Trener w gorącej wodzie Kompany?

Jeszcze dwa tygodnie temu zdobył prawdopodobnie najważniejszego gola w karierze i pomógł Manchesterowi City wywalczyć tytuł mistrzów Anglii – teraz wraca do domu. Po 11 latach spędzonych w ekipie Obywateli, Vincent Kompany postanowił pożegnać się z Premier League i spróbować swoich sił jako grający trener Anderlechtu. Belgijski zespół jest w poważnym kryzysie: po raz pierwszy od 55 lat znalazł się bowiem poza europejskimi pucharami. Czy tak niecodzienne dla futbolu na najwyższym poziomie rozwiązanie, jakim jest zatrudnienie grającego trenera, przyniesie pożądane efekty? 

Patrząc na przygodę z profesjonalną piłką nożną w wykonaniu 87 – krotnego reprezentanta Belgii na usta nasuwa się jedno słowo – klasa. Kompany w swojej karierze zwiedził w sumie trzy kluby, a bardzo dużą część tego czasu spędził właśnie w szeregach 34 – krotnego mistrza Belgii. Środkowy obrońca do Brukseli trafił w wieku 14 lat i do czasu zasilenia ekipy Hamburgera SV występował tam w sumie 6 lat. Klub Bundesligi był jedynie przystankiem – na uzdolnionego stopera w 2008 roku sieci zarzucił Manchester City i tak Kompany rozpoczął bardzo ciekawą przygodę w Premier League, gdzie spędził łącznie 11 lat. 4 mistrzostwa Anglii, 2 Puchary Anglii, 4 Puchary Ligi Angielskiej. Czas przepełniony sukcesami jako zawodnik dobiegł jednak końca, a dzisiaj reprezentant Belgii będzie próbował łączyć rolę piłkarza oraz menedżera, co zapowiada się naprawdę ciekawie.

O minionej kampanii ligowej Anderlecht będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej Jupiler League, zakończenie zmagań Pucharu Belgii na 6. rundzie, a do tego ostatnie miejsce w fazie grupowej Ligi Europy. Nędzę i rozpacz doskonale obrazuje zatrudnienie aż czterech szkoleniowców w tym właśnie czasie, co bardziej przypomina działania podejmowane w naszej Ekstraklasie, aniżeli strategię jednego z najbardziej znanych klubów na Starym Kontynencie. Przed Anderlechtem próba napisania zupełnie nowego rozdziału, którego twarzą ma być właśnie Vincent Kompany. Patrząc na fakt, że współcześnie władze zespołów coraz mocniej stawiają na osoby silniej identyfikujące się z daną ekipą, były zawodnik The Citizens wydaje się być najlepszą z możliwości dostępnych na rynku. Doskonała znajomość krajowej piłki i mocne związanie z zespołem. Do tego bardzo silny charakter i cechy przywódcze, które mogliśmy obserwować przy okazji noszenia opaski kapitańskiej w zespole aktualnego mistrza Anglii. Doświadczenie, a raczej jego brak schodzi tutaj na dalszy plan – na papierze Vincent Kompany zdaje się mieć wszystko, aby rozpocząć proces odbudowy wielkiego Anderlechtu. Szczególnie, że środkowy obrońca będzie mógł dać jakość także na boisku.

Mimo wszystko zatrudnienie w roli grającego trenera może wywoływać zdziwienie. Współczesny futbol traktuje takie rozwiązanie raczej jako idealne dla zdecydowanie niższych poziomów rozgrywkowych lub ewentualne wypełnienie powstałego wakatu na krótki okres czasu. Dość powiedzieć, że np. w Premier League od 2000 roku mieliśmy do czynienia z zaledwie czterema menedżerami, którzy równocześnie pełnili rolę zawodnika. O ile Stuart McCall (2 mecze – Brighton), Leon Britton (2 mecze – Swansea), Ryan Giggs (4 mecze – Manchester United) to raczej statyści zatrudnieni, aby doraźnie ugasić powstały pożar, o tyle Garry Monk (14 meczów – Swansea) wykorzystał daną szansę i dzięki zapewnieniu utrzymania Łabędziom, dostał szansę pracy na stałych warunkach w kolejnym sezonie (kończąc przy tym piłkarską karierę). Jeżeli natomiast wszystko w przypadku Vincenta Kompany’ego pójdzie jak najbardziej prawidłowo, trzeba przyznać, że liczba meczów, w których poprowadzi on zespół jako grający trener, znacznie przebije wspomnianą wyżej czwórkę.

Jesteśmy ciekawi, w ilu z nich Kompany wystawi samego siebie od pierwszej minuty. Jedno jest pewne: cały piłkarski świat z uwagą będzie śledzić karierę menedżerską reprezentanta Belgii. Jego przygoda z Anderlechtem może dać bowiem odpowiedź klubom: czy warto oferować piłkarzom będącym na wciąż wysokim poziomie łączenie roli zawodnika z posadą trenera zespołu? Być może były piłkarz Manchesteru City wyznaczy nowy kierunek, który w przyszłości wielu zechce naśladować…

Karol Czyżewski