Potęga, potęgą, a gospodarza memoriału… brak

Śmierć Ireny Szewińskiej w czerwcu 2018 roku była jednym z najsmutniejszych dni dla kibiców sportu w naszym kraju. Sześciokrotna medalistka igrzysk olimpijskich należała do najwybitniejszych sportsmenek w historii Polski, jej odejście było wielkim zaskoczeniem dla wszystkich. Już kilka dni po pogrzebie wiadomo było, że pojawi się nowa, cykliczna impreza nazwana jej imieniem. Jak pokazuje czas – nie jest to takie proste.

Szewińską żegnano z wielkim rozmachem i nie ma się czemu dziwić – spośród polskich sportowców na arenach międzynarodowych błyszczała prawdopodobnie najbardziej. Prywatnie bardzo pozytywna i ciepła osoba, która zarażała optymizmem i podejściem do drugiego człowieka. Śmierć tak wybitnego sportowca spowodowała, że od razu pojawił się pomysł, by na terenie Polski odbywał się kolejny lekkoatletyczny mityng, który będzie wspomniał panią Irenę. W październiku podano nawet miejsce, gdzie mogłoby do niego dojść – Lubin usytuowany na Dolnym Śląsku miał być potencjalną areną zmagań lekkoatletów z całego świata. Rozpadający się stadion w ostatnim kwartałem 2018 roku nie wydawał się być problemem – po gruntownej renowacji obiekt miał nadawać się do przeprowadzania wielkich imprez.

Tymczasem od października minęło sześć miesięcy, a śladów jakichkolwiek prac, może poza tymi kosmetycznymi i poprawiającymi estetykę stadionu, nie widać. Gdyby mityng miał odbyć się za rok czy też dwa – nie ma problemu, można czekać z rozpoczęciem remontu. Według kalendarza Polskiego Związku Lekkiej Atletyki zawody jednak się odbędą 14 lipca. Problemem jest ich lokalizacja. Wcześniej wymieniany Lubin pominięto w oficjalnej rozpisce na sezon 2019. Zdaniem związkowej strony – trzeba wybrać miejsce, w którym lekkoatleci będa mogli stanąć do rywalizacji.

„Do ustalenia” – gdzie to?

Wydaje się, że cieszący się ogromnym zainteresowaniem w poprzednim sezonie Memoriał Kamili Skolimowskiej na nowym i specjalnie stworzonym na potrzeby takich imprez stadionie w Chorzowie, byłby idealnym do tego miejscem. Tam jednak odbędzie się jeszcze jedna duża impreza, czyli Memoriał Janusza Kusocińskiego. Czemu zatem nie pójść na łatwiznę i nie ściągnąć kibiców na obiekt, który jest gwarancją udanej imprezy? Tego nie wiemy, ale coś musi być na rzeczy. Gdyby to było takie proste, to związek pewnie nie wahałby się ani sekundy i nie czekał na remont starego stadionu w Lubinie, który prawie na pewno nie zostanie wykonany. W czym tkwi zatem problem?

Mamy do czynienia z bardzo dziwną sytuacją, w której jest mnóstwo pytań, na ten moment brakuje odpowiedzi oraz logicznego pojmowania takich wydarzeń. Wydawawało się bowiem, że pierwsza edycja imprezy uświetniającej pamięć Ireny Szewińskiej jest pewniakiem i musi zostać zrealizowana z wielką pompą. Tymczasem niespełna 100 dni przed jej rozpoczęciem wciąż nie wiadomo, gdzie się odbędzie. Niewykluczone, że to tylko formalność i lada chwila wszystko będzie jasne. Na ten moment jednak w dalszym ciągu wszyscy czekają… nie wiadomo na co.

Czy lekkoatleci uczczą pamięć Ireny Szewińskiej?

W styczniu 2018 roku miała się odbyć w Łodzi kolejna edycja mityngu lekkoatletycznego, który miał zostać współfinansowany przez Grupę Orlen oraz PZLA. Imprezę jednak odwołano, bo środki potrzebne na odbycie się zawodów zostały przekazane na Memoriał Janusza Kucosińskiego. Informacja do mediów, że impreza się nie odbędzie, została przekazana pod koniec listopada, czyli na dwa miesiące przed. Pół roku wcześniej nasi lekkoatleci wygrali klasyfikację medalową podczas HME w Belgradzie. Media jednym głosem nazwali nas „potęgą lekkoatletyczną”.

Mija kilkanaście miesięcy, a po raz kolejny pojawia się spory znak zapytania nad imprezą, po której jeszcze niedawno sporo sobie obiecywano. Miejmy nadzieję, że to chwilowe i zaraz przejdzie. Że w ciągu tygodnia, może dwóch, na związkowej stronie pojawi się informacja, gdzie odbędzie się pierwsza edycja Memoriału Ireny Szewińskiej. Szkoda by było, gdyby deklaracje z lata i jesieni 2018 roku, dziś nie miały pokrycia w rzeczywistości.

Jakub Borowicz