Czy Kotas faktycznie odleciał?

  • Redakcja

Trenera Jarosława Kotasa z Sokoła Ostródy zna większość fanów piłki nożnej w naszym kraju. 57 – letni szkoleniowiec zasłynął całą masą barwnych wypowiedzi na temat funkcjonowania krajowego futbolu i bardzo często zostawał bohaterem wielu filmów na portalu YT. O osobie byłego zawodnika ponownie zrobiło się głośno – wszystko za sprawą dość mocnej krytyki Pro Junior System. Sternik III – ligowego zespołu w sobotnim meczu z Polonią Warszawa wystawił w ataku trzeciego bramkarza drużyny. Wszystko po to, aby nabić nieco więcej punktów we wspomnianej klasyfikacji Pro Junior System, co nieco kłóci się z zdecydowanie z filozofią jego pracy. Czy zmasowany atak na wypowiedź Jarosława Kotasa za te słowa jest zasłużony?

Trzeba przyznać, że końcówka sezonu to chyba zdecydowanie najtrudniejszy moment nie dla walczących o utrzymanie, awans czy mistrzostwo, ale… średniaków. Jak bowiem znaleźć odpowiednią motywację do gry, gdy dana drużyna nie ma już szans na wyższy cel, a do tego zajmuje w tabeli lokatę pozwalającą na utrzymanie. Można próbować odwołać się do kibiców czy ogólnego budowania zespołu na kolejny sezon, lecz doskonale wiemy, że w naszych warunkach między bieżącą, a kolejną kampanią ligową zmienić się może naprawdę wiele. Co zatem jeszcze zrobić do końca trwających rozgrywek? Nabić trochę punktów w klasyfikacji Pro Junior System, gdzie dzięki wystawianiu do składu młodzieżowców można zyskać za pierwsze miejsce nawet 400 tysięcy złotych. Całkiem przyzwoite pieniądze, jak na czwarty poziom rozgrywkowy w naszym kraju…

Nic zatem dziwnego, że Sokół Ostróda kosztem sportowego wyniku postanowił postawić na próbę zdobycia kolejnych punktów właśnie w tej klasyfikacji. Prawdopodobnie wielu mogłoby przecież w kontrze zarzucać, że skoro istnieje taka możliwość, to dlaczego nie dokonać pod koniec paru roszad w składzie i spróbować choć trochę zarobić. Trochę przypomina to sytuację z 500+: skoro dają, to przecież bomba, kto nie bierze, ten trąba. Tak Jarosław Kotas wypowiedział się na temat całej sytuacji na pomeczowej konferencji prasowej:

„Ja w tym meczu się kompromitowałem, błaźniłem. Nie wiem, czy któryś z tych chłopaków będzie kiedykolwiek grał w piłkę. Mnie nigdy nie interesowało to, ile piłkarz ma lat. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ma lat 15, 17 czy 48. Jak umie grać to niech gra. Włodzimierz Lubański grał w reprezentacji w wieku 16 nie dlatego, że mu się należało, tylko dlatego, że był dobry. Jeśli u nas na trybunach siedzi Robert Hirsz, a w ataku gra trzeci bramkarz, bo musimy nabić jakieś punkty to jest to nasz sygnał do PZPN, by się obudzili”– mówił Kotas podczas konferencji pomeczowej. „W PZPN poszli na łatwiznę, od początku uważałem, ze to zły projekt. Jestem pazerny na wygrywanie, dlatego będę głośno krytykował ten szalony pomysł, by stawiać na jakiegoś młodzieżowca, czy mu się to należy czy nie.” – zakończył Jarosław Kotas [za: sport.tvp.pl]

Bardzo łatwo atakować Jarosława Kotasa, bo przecież chcemy w Polsce mieć szkolonych adeptów młodzieżowych już od najniższych poziomów rozgrywkowych, a do tego zawsze dobrze krytykuje się kogoś, kto pracuje aktualnie na czwartym poziomie rozgrywkowym. Skoro jest właśnie tam, to co on tam wie o trenowaniu. Warto jednak zwrócić uwagę na parę faktów, które nieco zmieniają narzuconą narrację. Po pierwsze: tak, faktem jest, że w ataku zagrał trzeci bramkarz, niemniej ten sam zawodnik grał w rezerwach Sokoła jako napastnik, gdzie siedmiokrotnie trafił do siatki. Zawsze można powiedzieć, że nie dość, iż źle oceniono potencjał danego gracza i być może lepiej sprawdziłby się on właśnie na tej pozycji, to jeszcze awansowano go z rezerw, aby spróbował sił w pierwszym zespole. Jakże inna była wówczas narracja, gdyby o takie wyjaśnienia pokusił się Jarosław Kotas. Po drugie: faktycznie tematem do szerszej dyskusji jest funkcjonalność systemu, w której nagradzamy TYLKO I WYŁĄCZNIE wiek zawodników danego zespołu. Jasne, dana drużyna musi się utrzymać, aby dostać należne pieniądze, niemniej priorytetem zawsze powinny być umiejętności. Może warto nieco rozszerzyć klasyfikację i dodawać do tego czyste konta czy strzelone przez młodzieżowców bramki? To już zadanie dla nieco tęższych głów, bo jak pokazał inauguracyjny mecz MŚ U-20 polskiej reprezentacji coś jednak z tą młodzieżą nie gra. Do tego dochodzi także aspekt ewentualnych kwestii wystawiania młodzieżowców od zdobywania kolejnych punktów w lidze. Widzimy, że nie jest to system idealny, zatem raczej nie powinniśmy nikomu odbierać prawa do jego krytyki.

Ktokolwiek zna trenera Jarosława Kotasa wie, że słynie on z niezwykle ciętego języka, wylewności oraz ogromnej szczerości, która doskonale sprzedaje się medialnie. Sami gościliśmy go na łamach autorskiej serii „FutboLufka”, gdzie rozmawiał o wielu aspektach współczesnego futbolu z Radosławem Rzeźnikiewiczem. Dość znamiennym wydaje się być fakt, że praktycznie co tydzień na swoich konferencjach prasowych wygłasza dość kontrowersyjne stwierdzenie, a raban zrobił się dopiero po krytyce funkcjonowania Pro Junior System, czyli ataku na PZPN. Co więcej, nie była to głupota kompletnie od rzeczy, jakie wielokrotnie zdarzało nam się słyszeć w przestrzeni piłkarskiej: wielu komentujących przyznaje nieco racji Jarosławowi Kotasowi i zgadza się, że system wymaga pewnego doprecyzowania. Dość śmieszne, że tego samego człowieka, którego uznaje się za godnego komentowania wydarzeń w Ekstraklasie, uważa się za hipokrytę w sprawie wypowiedzi (fakt, dość ostrej) na temat systemu Pro Junior System.

Dla większości była to raczej zwykła opinia poparta dość logicznymi argumentami. Ktoś może zarzucić, że bronimy trenera tylko dlatego, iż razem współpracowaliśmy. To nieprawda, bo nie chcemy bronić ani popierać słów wypowiedzianych przez Jarosława Kotasa. Domagamy się tylko jednego: nie odbierajmy prawa do komentowania czegoś tylko i wyłącznie z tego powodu, że w narracji PZPN funkcjonuje jako niesamowity sukces. Pozwalajmy na debatę i próbujmy uszanować nieco odmienne opinie nawet, jeżeli są one dla nas niewygodne. W innym bowiem wypadku staniemy się jedynie potakiwaczami, którzy kosztem dobrych relacji z danym środowiskiem diametralnie zmienią podejście do futbolowej rzeczywistości i będą opisywać ją tak, aby nie urazić tych najważniejszych. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

Karol Czyżewski