Ter Stegen ratuje Barcelonę, Real wraca do gry

Wiedzieliśmy przed tym weekendem, że rozstrzygnięcia w meczach z udziałem najlepszych ekip w Hiszpanii odpowiedzą nam na wiele nurtujących kwestii. W bezpośrednim starciu mierzyło się bowiem Atletico z Realem, Barcelonę czekał wyjazd na gorący teren, czyli San Mames. O ile podział punktów w Madrycie wydawał się być bardzo prawdopodobnym rezultatem, o tyle w remis w Kraju Basków wiele osób wątpiło. Barca potknęła się jednak drugi raz z rzędu w lidze i nad drugim w tabeli zespołem Królewskich ma już tylko sześć punktów przewagi.

Wczorajsze spotkanie pomiędzy Athletikiem a Barceloną przypominało nam poniedziałkowe granie w grudniu w naszej ekstraklasie. Działo się niewiele, sporo było walki, poświęcenia, zaangażowania, ale mało piłki w piłce i momentami ten mecz oglądało nam się bardzo nieprzyjemnie. Gdy na boisko wychodzi Rymaniak czy Uryga, to zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele nas w stanie zaskoczyć nie jest, ale gdy już oglądamy w akcji Messiego, Suareza czy Coutinho, to siłą rzeczy oczekiwania są znacznie większe. Niestety – tym razem nie było czego oglądać. Barcelona wyglądała jak ekipa, która gra na remis, a nawet nie w pełni zdrowy Messi musiał rozegrać to spotkanie od deski do deski, by znaleźć pomysł na defensywę gospodarzy. Znakomitą partię po raz kolejny rozegrał Ter Stegen, który dwoma interwencjami uratował wynik gościom. Rzut karny w doliczonym czasie gry po faulu na Semedo? Przewinienie pewnie było, ale sędzia nie chciał się narażać kibicom na San Mames, którzy już opuszczali stadion. Po połączeniu z wozem Carlo Del Cerro zakończył spotkanie.

Dzień wcześniej Real dosyć pewnie pokonał Atletico, czego prawdę mówiąc się nie spodziewaliśmy. Zakładaliśmy rzecz jasna zwycięstwo piłkarzy z Santiago Bernabeu, ale nie przypuszczaliśmy, że pójdzie to aż tak gładko. Nie sposób jednak z tamtego meczu pominąć prowadzenia zawodów przez sędziów. Estrada Fernandez popełnił kilka błędów, ale szerzej o tym pisaliśmy wczoraj – TUTAJ. Temat jednak pomału ucicha, a – tak jak zwykle – nam zostaje tylko wynik, czyli zwycięstwo Królewskich 3:1. To pomogło ekipie Santiago Solariego wyprzedzić Atletico i przesunąć się na drugą lokatę w tabeli La Liga. Real zanotował w sobotę szóste ligowe zwycięstwo z rzędu i w końcu wskoczył na właściwe tory.

Real w sobotę odnotował szóste z rzędu zwycięstwo w lidze hiszpańskiej

Jesienią o grze Realu nie mogliśmy powiedzieć zbyt wiele dobrego. Od połowy stycznia Królewscy jednak zdołali pokonać Sevillę na wyjeździe, zremisować z Barceloną na Camp Nou i pokonać na terenie wroga Atletico. Benzema i spółka w końcu nabierają wiatru w żagle, a to oznacza jedno – wraca Liga Mistrzów.

„Real zawsze walczy o wszystko do końca, a to nie jest absolutnie skończone. My musimy jednak to utrzymać, bo nie mam żadnej wątpliwości, że Atlético Madryt będzie dalej rywalizować i walczyć, bo to wielka drużyna z cudownym trenerem. My przeszliśmy na drugie miejsce, ale by je utrzymać, będziemy musieli wygrać w następny weekend, a potem w kolejnym. Teraz dochodzi spotkanie Ligi Mistrzów… Więc jesteśmy zadowoleni, ale pozostajemy na ziemi i wiemy, że musimy dalej pracować.”

Skomentował pochwały dziennikarzy za grę swojego zespołu w ostatnich tygodniach Solari, który również zauważa poprawę gry swojego zespołu. Trener Królewskich obok Viniciusa chwalił również Bale’a, który przeciwko Atletico pojawił się na boisku po przerwie i ustalił wynik rywalizacji. Real w środę podejmie Ajax Amsterdam, który w weekend przegrał z Heraclesem. Podopieczni Erika Ten Haga stracili punkty w trzecim w pięciu ostatnich występów. W tabeli Eredivisie tracą już sześć punktów do liderującego PSV.

W jedynym poniedziałkowym meczu La Liga Deportivo Alaves zmierzy się na swoim boisku z Levante. Kursy forBET na ten mecz: 1 – 2.10, X – 3.45, 2 – 3.65.