Jedni płaczą, drudzy odpoczywają, inni po prostu grają

Stało się! 73. sezon zasadniczy w historii NBA dobiegł końca. Przed nami i to już od dzisiaj najważniejsze spotkania w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Zestaw par play-off sugeruje, że w niektórych spotkaniach będzie naprawdę ciekawie. Rywalizacja toczy się do czterech wygranych meczów. Zanim jednak przejdziemy do krótkiego omówienia najciekawszych duetów, skupmy się na pożegnaniach. Niekiedy ostatecznych, innym razem – czasowych.

Dirk Nowitzki po 21 sezonach spędzonych na parkietach NBA powiedział: dość. Powiedział to już jakiś czas temu, uprzedzał, ale niedawno zrobił to oficjalnie, przed własną publicznością i w swoim wielkim stylu (30 punktów). Niemiec to przykład nie tylko koszykarskiej klasy, solidności, ale i coraz rzadziej spotykanej dzisiaj wierności jednym barwom – całą swoją długą karierę spędził w jednym klubie: Dallas Mavericks, z którym np. w sezonie 2010/11 zdobył pierwsze w ich dziejach mistrzostwo NBA. „Tak jak mogliście się spodziewać, to był mój ostatni mecz w Dallas. Próbowałem wprowadzić odpowiednie oddychanie, jogę, ale to nie działało zbyt dobrze. To dla mnie bardzo emocjonalna chwila. Jest tylu ludzi, którym chciałbym podziękować. Było wiele wzlotów i upadków, ale zawsze wspieraliście mnie i zawsze będę to doceniał” – powiedział wyraźnie wzruszony.

Pewnie nie mniej był także Dwyane Wade, który także na dobre schodzi ze sceny.

Od grania, ale chwilowo odpocznie – co także było pewne już dobrych kilkanaście dni temu – LeBron James. Proszę sobie wyobrazić, że półroczną przerwę będzie miał pierwszy raz od 13 lat, zatem transfer do Lakersów okazał się dla niego prawdziwie doniosłą chwilą… A bez żartów już, na wynik Jeziorowców wpływ miało kilka czynników, w tym także liczne kontuzje w zespole, które nie ominęły także Króla Jamesa. Ale Król James z przymusową, aczkolwiek nieoczekiwaną, pauzą sobie poradzi – w czerwcu zaczną się bowiem dla niego zdjęcia do „Kosmicznego Meczu 2” (premiera 16 lipca 2021 roku). Co ciekawe, przez wzgląd na umowy sponsorskie z udziału w produkcji zrezygnowali m.in. Steph Curry, James Harden, czy Giannis Antetokounmpo. O właśnie, skoro już zeszło na koszykarzy grających, a nie żegnających się lub odpoczywających, to może zejdźmy jeszcze głębiej i pobuszujmy nieco wśród najciekawszych par play-off.

Jeśli chodzi o Konferencję Wschodnią, to większych problemów z ograniem Detroit nie powinna mieć w tej chwili bodaj najlepsza ekipa ligi, czyli Milwaukee. Bucks mają po swojej stronie większość atutów (zbiórki!) i oczywiście absolutną gwiazdę – Giannisa. Dużo ciekawiej powinno być zaś w starciu np. Nuggets ze Spurs – tych pierwszych do zwycięstwa nad doświadczonymi drugimi musi poprowadzić Nikola Jokić, ciekawe w jakim stopniu mu się to uda? O tym, że nie zawsze gwiazdy są w stanie niemal w pojedynkę wygrać serię w play-offach mogą przekonać się w Filadelfii, gdzie, owszem, poszczególni zawodnicy (dla przykładu Joel Embiid) mogą bez problemu zmieść każdego rywala, ale w starciach z zespołowo grającą ekipą Brooklyn Nets może wcale nie być tak łatwo.

Zachód? Tu najciekawiej w pierwszej rundzie wyglądać będzie rywalizacja Russella Westbrooka (Oklahoma) z Damianem Lillardem (Portland), ale i np. ta pod koszem Stevena Adamsa przeciwko Enesowi Kanterowi. Mimo wszystko, OKC jest zdecydowanym faworytem tej pary. Nie będzie łatwe wskazanie go zaś w duecie Houston vs. Utah – oba zespoły znakomicie radziły sobie w drugiej części sezonu zasadniczego. Co na to Brodacz Harden? Jak to „co” – trójka trójka i nie tylko.

Pary play-off w NBA 2019:

Wschód:

Milwaukee Bucks (1) – Detroit Pistons (8)

Toronto Raptors (2) – Orlando Magic (7)

Philadelphia 76ers (3) – Brooklyn Nets (6)

Boston Celtics (4) – Indiana Pacers (5)

Zachód:

Golden State Warriors (1) – Los Angeles Clippers (8)

Denver Nuggets (2) – San Antonio Spurs (7)

Portland Trail Blazers (3) – Oklahoma City Thunder (6)

Houston Rockets (4) – Utah Jazz (5)

Sprawdź pełną ofertę forBET na play-offy w NBA – TUTAJ.