Conor, decyzja: wracasz czy kończysz karierę?

Nic nas tak nie denerwuje jak hipokryzja u sportowców. Jednego dnia gadają jedno, drugiego dnia idą do programu telewizyjnego i mówią zupełnie co innego. Często gubimy się w tym wszystkim, bo nie wiemy, co jest żartem, a co po prostu oznaką niezdecydowania. Na proste pytanie, które zadaje nam któryś ze znajomych, najczęściej odpowiadamy „Nie wiem”, bo faktycznie… nie wiemy.

Wiemy, że jakiś czas temu sensacyjnie Conor McGregor zakończył karierę. Pamiętamy, co przyszło nam na myśl, gdy po raz pierwszy przeczytaliśmy tego Twitta, bo właśnie na Twitterze Irlandczyk obwieszczył światu, że więcej do klatki nie wyjdzie. „Żart, ponury żart” – mniej więcej tak to wyglądało, bo nie chciało nam się wierzyć, że będący w kwiecie wieku sportowiec może po prostu porzucić wszystko i nagle zacząć zajmować się czymś zupełnie innym. Zawsze w takiej sytuacji jednak jest spora szansa, że sportowiec nie żartuje, a faktycznie chce odwiesić rękawice na kołek. Adrenalina w życiu nie jest mu już potrzebna, a kolejne wyzwania przestały wybijać rytm bycia każdego dnia.

McGregor karierę skończył, a prezydent UFC Dana White jest przekonany, że pierwszy w historii amerykańskiej federacji podwójny mistrz niedługo wróci do octagonu. Mało tego – podobno panowie są już po słowie i wszystko ustalili odnośnie jego przyszłości.

Conor lubi trzymać w ręku najlepsze karty i robić to, na co ma ochotę. Doszliśmy jednak do porozumienia i Conor McGregor ponownie zawalczy.

Do powrotu Conora oczywiście nic nie mamy, uważamy, że nawet lepiej by było, gdyby Irlandczyk walczył, bo to barwna postać, a tylko takie są w stanie wzbudzić zainteresowanie kibiców. Ponadto to znakomity zawodnik, zdobywca dwóch pasów, który w tym sporcie jest w stanie jeszcze wiele osiągnąć. Zastanawiamy się jednak, po co McGregor kończył karierę, skoro wiadomo, że zaraz wyjdzie ponownie do klatki, a jego szef otwarcie mówi, że „Conor lubi trzymać w ręku najlepsze karty”? Czyżby chodziło o wzbudzenie zainteresowania? O przypomnienie światu, że taki ktoś jak Conor McGregor żyje i ma się dobrze?

Było UFC, był boks. Będzie emerytura?

– Jesteśmy w stałym kontakcie z Conorem. Sprawy idą dobrze i niedługo coś wymyślimy. Rozmawiamy właśnie o potencjalnych walkach i jego powrocie.Właśnie wszystko planujemy i niedługo spotkamy się twarzą w twarz, żeby dograć szczegóły – dodał White, który jest spokojny, że zawodnik sprzedający najwięcej PPV w historii MMA zaraz znowu będzie się bił w walce wieczoru jednej z wielkich gal.

Proszę nie zarzucać nam, że nie rozumiemy sportu i nie wiemy, że sporty walki to też biznes, który musi się dobrze sprzedać – my to serio wszystko wiemy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że o emeryturze Conora napisali wszyscy, dziś wszyscy piszą o tym, że jednak MOŻE wróci, by za kilka dni czy tygodni napisać, że NA PEWNO wróci i wzmianki o irlandzkim zawodniku zaleją internet trzykrotnie. My to wszystko wiemy. Zastanawiamy się dziś jednak, ile jest warte powiedziane słowo i ile znaczy deklaracja, że sportowiec odchodzi na emeryturę. Kiedyś był to ważny moment dla każdego sportowca – więcej walczył już nie będę. Pożegnanie, wspomnienia, benefis i mnóstwo zaproszonych gości. Dziś – wpis na Twitterze i odkręcanie wszystkiego po kilku tygodniach od całego zajścia.

Trochę to słabe. Sztuczne i na pokaz.