O tym, czego Czerkawski zazdrości Kubicy

Zanim pochylimy się nad kwestią w tytule, przyjrzyjmy się na początek sprawom wyłącznie sportowym. A jest o czym pisać, w końcu Polska Hokej Liga weszła w kluczową, półfinałową część.

Piłkarze Cracovii musieli ostatnio przełknąć wyraźnie wyczuwalną gorycz porażki z, mówiąc eufemistycznie, najmniej lubianą przez siebie ekipą zza miedzy – Wisłą. Hokeiści „Pasów” zaś kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. W play-offach bez zbędnej przerwy na porażkę. Zawodnicy trenera Rudolfa Rohacka po zaskakująco gładziutkim rozprawieniu się ze zdobywcą Pucharu Polski, zespołem JKH GKS-u Jastrzębie w ćwierćfinale, musieli na dłuższą chwilę odpocząć od grania. Krakowianie wyjątkowo długo czekali na swojego półfinałowego rywala, którym po wielkich bojach z Unią Oświęcim okazał się Tauron GKS Katowice. W hokejowym Krakowie zachodziły obawy, że zawodnicy wypadną z, charakterystycznego dla fazy play-off, rytmu, że zatracą gdzieś koncentrację. Nic bardziej mylnego. Już trzykrotnie zwyciężyli z najlepszą drużyną części zasadniczej sezonu, w tym dwa razy po 3:2 na tafli „Satelity” Spodku w Katowicach. Wielka w tym zasługa bramkarza „Pasów” Miroslava Koprivy, który np. w drugim spotkaniu wybronił aż 35 z 36 strzałów GKS-u. W trzecim pojedynku nie brakowało spięć między hokeistami:

Mecz nie należał do najładniejszych, a dwóch graczy Cracovii musiało go przedwcześnie zakończyć – Kamil Kalinowski ze złamaną kością jarzmową, a Fin Jaakko Turtiainen doznał skręcenia stawu skokowego. „Straciliśmy dwóch zawodników i to właśnie dla nich chcieliśmy wygrać ten mecz. Może nie było to wybitne spotkanie w naszym wykonaniu, ale zaprezentowaliśmy charakter, a on w fazie play-off jest najważniejszy” – powiedział strzelec najważniejszej bramki Mateusz Bepierszcz. Jeśli krakowianie wygrają w środę u siebie (kursy w forBET: 1- 2.00, X – 4.15, 2 – 2.90), wówczas jako pierwsi dojadą do finału PHL.

Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana w drugiej parze. GKS Tychy bowiem remisuje po dwóch meczach z Podhalem Nowy Targ 1-1. Dzisiaj o godz. 18 na tafli w Tychach któraś z drużyn obejmie prowadzenie w serii – która? Kursy w forBET wskazują na gospodarzy: 1 – 1.40, X – 5.25, 2 – 5.75.

A o co chodzi z zarysowanym w tytule Mariuszem Czerkawskim? Otóż największy hokejowy autorytet (no, jest jeszcze Krzysztof Oliwa, ale hmm, to postać mało medialna) w naszym kraju udzielił niedawno wywiadu dla „Rzeczpospolitej”, w którym przyznał, że – wzorem innych krajów – Polacy na potrzeby kadry narodowej powinni naturalizować kilku zawodników. To nie jest może najzdrowszy pomysł, ale cóż… Chyba nie ma od tego odwrotu. Czerkawski wbił także szpileczkę w zjawisko pompowania wielkich pieniędzy ze Spółek Skarbu Państwa na rzecz powrotu Roberta Kubicy na tory F1: „Jeśli spółki Skarbu Państwa nie wesprą nas, to będzie ciężko. Pieniądze od lokalnych sponsorów nie wystarczą. Zazdrościmy Robertowi Kubicy. Za tych kilkadziesiąt milionów złotych rocznie można wesprzeć nie tylko jednego zawodnika, ale uratować kilka dyscyplin” – powiedział i zaraz później dodał, że kluczową sprawą jest absolutna transparentność PZHL i poszczególnych klubów.

Skarb Państwa jest już jakoś obecny w hokeju (np. Tauron, Energa), a i tak nie zawsze może uchronić hokej przed upadkiem, o czym świadczył tegoroczny przykład Orlika Opole. Z jednej strony więc, już coś się dzieję w tej sprawie, ale potrzebna jest większa cierpliwość. Trudno bowiem przypuszczać, że decydenci tych Spółek otworzą momentalnie kurek z pieniędzmi i zasilą nimi sportowe instytucje, które w poprzednich latach miały problem z rzetelnością. Nadszarpnięte zaufanie odbudowuje się powoli… Z drugiej zaś strony, dobrze, że jest ktoś taki, jak Czerkawski, który od czasu do czasu mówi szerszej publiczności, o co w tym wszystkim chodzi, jakie są problemy i jak można je przezwyciężać. Oby tylko na mówieniu się nie skończyło.