Panie trenerze, dziękujemy!

Stefan Horngacher zakończył pracę na stanowisku trenera polskich skoczków. Austriak zgodnie ze spekulacjami dziennikarzy po ostatnim konkursie sezonu 2018/2019 rozgrywanym w słoweńskiej Planicy oficjalnie ogłosił swoją decyzję.

Decyzję, której się spodziewaliśmy i która była do przewidzenia. Od konkursu w Oberstdorfie, gdy Werner Schuster ogłosił, że nie będzie w przyszłej kampanii współpracował z niemiecką kadrą, nasilały się dyskusje na temat tego, czy w jego miejsce nie wskoczy właśnie Horngacher. Jasnych deklaracji brakowało, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły jasno: Austriak dalej Stocha i spółki trenował nie będzie. W niedzielne południe tylko otrzymaliśmy potwierdzenie tych domysłów.

Prawdę mówiąc nie byliśmy przekonani przed trzema laty, że zatrudnienie Horngachera będzie dobym posunięciem. Z Łukaszem Kruczkiem nasi skoczkowie wzbili się jako drużyna na najwyższy w historii poziom, Kamil Stoch został dwukrotnym mistrzem olimpijskim właśnie z Horngacherem na stanowisku trenera. Gdy jednak patrzymy na to, jak nasz zespół rozwinął się pod wodzą Austriaka, to musimy ukłonić się w pas, przeprosić za powątpiewania i oddać, że to był strzał w dziesiątkę.

W czasie trzech ostatnich sezonów biało-czerwoni święcili mnóstwo bardzo ważnych sukcesów. Stoch został po raz trzeci w karierze mistrzem olimpijskim, a biało-czerwoni wywalczyli brązowy medal, co nie przytrafiło się naszym skoczkom jeszcze nigdy wcześniej. Polska drużyna zdobyła złoto mistrzostw świata w 2017 roku, Kubacki indywidualnie sięgnął również po złoto, Stoch po srebro w Seefeld w tym roku. Skoczek z Zębu dwukrotnie wygrał Turniej Czterech Skoczni, z czego raz najlepszy okazał się we wszystkich czterech konkursach, co udało się wcześniej tylko Svenowi Hannawaldowi.

Horngacher jest ojcem największych sukcesów w historii polskich skoków narciarskich

Stoch trzy raz stanął z Horngacherem u boku na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w tym raz, przed rokiem, okazał się najlepszy na koniec sezonu. Indywidualnie Polacy 55 razy byli w trójce (1 – 21, 2 – 17, 3 – 17), drużynowo 17 razy meldowali się na pudle (1 – 6, 2 – 7, 3 – 3). Biało-czerwoni dwukrtonie okazywali się najlepsi w Pucharze Narodów. Jednym z tych tytułów jest ten wywalczony w dziś zakończonym sezonie.

Horngacher zbudował w Polsce imperium. Jeszcze ulepszył dzieło Kruczka i wpuścił na salony naszych skoczków w najbardziej ekskluzywnych garniturach. Swoją pracą i podejściem do naszych reprezentantów przyczynił się do napisania najbardziej okazałego rozdziału w tej pięknej dyscyplinie sportu.

Następcą Horngachera został Michal Dolezal, dotychczas asysten Austriaka. Jak mu się powiedzie i czy będzie kontynuował wspaniałe dzieło poprzedników? Mamy taką nadzieję.

Dziękujemy za wszystko, trenerze!