Hajto się doigrał…

W ten weekend cieszymy się emocjami lig oraz pucharów w najlepszej, europejskiej piłce, lecz z tyłu głowy wczuwamy się już w mecze naszej reprezentacji. Głośniej jednak, niż o wszelkich aspektach związanych z wyjściowym składem czy taktyką, było na temat obsady komentatorskiej nadchodzącego meczu z Austrią. Jak poinformował bowiem Polsat Sport, nastąpiła poważna roszada – miejsce Tomasza Hajty zajmie Artur Wichniarek, który rozpoczął współpracę ze wspomnianą stacją od bieżącego sezonu. Patrząc po reakcjach związanych z ogłoszeniem tej decyzji, była chyba ona jak najbardziej zasłużona…

Tomasz Hajto notuje systematyczną obniżkę formy w ostatnim czasie – szczególnie widoczne było to w zeszłym odcinku Cafe Futbol, gdy użytkownicy Twittera wyciągali wypowiadane przez niego kwiatki. Postawa, która kiedyś budziła powszechne rozbawienie i uznawano ją za pewien rodzaj ubarwiania piłkarskiej rzeczywistości, zaczęła powoli irytować. Nic zatem dziwnego, że widząc negatywne opinie stacja zdecydowała się na małe odświeżenie komentatorskiej obsady. Sięgnięto po Artura Wichniarka, dla którego będzie to debiut w tak istotnej roli. Patrząc natomiast na narrację towarzyszącą postawie byłego zawodnika Schalke, o zebranie negatywnych opinii z tej okazji będzie naprawdę trudno. Widzowie od dłuższego czasu oczekiwali już ruchu względem Tomasza Hajty i dla wielu takie rozwiązanie jest spełnieniem najskrytszych marzeń: jeżeli ktoś uważa, że przesadzamy, niech prześledzi poniższe reakcje.

Trzeba powiedzieć, że moment tej zmiany jest dość zaskakujący. Kto spodziewałby się bowiem, że puszczone płazem zostanie dziwne wyjście ze studia w trakcie programu prowadzonego przez Bożydara Iwanowa czy skazywanie naszych juniorów na pożarcie przez Portugalczyków. Tak znacząca roszada nastąpiła w dość niespodziewanym momencie. Nie ukrywamy, że raczej nie należymy do grupy zagorzałych sympatyków Tomasza Hajty, lecz raczej już pogodziliśmy się z rzeczywistością, w której jest on jednym z najbardziej znanych ekspertów w naszym kraju. Co zatem skłoniło Polsat do tak istotnej korekty składu komentatorskiego i to na mecz reprezentacyjny? Biorąc pod uwagę, że w środę duet Borek – Hajto komentował jeszcze mecz Bayernu z Liverpoolem, być może po tym starciu włodarze Polsatu doszli do wniosku, że wypadałoby wprowadzić lekki element odświeżenia. Nie chcemy być zrozumiani źle i tym tekstem przedstawiać dziką satysfakcję z powodu takiego wyboru stacji, bo to na niej w całości spoczywa polityka kadrowa. Zaciekawia nas jednak tzw. timing decyzji – o ile jej powody są rzeczą powszechnie znaną, o tyle wybranie akurat pierwszego meczu eliminacyjnego kadry Jerzego Brzęczka może być dość bolesne dla Tomasza Hajty.

I nie będziemy tutaj przesadzać także w drugą stronę – dla Artura Wichniarka jest to pierwszy rok poważnej pracy w telewizji przy okazji meczów Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. I widać, że parę lat za mikrofonem pozwoli mu nieco bardziej okrzepnąć. Jest jeszcze wiele rzeczy w warsztacie do poprawy. Dla umysłu przeciętnego kibica, sama zmiana jest jednak ważniejsza niż jej efekt (widać to w szeroko rozumianym życiu publicznym). Cała antypatia (niestety w większości zasłużona) dla osoby byłego stopera reprezentacji Polski jest automatycznie sporym atutem dla popularnego „Króla Artura”. Jemu jeszcze wybaczy się ewentualne lapsusy czy małe braki merytoryczne, z uwagi na mniejsze doświadczenie za mikrofonem. Hajtę natomiast słyszeliśmy w Polsacie już od kilku lat, a można było odnieść nieodparte wrażenie, że z każdym rokiem było tylko gorzej: lekki styl wypowiedzi i humorystyka zamieniała się w bycie bufonem, a sam Hajto, w głowie, ustanowił dogmat o swojej nieomylności. A pycha zawsze kroczy przed upadkiem…

Czy będzie to dobra zmiana? Wygląda na to, że nawet jeżeli występ Artura Wichniarka będzie różnił się od zakładanych wyobrażeń,  to zafunkcjonuje on na kanwie świeżości czy nowego doświadczenia. A to zawsze dobrze sprzedaje się w naszej rzeczywistości: przyszedł ktoś nowy, świeży, wreszcie zagwarantuje coś lepszego. Takie same głosy towarzyszyły przecież pierwszym krokom Hajty w telewizji: nareszcie jest ktoś, kto mówi ostro, bez ogródek i jakiejś zakładanej z góry dla kogoś sympatii. I co zostało z tego byłemu zawodnikowi Schalke? Głosy radości polskich kibiców przy okazji zamienienia go Arturem Wichniarkiem, a także wymienianie składu Kaiserslautern z roku 97/98, przy każdym z jego publicznych występów. Ciężkie jest jednak życie piłkarskiego eksperta w naszym kraju…

Karol Czyżewski