocznych defensorów najlepiej świadczy fakt; że to zawodnik Kogutów występował na mundialu w pierwszym składzie Synów Albionu Od tego czasu wiele się zmieniło, Alexander-Arnold wskoczył na topowy poziom, a Trippier przeżywa nieco słabszy okres – niewykluczone, że to jego ostatni mecz w barwach drużyny z White Hart Lane. Będącego od wielu tygodni poza grą Serge’a Auriera nie bierzemy tym razem pod uwagę, Joe Gomeza rozpatrujemy natomiast w kontekście pozycji stopera.

Środek obrony: Van Dijk i Jan Verthonghen

Toby Alderweilerd to kapitalny zawodnik, ale wobec takiej konkurencji musi zadowolić się miejscem „na ławce”. Tym bardziej szans nie mają inni środkowi obrońcy obu zespołów, jak Joel Matip czy Davinson Sanchez. Van Dijk może dziś przez wielu być uznawany za najlepszego obrońcę świata i trudnoz tym poglądem walczyć. Notowania Verthonghena u ekspertów stoją tylko odrobinę niżej – jest to bezsprzeczny lider obrony drużyny Mauricio Pochettino.

Lewa obrona: Andrew Robertson

Tu także, podobnie jak na prawej stronie, ostatnie 12 miesięcy doprowadziło do zmiany na korzyść Liverpoolu. W ubiegłym sezonie fantastyczne opinie zbierał przecież Ben Davies, do solidnej postawy w obronie dokładając dużą liczbę precyzyjnych dośrodkowań. Tamte osiągnięcia Walijczyka to jednak nic w w porównaniu z tym, co wyczyniał w bieżącym sezonie Robertson: 13 asyst we wszystkich rozgrywkach z jednej strony, z drugiej – ponad 20 meczów z czystym kontem The Reds w samej tylko Premier League to statystyki nie do podważenia. Wybór jest tym prostszy, że defensorzy Tottenhamu – Davies i Rose – nie prezentują tak równego poziomu.

Środek pomocy: Moussa Sissoko, Georginio Wijnaldum i Christian Eriksen

Wybór był bardzo trudny, bo przecież nie sposób kwestionować klasy Fabinho, charakteru i efektywności Milnera czy technicznego kunsztu Delle Alliego, który także może z powodzeniem grać jako jeden z trzech środkowych pomocników. Po długiej analizie wybraliśmy jednak najlepiej, naszym zdaniem, uzupełniające się trio. Wijnaldum w tym systemie musiałby grać na pozycji numer 6, ale nie raz w tym sezonie udowadniał, że nie jest to dla niego problem. Nie sposób także pominąć będącego  w życiowej formie Sissoko, który absolutnie niespodziewanie wyrósł na kluczową postać Spurs ostatnich miesięcy. Nieeleganckie byłoby też wykluczenie Eriksena, który oprócz swoich tradycyjnych cech w tym sezonie wyrobił w sobie umiejętność trafiania do siatki w kluczowych momentach.

Prawe skrzydło: Mohammed Salah

Kusiło nas przez chwilę by postawić na Lucasa, jako że wspomnienia półfinałowego meczu w Amsterdamie wciąż są żywe. Patrząc jednak trzeźwo: najpierw Brazylijczyk musi zagwarantować sobie stałe miejsce w składzie swojego zespołu, a dopiero potem będziemy mogli rozpatrywać jego kandydaturę w takich zestawieniach jak to. Wzorem niech będzie właśnie Salah – Egipcjanin nie ma problemów z regularnym wybieganiem na boisko w pierwszej jedenastce.

Środek ataku: Harry Kane

Wydawało się, że ten sezon  jest dla niego skończony. Po kontuzji, jakiej doznał w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Champions League z Manchsterem City świat obiegła informacja, że supersnajper Kogutów wrócić może co najwyżej na czerwcowy finał tych rozgrywek w Madrycie. Kiedy więc Tottenham przegrywał do przerwy w Amsterdamie 0-2 napastnik miał prawo przeglądać już oferty wakacji last minute w swoim telefonie. Nie zrobił tego jednak, bo cały czas wierzył, że jego koledzy mogą dokonać cudu. W nagrodę ląduje w naszej jedenastce – mimo tego, iż na kilkanaście godzin przed meczem na Wanda Metropolitano nie wiadomo wciąż czy w nim wystąpi.

Lewe skrzydło: Sadio Mane

Biorąc pod uwagę dyspozycje Senegalczyka w ostatnich miesiącach – nie bardzo było o czym dyskutować. Skale osiągnięć byłego zawodnika Southampton częściowo odzwierciedlają liczby: tylko w tym roku Mane trafił do siatki już 18 razy, dorzucając do tego kilka asyst. A to przecież i tak nie oddaje pełni wkładu 27-latka w doskonałe wyniki Liverpoolu w tym sezonie.

WYNIK: Tottenham – Liverpool 4-7

Finał Ligi Mistrzów: Liverpool vs Tottenham, kursy forBET:

Wygrana Liverpoolu: 1.89

Remis (do 90 minuty): 3.55

Wygrana Tottenhamu: 4.40