Dlaczego Brzęczek nie lubi Piątka?

Start zmagań reprezentacji Polski w nadchodzących eliminacjach Euro 2020 coraz bliżej. Pierwszy mecz biało – czerwonych już w najbliższy czwartek: nasza kadra zmierzy się z Austriakami. Dywagacje na temat zestawienia wyjściowej jedenastki zdają się nie mieć końca, a najpoważniejsze pytanie dotyczy linii ataku. Kandydatów do gry jest tam bowiem trzech, a miejsca maksymalnie dwa. Na kogo zdecyduje się postawić Jerzy Brzęczek? Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nasz selekcjoner posadzi na ławce rezerwowych Krzysztofa Piątka.

Złośliwi powiedzą, że po niedzielnych derbach Mediolanu były zawodnik Genoi sam dał powody Brzęczkowi do niepostawienia na niego w najbliższych konfrontacjach. Wszak urodzony w 1995 roku zawodnik nie był w stanie stworzyć poważnego zagrożenia pod bramką lokalnego rywala, co dla wielu rozwiązuje sprawę ewentualnego postawienia na niego od pierwszej minuty. To jednak zdecydowane spłycenie sprawy, zahaczające nawet o absurdalność. Nie będziemy jednak specjalnie zdziwieni, jeżeli trener naszej drużyny narodowej faktycznie zdecyduje się na Arkadiusza Milika kosztem Krzysztofa Piątka. Kluczem może być tutaj ostatnia dyspozycja: gracz Napoli wszedł bowiem na naprawdę wysoki poziom, a w ostatnich 6 meczach (licząc wszystkie rozgrywki), czterokrotnie trafiał do siatki rywala. Biorąc również pod uwagę fakt, że Jerzy Brzęczek niespecjalnie należał do fanów eks – gracza Cracovii podczas konfrontacji w Lidze Narodów (zaledwie w 1 z 4 meczów oglądaliśmy go w pierwszym składzie biało – czerwonych) można spodziewać się, że i tym razem „Il Pistolero” rozpocznie mecz poza wyjściowym składem.

Trudno przecież oczekiwać, że – mimo dobrej formy aż trzech naszych strzelców – były szkoleniowiec Wisły Płock zdecyduje się na tak ofensywny wariant. Ktoś musi przecież dostarczać piłkę naszym atakującym i mimo, że najlepszą obroną jest atak, wszystko należy odpowiednio zbilansować. Przy niepodważalnej pozycji Roberta Lewandowskiego, kapitana naszej reprezentacji oraz powrocie do wysokiej formy Arkadiusza Milika, nikt nie powinien specjalnie być zaskoczony ewentualnym brakiem Krzysztofa Piątka w wyjściowej jedenastce. Zawodnik Milanu jest pretendentem do zdobycia korony króla strzelców włoskiej elity i prezentuje się wręcz znakomicie. To może być jednak za mało na pierwszą jedenastkę naszej reprezentacji: szczególnie w perspektywie faktu, że Lewandowski oraz Piątek to zawodnicy o podobnej specyfice. Milik natomiast byłby odpowiednim zbilansowaniem pomiędzy drugą linią a atakiem, co w przeszłości działało zdecydowanie najlepiej. Takie argumenty można postawić, stając po stronie Jerzego Brzęczka – jak natomiast cała sprawa wygląda z perspektywy Krzysztofa Piątka?

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że ilość dawanych szans przez Jerzego Brzęczka dla napastnika była zdecydowanie za mała. Genialna dyspozycja z Serie A przełożyła się na zaledwie dwa występy w koszulce z „orzełkiem” na piersi oraz trafienie przeciwko Portugalii. Fani reprezentacji byli wielokrotnie oburzeni zachowawczością naszego trenera, który raczej preferuje grę jednym napastnikiem. Wiadomo, że pośród powołanych graczy zawsze będzie ktoś poszkodowany: to naturalna kolej rzeczy. Zastanawia natomiast, skąd tak duża niechęć Brzęczka właśnie do popularnego „Il Pistolero”. W meczach Ligi Narodów wręcz prosiło się o dodanie nieco siły ofensywnej z przodu i posłanie do boju ówczesnego zawodnika Genoi. Tak się jednak nie stało, a długo po spotkaniach dyskutowano o sensie wyborów taktycznych trenera naszego zespołu. Czy tym razem będzie podobnie? Wszystko zależy od osiąganych rezultatów, a pozostaje pytanie: czy jesteśmy w stanie osiągnąć korzystne wyniki rezygnując z jednego z najlepszych obecnie napastników w naszym kraju?

Chyba nie powinniśmy specjalnie bić na alarm z powodu zaistnienia takiego kłopotu bogactwa. Zwykle kojarzył nam się on z pozycją golkipera, gdzie w pewnym momencie mieliśmy trzech zawodników do grania na podobnym poziomie. Dzisiaj natomiast taka sytuacja jest z napastnikami: patrząc na fakt, że niekwestionowanym numerem 1 jest Robert Lewandowski, kwestią sporną wydaje się być jedynie jego partner w linii ataku. O ile Brzęczek nie zdecyduje się na wystawienie kogoś solo. Niemniej nie jesteśmy w grupie tych osób, które uważają, iż kurczowo należy trzymać się ostatnich rozwiązań – patrząc na rezultaty w Lidze Narodów raczej się one nie sprawdzały. Dokładając do tego poziom naszej grupy, a także aktualną dyspozycję kluczowych graczy naszej kadry, wniosek nasuwa się tylko jeden. Idealny czas na wprowadzenie świeżości jest właśnie teraz, a bardzo dobrym sygnałem będzie umocnienie pozycji Krzysztofa Piątka i wprowadzanie go na boisko. W innym wypadku Jerzy Brzęczek będzie narażał się na nieustanne głosy krytyki – bo skoro były napastnik Cracovii pomógł swoim drużynom zdobyć aż 19 goli w Serie A, dlaczego miałby nie przenieść tego na poziom międzynarodowy?

Karol Czyżewski