Cardiff twierdzi, że żadnego transferu Sali nie było…

  • Redakcja

Prawie dwa miesiące minęły już od śmierci Emiliano Sali – po podpisaniu kontraktu z Cardiff argentyński napastnik zginął w katastrofie śmigłowca nad kanałem La Manche. Od tego czasu trwa nieprzerwana batalia pomiędzy jego byłym klubem, FC Nantes, a ekipą z Premier League. Strony wciąż nie mogą dojść do porozumienia w kwestii rozwiązania sprawy zapłaty za transfer, a szczególnie zaskakujące są najnowsze doniesienia. Według wczorajszych informacji stacji BBC, Cardiff zamierza przesłać FIFA stanowisko, w którym uważa, że transfer Emiliano Sali nie jest dla nich prawnie wiążący…

Wydaje się, że minie jeszcze mnóstwo czasu, zanim doczekamy się klarownego wyjaśnienia formalności związanych z transferem Emiliano Sali. Stanowisko forsowane przez Walijczyków polega na stwierdzeniu nieważności zawartej umowy przez niedopełnienie formalności. Zdaniem przedstawicieli Cardiff nie zostały wypełnione wszystkie wymagania, aby zarejestrować Salę jako zawodnika Premier League. Czas na przedstawienie dowodów takiego stanu rzeczy ekipa z Walii ma do 3 kwietnia.

Nantes twierdzi z kolei, że wszelkie formalności zostały dopełnione, stąd ich żądania o należne pieniądze są jak najbardziej zasadne. Co jest konkretnie przedmiotem sporu? Według Cardiff, związek piłkarski Walii oraz Ligue 1, na wniosek właśnie Nantes, miały czas do 22 stycznia na potwierdzenie transferu oraz wydanie międzynarodowego certyfikatu transferowego. Przedstawiciele Niebieskich Ptaków utrzymują, że władze Ligue 1 nie kontaktowały się z nimi przed lub w dniu 22 stycznia. Walijska federacja nie potwierdzała zaś rejestracji zawodnika z Nantes. Do tego wszystkiego, dopiero 25 stycznia włodarze Ligue 1 dopełnili wszystkich formalności z francuskim klubem. Zdaniem prawników beniaminka, niewystąpienie choć jednego ze wspomnianych aspektów decyduje o fiasku całej transakcji. Czemu natomiast kluczowy ma być tutaj dzień 22 stycznia i związana z nim klauzula?

Podejrzewa się, że taki zapis mógł zostać zawarty na wypadek wysypania się transferu na ostatniej prostej: wówczas Nantes oraz Cardiff mieliby czas na przeprowadzenie innej transakcji, do końca zimowego okienka transferowego. Jak twierdzi także BBC Sport, zasady zapłaty za transfer były sprzeczne z przepisami panującymi w Premier League, co spowodowało ich odrzucenie przez władze ligi. Rzecznik Cardiff nie chciał do końca komentować tych doniesień twierdząc, że jego klub ma czas na wyjaśnienia do 3 kwietnia włącznie. Nantes zaś punktuje, że certyfikat transferu Emiliano Sali został wydany przez FIFA już 21 stycznia i w ich klubie doskonale znają obowiązujące obecnie przepisy.

Komentarze kibiców odnośnie tej sytuacji są dość jednostronne – ich zdaniem Cardiff kompromituje się na całej linii i kompletnie bezcześci pamięć zmarłego zawodnika. Najbardziej smutne w tym wszystkim jednak jest to, że zamiast szukać kompromisu z obydwu stron i próbować znaleźć dużo lepsze zagospodarowanie dla 15 milionów funtów (oddać rodzinie czy przekazać na cele charytatywne) trwa pazerna walka o transferową kwotę.

Doskonale rozumiemy, że jeden klub stracił jednego z najlepszych strzelców, drugi zaś znaczną kwotę pieniędzy – czy nie da się jednak w tak dramatycznym momencie pokazać pewnych wartości i wejść na zdecydowanie wyższy poziom? Jesteśmy więcej niż pewni, że gdyby oba kluby załatwiły to z klasą, mogłyby liczyć na gratyfikację ze strony całej społeczności futbolowej na świecie. Nie chcemy tutaj przesadnie krytykować Nantes, bo w naszym odczuciu pieniądze są im jak najbardziej należne, nie dziwimy się zatem, że o nie walczą. Szczególnie, że otrzymali zapewnienia ze strony Cardiff o respektowaniu warunków zawartej umowy. Po prostu realizują oni postanowienia zawartego kontraktu i skoro nie doczekali się alternatywnej propozycji ze strony kupującego klubu, który mógłby to rozwiązać zdecydowanie inaczej, idą po swoje. Zaskakuje natomiast niesamowite wyrachowanie, cynizm i zaślepienie walką o pieniądze ze strony Cardiff. Między bajki można włożyć stwierdzenia, że mimo, iż Sala nigdy nie zagrał w barwach Cardiff, na zawsze pozostanie Niebieskim Ptakiem – tak twierdził przecież jego nowy zespół. Swoim postępowaniem Walijczycy jakby chcieli wszystkim powiedzieć, że Argentyńczyk nigdy nie istniał, a transfer nie doszedł do skutku. Takie stwierdzenie boli i zdradza nam powszechną obecnie „Prawdę Futbolu”…

Dzisiaj liczy się już tylko i wyłącznie kasa. Do lamusa odeszły wszelkie aspekty romantyczności współczesnej piłki, a kluby prześcigają się w omijaniu zasad Finansowego Fair Play oraz wydawaniu kolejnych kwot na piłkarzy. Czy powinniśmy być zatem specjalnie zaskoczeni takim, a nie innym zachowaniem ze strony Cardiff? Pieniądze we współczesnym futbolu widoczne są praktycznie na każdym kroku, zatem nic dziwnego, że dany zespół postara się zrobić wszystko, aby zaoszczędzić znaczną dla siebie kwotę. Sprawa transferu Emiliano Sali jest smutna zaś o tyle, że być może dzisiaj upadł właśnie ostatni bastion przyzwoitości. Zjednoczenie całego piłkarskiego świata, finansowanie akcji poszukiwawczej przez najbardziej znanych piłkarzy na świecie, wreszcie uznanie przez Cardiff Sali jako członka ich futbolowej rodziny. To wszystko prysło właśnie jak bańka mydlana. A wszystko z powodu kłótni o 15 milionów funtów, które w czasach współczesnego futbolu wydają się być kwotą naprawdę śmieszną…

Karol Czyżewski