Ostatni test przed Roland Garros. Hurkacz sprawdzi formę w Lyonie

  • Redakcja

Nie ma w tym dozy przypadku, że w nadchodzącym tygodniu jedyne turnieje rangi ATP, które będą rozgrywane, postanowiono zorganizować w Lyonie i Genewie. Kluczowe w tym wyborze jest to, że oba miasta są oddalone o około 500 kilometrów od Paryża. Paryża, który za kilka dni stanie się stolicą światowego tenisa i najlepsi zawodnicy na świecie będą walczyć o najważniejszy triumf w tej części sezonu.

Hubert Hurkacz jest jednym z zawodników, który nie pokusił się o tygodniowy odpoczynek i wcześniejsze zameldowanie w Paryżu, za to zdecydował się na sprawdzenie swojej dyspozycji kilka dni przed startem wielkoszlemowego French Open. Chociaż wrocławianin w zawodach rangi ATP 250 w Lyonie jest rozstawiony z numerem osiem i co, jak słusznie zauważyli statystycy – jego rozstawienie w imprezie głównego cyklu będzie miało miejsce po raz pierwszy w historii – to jednak nie do końca jesteśmy pewni, czy numerek przy nazwisku faktycznie mu pomógł. Mówiąc wprost, losowanie nie było dla niego sprzyjające.

Pablo Cuevas, bo to on będzie jego poniedziałkowym oponentem, to zawodnik, który na kortach ziemnych zjadł zęby, a po gorszym okresie w tym sezonie wraca do świata żywych. Najlepiej zobrazują to statystyki – tegoroczny bilans: 29 wygranych, 12 porażek, dwa wygrane turnieje rangi ATP Challenger Tour, finał ATP w Estoril, dwa półfinały i dwa ćwierćfinały w głównym cyklu, od początku roku skok z 90. na 49. miejsce na świecie. Robi wrażenie, prawda?

Nie odkryjemy Ameryki, jeśli napiszemy, że Hurkacz nie będzie faworytem tego spotkania. Na ten moment trudno jednoznacznie ocenić jego poczynania na kortach ziemnych. Kilka świetnych meczów (wygrana z Lucasem Pouille, czy przegrane starcie z Alexandrem Zverevem),ale również fatalne występy, jak ten przeciwko Attili Balazsowi w Budapeszcie, czy przegrane starcie z Miomirem Kecmanoviciem w pierwszej rundzie eliminacji do Internazionali BNL d’Italia.

Jaki będzie mecz z Cuevasem? Jedno jest pewne – jeśli Hurkacz wda się w długie wymiany, w których Urugwajczyk będzie rotować wachlarzem uderzeń, to może to być bolesny sprawdzian dla naszego rodaka. Natomiast, jeśli wrocławianin będzie się starał szybko kończyć akcje i będzie miał „dzień konia”, to będzie mógł się skutecznie dobrać do skóry bardziej utytułowanego rywala.

Hurkacz w Lyonie nie zamierza próżnować i pojawił się tam z jasnym celem, aby rozegrać, jak najwięcej meczów. Właśnie dlatego zgłosił się do turnieju debla, w którym będzie występować razem ze Steve Johnsonem – drugim z podopiecznych Craiga Boyntonem. Akurat po niedzielnym meczu debla nie należy się dużo spodziewać, bowiem rywalami „Team Boynton” będą niezwykle utytułowani debliści – Ivan Dodig oraz Edouard Roger-Vasselin – to jednak może to być dobre przetarcie przed właściwym występem. Bukmacher forBET ma w swojej ofercie kursy na to spotkanie. Prezentują się one tak: Hurkacz / Johnson – 3,45, Dodig / Roger-Vasselin – 1,27.