Oficjalnie: nikt nie chce, aby to Legia była mistrzem Polski

Wydawało nam się jeszcze wczoraj w południe, że Legia wygrywająca w Białymstoku z Jagiellonią wciąż będzie blisko tytułu mistrzowskiego. Piast straci punkty raz w ciągu dwóch spotkań kończących sezon i znowu psim swędem to Wojskowi okazują się najlepsi na przestrzeni całych rozgrywek. Wczorajszy wieczór pokazał jednak, że bez sensu jest wkładanie korony mistrzowskiej komuś, kto ewidentnie tego nie chce. Kto broni się rękoma i nogami przed tym, by zdobyć tytuł najlepszej drużyny w kraju.

Mieliśmy wrażenie, że Legii w Polsce nie lubi nikt poza rzecz jasna jej sympatykami. Nikt też nie życzy jej mistrzostwa, co jest przy takim założeniu jak najbardziej zrozumiałe. Okazuje się jednak, że sami piłkarze nie mają ochoty, by w niedzielę móc celebrować tytuł. Patrząc na potyczkę z aktualnymi wicemistrzami Polski i to wszystko, co działo się w fazie mistrzowskiej tego sezonu:

Legia vs Cracovia 1:0

Lech vs Legia 1:0

Lechia vs Legia 1:3

Legia vs Piast 0:1

Legia vs Pogoń 1:1

Jagiellonia vs Legia 1:0

18 punktów do zdobycia, a Wojskowi uzbierali w tym czasie tylko 7. Wśród nich 3 punkty w bardzo kontrowersyjnym meczu z Lechią, o którym już wielokrotnie pisaliśmy. Mistrzowie Polski od trzech spotkań nie wygrali sani razu cały czas mając świadomość tego, że sezon się kończy i każdy punkt może przesądzić o mistrzowskim tytule.

7 z 18 punktów w fazie mistrzowskiej – to aktualny dorobek Legii

Dziwi nas to, że Legia tak często się myli, bo wczoraj po raz kolejny Wojskowi mieli sytuację bardzo klarowną – przegrywając już od pierwszej fazy spotkania wystarczył jeden gol w wykonaniu Piasta i już na kolejkę przed końcem mistrz Polski będzie znany. Wszyscy piłkarze z Warszawy musieli też pamiętać o tym, z kim gliwiczanie grają w weekend – mowa rzecz jasna o Lechu Poznań, który na pewno zrobi wiele, aby dziwnym trafem nie wygrać i delikatnie pchnąć Piasta w kierunku mistrzostwa.

Tymczasem Legii nie zależało – my naprawdę nie widzieliśmy nie wiadomo jakiego zaangażowania w poczynaniach Cafu i reszty. Jakoś nie chciało nam się wierzyć, że panowie z Warszawy postawili sobie na punkt honoru to, aby stłamsić Jagę, dokopać jej lub przynajmniej na tyle przyostrzyć, żeby maksymalnie jak się da zniechęcić zawodników z Białegostoku do dalszej gry. Fakt – trochę przewinień było, ale to był generalnie bardziej pikniczek aniżeli walka na śmierć i życie z tytułem mistrzowskim w tle.

Dziwi nas to tym bardziej, że oglądamy różne dyscypliny sportu i najczęściej spotykamy się z pozytywnym odbiorem tych zawodników i tych drużyn, które dają z siebie wszystko. Które się nie poddają i zawsze potrafią dać od siebie coś więcej, coś, czego tak naprawdę nikt nie ma prawa wymagać. Wtedy, niezależnie od wyniku, ręce same składają się do oklasków, bo ambicja zawsze jest w cenie, a właściwe podejście do sportu buduje nas, jako kibiców i ludzi, którzy zajmują się sportem na co dzień.

Tymczasem widzieliśmy przegrany mecz Legii w Poznaniu, fartowne zwycięstwo w Gdańsku, porażkę z Piastem i remis z Pogonią u siebie oraz podział punktów z Jagiellonią w przedostatniej kolejce. Jak na walkę o mistrzostwo Polski, to trochę kiepsko. Należy zadać zatem pytanie: czy Legii w ogóle zależy na mistrzostwie?

Oferta forBET na ostatnią kolejkę ekstraklasy znajduje się TUTAJ.