Remisowe Towarzystwo Sportowe…

Czy da się nie wygrać meczu od 3 marca i wciąż pozostawać w walce o awans? Widzew Łódź udowadnia, że jak najbardziej. Podopieczni Jacka Paszulewicza zremisowali wczoraj 9 spotkanie z rzędu w 2. Lidze i robią absolutnie wszystko, aby nie dostać się na zaplecze Ekstraklasy. Decydujące dla układu sił będą 4 ostatnie konfrontacje rozgrywek – biorąc pod uwagę fakt, że dojdzie w ich trakcie do bezpośrednich pojedynków pretendentów do awansu, przy alei Piłsudskiego o awans będą martwić się do samego końca…

3 listopada 2018 roku – ta data może już na zawsze wpisać się do świadomości kibica Widzewa jako dzień, który rozpoczął katastrofę. Wówczas bowiem łodzianie mierzyli się na wyjeździe z Olimpią Grudziądz, a do 88. minuty wszystko układało się po myśli przyjezdnych. Wynik 0:2 przedłużał passę Widzewa bez porażki do 13 spotkań. Wtedy jednak miały miejsce 4 minuty, które wstrząsnęły 4 – krotnym mistrzem Polski. Prowadzenie rozbiło się w drobny mak, a dzięki niesamowitej walce gospodarze wygrali ostatecznie 3:2. Od tego czasu ma miejsce seria niefortunnych zdarzeń. Zastąpienie skonfliktowanego z zarządem, Radosława Mroczkowskiego, wspomnianym wyżej Jackiem Paszulewiczem, zaledwie jedna wygrana w ostatnich 13 meczach (porażka i 11 remisów) – to wszystko sprawia, że sprawa promocji do wyższej klasy rozgrywkowej wciąż pozostaje otwarta. Sytuacji Daniela Mąki i spółki nie poprawił także wczorajszy bezbramkowy remis z Radomiakiem – podczas środowego meczu gospodarze zmarnowali rzut karny, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że najbardziej w awansie Widzew przeszkadza samemu sobie…

Kto zaś ma szansę zaskoczyć i zmusić łodzian do pozostania w 2 Lidze? Do awansu uprawnione są aż trzy drużyny, a sytuacja w czołówce tabeli przedstawia się następująco:

1. Radomiak Radom 55 pkt.

2. Widzew Łódź 51 pkt.

3. GKS Bełchatów 51 pkt.

4. Olimpia Grudziądz 50 pkt.

5. Elana Toruń 50 pkt.

Oczy wszystkich zwrócone są zatem na Kujawsko-Pomorskie, gdyż to właśnie ekipy stamtąd najchętniej wskoczyłyby w miejsce widzewiaków. Olimpia zaprzepaściła wczoraj ogromna szansę i uległa Gryfowi Wejherowo na wyjeździe aż 0:3 – na usprawiedliwienie można powiedzieć, że ich rywale walczą o utrzymanie, zatem nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Przyjęcie tak wysokiej porażki w newralgicznym momencie sezonu może mieć natomiast brzemienne skutki. Okazja do rehabilitacji w przyszłym tygodniu, gdy do Grudziądza przyjedzie ROW Rybnik. W nieco lepszych nastrojach jest za to Elana: po zaciętym spotkaniu udało się pokonać u siebie Skrę Częstochowa 2:1, a w kolejnej serii gier na beniaminka czeka już Ruch Chorzów, który usilnie walczy o pozostanie na trzecim poziomie rozgrywkowym w kraju. Teoretycznie większe szanse na zapunktowanie ma Olimpia, lecz kluczowa dla całego układu sił będzie najprawdopodobniej konfrontacja 32. kolejki w Grudziądzu, gdy dojdzie do bezpośredniego starcia obydwu pretendentów. Jednym zdaniem: powinno być ciekawie do samego końca!

Jak natomiast wyglądają perspektywy Widzewa? Największe emocje czekają nas 8 oraz 11 maja – podczas trzech dni sprawa awansu może stać się klarowna, gdyż łodzian czeka konfrontacja odpowiednio z Olimpią Grudziądz (wyjazd) oraz GKS’em Bełchatów (wyjazd). Po drodze trafią się jeszcze Skra Częstochowa (wyjazd), a także domowe starcie z Ruchem Chorzów, które już teraz zapowiada się niezwykle interesująco. Terminarz nie wygląda na najłatwiejszy, lecz trzeba wziąć pod kilka spraw. Po pierwsze: każda seria musi się kiedyś zakończyć, a zważywszy na to, że Widzewiacy lepiej punktują na wyjazdach niż u siebie, taki układ spotkań może napawać optymizmem. Trzeba także przyznać, że łodzianom dopisuje niezwykłe szczęście – gdyby nie wpadki wymienionych wcześniej Elany oraz Olimpii, już dawno pożegnaliby się oni z miejscem gwarantującym promocję do 1. Ligi. Ogromna presja ciąży teraz na każdej z tych drużyn, czekają je bezpośrednie konfrontacje, a punkt przewagi Widzewa nad wspomnianym duetem może okazać się kluczowy dla losów rywalizacji. Łodzianie mogą liczyć także na komplet kibiców w meczu domowym, który zapewne zrobi wszystko, aby ponieść swoich ulubieńców do triumfu – wszystko zatem w nogach zawodników Jacka Paszulewicza.

W Łódzkiem przeżywają swoiste deja vu – w zeszłym sezonie również o awansie decydowały ostatnie momentu sezonu, a promocję do wyższej klasy rozgrywkowej udało się przypieczętować dopiero wygraną w meczu o wszystko z Sokołem Ostróda 3:2. Czyżby w tej kampanii ligowej limit szczęścia miał już się zakończyć? Fani Widzewa z zazdrością mogą spoglądać na ŁKS, który musiałby dokonać ataku kamikadze na swoją formę, aby oddać awans do Ekstraklasy. Patrząc na dyspozycję Czerwonych bardzo trudno przewidzieć, gdzie będziemy śledzić ich poczynania za rok. Jedno jest natomiast zdecydowanie bardziej prawdopodobne – derby Łodzi, przynajmniej na poziomie centralnej ligi, muszą jeszcze trochę poczekać…

Karol Czyżewski

Przebieg decydującej fazy bieżącego sezonu 2. Ligi obstawisz na stronie forBET